Dziennik 2006-2010
Strona autorska Szczepana Twardocha
GŁÓWNALITERATURANAGRODYO AUTORZEPUBLICYSTYKAKANAŁ RSS
Babilon i mimesis
Szczepan Twardoch,9.09.2006, 22:37

W Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku, wisi portret, za który Memling wyciągnął pieniądze od Tomasso Portinariego, florenckiego bankiera, reprezentującego filię banku Medyceuszy w Brugii. Associate manager Medici Bank Inc., używając współczesnej nomenklatury. Aksamitny, czarny dublet – zupełnie jak szary garnitur od Zegny, dyskretna obrączka.

Pan Portinari składa dłonie do modlitwy. Długie pociągnięcia pędzlem zakreśliły gotyckie jeszcze linie pociągłych palców, których opuszki delikatnie się stykają w tym akcie pobożności. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dzisiaj pan Portinari z tym samym rozsądnym i układnym uśmiechem wkładałby pieniądze do puszki z serduszkiem, wygłaszał zaklęcia o tolerancji i praktykował jogę. Nie wykluczam, że to kwestia uprzedzenia, lub mylnej interpretacji chytrze wyciosanych rysów twarzy portretowanego – być może Portinari był rzeczywiście religijny. Coś jednak, w tym pokazowym geście, tkwi, co jednoznacznie kojarzy się z obrzędami i rytuałami, jakie odprawiają wielcy naszego świata, aby dowieść swego człowieczeństwa wobec maluczkich.


Czy nasze czasy są inne, czy takie same? To odwieczne pytanie historiozofów, na które odpowiedzi jest tyle, że nie ma żadnej. Tak, jak o rewolucji francuskiej myśleć możemy według dwóch wielkich konceptualizacji jej stosunku do okresu ją poprzedzającego – w kategoriach ciągłości, jak Tocqueville i w pewnym sensie De Maistre, lub w kategoriach przewrotu, jak wszyscy inni – tak możemy sobie skonceptualizować historię jako zmienną, lub niezmienną. Bez wysiłku dowieść możemy, że każdy wiek niesie za sobą ogromną, jakościową zmianę – i tak samo, bez trudu możemy zrozumieć dzieje jako nie podlegające istotowym zmianom.

Na skrzyżowaniu 47 Ulicy i 4 Alei nad wielkim placem, rozpiera się Hemsley Building. Majestatycznie wyrasta ku niebu, pod sobą otwierając bramny przejazd, potężnymi skrzydłami obejmując plac, przy którym parkują taksówki. Niedaleko stoi również najbardziej nowojorski ze wszystkich pomników – naturalnej wielkości biznesmen, w garniturze, z aktówką i płaszczem przewieszonym przez przedramię, beznadziejnie wyciąga rękę, łapiąc taksówkę. Utrwalony w spiżu gest, powtarzany przez tysiące trybików, tysiące razy, każdego z tysięcy roboczych dni. Wyciągnięta dłoń wskazuje na porosły iglakami i irgą klomb, układający się pod opiekuńczy skrzydłem Hemsleya. Na klombie stoi inny, żywy pomnik.

Kloszard ma długie włosy, w brudno-złotym, wyblakłym kolorze, jaki przybierają włosy przedwcześnie posiwiałych blondynów. Na patriarchalnej brodzie i wąsach, ciągną się zrudziałe, tytoniowe pasma, na szerokość ust. Jest chudy, żylasty – kościstą klatkę piersiową ledwie przykrywa brudny podkoszulek. Stoi, a w dłoni ściska dużą, niebieską Biblię – wznosi ją ku gnącym się ku niebu szybom biurowca, potrząsa głową, podnosi ramiona – i krzyczy, „you motherfuckers”, do wszystkich, do budynku, do ukrytych za szybami, ciekawskich ludzi pracy, do mnie i do sprzedającego hot-dogi Hindusa. Mam wrażenie, że w jego głosie nie ma nienawiści, a ten angielski wulgaryzm, nie jest obelgą, lecz raczej wołaniem – biada wam! Biada!

Tak musieli wyglądać średniowieczni wędrowni kaznodzieje, bracia Savonaroli i Piotra Waldo, wygrażający możnym tamtego świata, tak musiał wyglądać Jan Chrzciciel, napominający Heroda. Nowojorski kloszard żywi się szarańczą naszych czasów, wygrzebując ją ze śmietników przy tylnych wejściach drogich restauracji.

Tyle znalazłem podobieństw, potem widzę różnice. Kiedyś, wszędzie, obawiano się bożych szaleńców. Wielbiono ich, jak w Rosji, gdzie nasz kloszard byłby jurodiwym, obcinano im głowy, jak Janowi Chrzcicielowi – co przecież również dowodzi ich znaczenia, lub wielbiono a potem wieszano ich i palono, jak tego szaleńca Savonarolę, który, gdyby żył w dwudziestym wieku, równie dobrze jak zginąć męczeńską śmiercią w obozie, tak mógłby w skórzanym płaszczu rozkułaczać na śmierć ukraińskich chłopów.

Tymczasem, nowojorski kloszard nie wzbudza żadnych emocji. Ignorują go nawet przechodzący policjanci, przechodnie nie zwracają na niego uwagi większej, niż na pomnik łapiącego taksówkę. Nikt nie chce zatkać mu ust, wepchnąć mu jego przekleństw z powrotem do gardła, bo nikt już nie wierzy w siłę słów. Nikt z niego nie szydzi, nikt nie przystaje, aby posłuchać tego prostego przekazu – „biada wam, you motherfuckers!” Nikt nie słucha już kaznodziejów. Telewizyjni ewangeliści, wypełniający dziury między blokami reklam, nie przekonali jeszcze mieszkańców ani jednego miasta, aby ci wyrzucili zeń lichwiarzy i nierządnice; kloszard spod Hemsleya nie zmieni Manhattanu w Bożą Republikę, co przecież udało się zrobić bratu Girolamo z Florencją, na Moście Brooklynskim nie stanie zbrojna straż, pilnująca granicy między światem boskim i ludzkim.

Nowy Jork mógłby mnie zwieść, swymi strzeliście gotyckimi ścianami ulicznych naw, z transeptami alej, chętnie uwierzyłbym, że neogotyckie maswerki i pinakle katedry św. Patryka nie tylko odbijają się w szybach drapaczy chmur, ale przenikają je jakoś i wypełniają gotycką treścią mahoniowe i jedwabne wnętrza luksusowych corner offices.

Tak jednak nie jest. Katedry nazywano imionami świętych pańskich, tutaj najwyższe ze szklanych wież są katedrami, w których czci się pychę ich właścicieli i budowniczych – Trumpów, Rockefellerów, Vanderbiltów. Protestancko rozumiane dowody na bożą łaskę – patrzcie, skoro na to mnie stać, to Bóg mi sprzyja. Oto więc jest miasto pieniądza, jego świątynia, oto Babilon. Stolica świata. To już nie wielka kurwa babilońska, która tłustym zadem umościła się nad błotnistymi brzegami Eufratu, to luksusowa call-girl, zadbana dziewczyna, biznesowo rozsądna, w wytwornej bieliźnie. Nie ma w niej dekadencji więcej niż ta odrobina, która jest warunkiem wszelkiej subtelności. To Rzym, w którym kwitnie jeszcze żywe wspomnienie republikańskich cnót (jakkolwiek nieludzkie one nie były, zarówno w Rzymie, jak i w posiadłości Waszyngtona), ale na dworze Tyberiusz urządza już orgie. Nie przyklasnę jednak tym, którzy pod ten nowojorski Rzym podkładają ogień – w końcu właśnie na Rzym Tyberiusza został stolicą świata chrześcijańskiego, od którego tytuł wziął goszczący mnie na swoim łamach periodyk. To również moja stolica.

Czy zatem historia jest chaosem, czy ładem? Czy żyjemy w czasach, jakich nigdy nie było, czy raczej nic się nigdy nie zmienia? Czy powtórzony przez układ USA – Europa stosunek Rzym – Grecja jest jedynie historycznym mimetyzmem, o którym pisze Marks w „18 brumaire’a Ludwika Bonaparte”, a więc mimetyzmem groteskowym?

Jeśli uznam ten mimetyzm za atrakcyjny na tyle, aby szukać w nim definicji samego siebie, to kim jestem?

Prowincjonalnym intelektualistą z Tracji, krainy na pograniczu barbarii i cywilizacji, dumnej ze swojej wojowniczej przeszłości, lecz lokującej się poza głównym nurtem kultury – więc prowincjonalnym potrójnie, w skali świata, tak jak prowincjonalna jest Europa (Grecja), w skali Europy, tak jak prowincjonalna jest cała Polska (Tracja) – a i w samej Tracji żyję na uboczu, daleko od wątpliwego blichtru prowincjonalnej stolicy.

To dobre miejsce.

Szczepan Twardoch
Christianitas nr 23, marzec 2005

Kategoria: Christianitas | Komentarzy: 2 Więcej »

Komentarze


dizzy-eyed bishop
dnia 7.09.2007 o 22:36

So I went to the dentist He said Say Aaah I said Why? He said My dog’s died’ — Tommy Cooper



Beloved reader
dnia 7.09.2007 o 22:55

On every question of construction [of the Constitution] let us carry ourselves back to the time when the Constitution was adopted, recollect the spirit manifested in the debates, and instead of trying what meaning may be squeezed out of the text, or invented against it, conform to the probable one in which it was passed. THOMAS JEFFERSON, letter to William Johnson, June 12, 1823, found in The Complete Jefferson, p. 322


  • Najnowsze wpisy

    • Krótko mówiąc V
    • Święci
    • Historiozofia dla trzylatków
    • Cytat na dziś XIII
    • Różności, zapowiedzi
  • Najnowsze komentarze

    • mbw o Krótko mówiąc V
    • Szczepan Twardoch o Krótko mówiąc V
    • mbw o Krótko mówiąc V
    • Wachmistrz o Krótko mówiąc V
    • Wojciech z Młyna o Krótko mówiąc V
    • Szczepan Twardoch o Różności, zapowiedzi
    • dejwi dżones o Święci
    • mbw o O McCarthym na polityka.pl
  • Tagi

    Śląsk Ślůnsk ślůnsko godka Arcana broń Broń i Amunicja Chateaubriand Christianitas chrześcijaństwo Cioran Czas Fantastyki dukaj Ernst Jünger felieton fiderkiewicz film Fronda Jünger język śląski kaczyński kino kościół konkurs literatura lustracja Márai Mackiewicz Michalski michnik Militaria opowiadanie orbitowski podróże polityka powieść Przemienienie Rosja Sándor Márai Spitsbergen spotkanie sternberg Tocqueville twardoch zabawy z bronią zimne wybrzeża
  • Kategorie

    • Arcana (4)
    • Broń i Amunicja (15)
    • Christianitas (5)
    • Cytat na dziś (12)
    • Czas Fantastyki (6)
    • FA-Art (1)
    • Fronda (6)
    • Gazeta Polska (2)
    • Informacyjne (73)
    • Inne (148)
    • Krótko mówiąc (4)
    • ś.p. Życie (1)
    • Militaria (13)
    • Niepublikowane (11)
    • onet.pl (2)
    • Opcje (4)
    • Pů našymu (6)
    • Wszystko jest literaturą (21)
    • Z papieru (2)
  • Archiwa

    • Wrzesień 2010 (2)
    • Sierpień 2010 (2)
    • Lipiec 2010 (3)
    • Czerwiec 2010 (5)
    • Maj 2010 (6)
    • Kwiecień 2010 (2)
    • Marzec 2010 (1)
    • Luty 2010 (1)
    • Grudzień 2009 (2)
    • Listopad 2009 (3)
    • Październik 2009 (4)
    • Wrzesień 2009 (5)
    • Sierpień 2009 (1)
    • Lipiec 2009 (6)
    • Czerwiec 2009 (3)
    • Maj 2009 (9)
    • Kwiecień 2009 (3)
    • Marzec 2009 (9)
    • Luty 2009 (5)
    • Styczeń 2009 (3)
    • Grudzień 2008 (3)
    • Listopad 2008 (5)
    • Październik 2008 (6)
    • Wrzesień 2008 (3)
    • Sierpień 2008 (5)
    • Lipiec 2008 (6)
    • Czerwiec 2008 (5)
    • Maj 2008 (4)
    • Kwiecień 2008 (6)
    • Marzec 2008 (7)
    • Luty 2008 (2)
    • Styczeń 2008 (4)
    • Grudzień 2007 (1)
    • Listopad 2007 (3)
    • Październik 2007 (7)
    • Wrzesień 2007 (11)
    • Sierpień 2007 (12)
    • Lipiec 2007 (10)
    • Czerwiec 2007 (10)
    • Maj 2007 (8)
    • Kwiecień 2007 (13)
    • Marzec 2007 (13)
    • Luty 2007 (8)
    • Styczeń 2007 (15)
    • Grudzień 2006 (11)
    • Listopad 2006 (9)
    • Październik 2006 (23)
    • Wrzesień 2006 (24)
  • Kalendarz

    Wrzesień 2006
    P W Ś C P S N
        paź »
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    252627282930  
  • Translator

    Polish flagEnglish flagGerman flagFrench flagRussian flagCzech flagHungarian flag 
  • Na facebooku

  • Książki



  • Tak

  • Czytam

    • A. & Ł. Oleksakowie
    • Alfy, Lancie i ciężarówki
    • Anarcha, czyli Dante
    • Andrzej Solak
    • Esthel
    • Felietony Krzyśka Łęckiego
    • Funky Dieter
    • Jacek Dukaj
    • Koty Orbitowskiego
    • Kronika Novus Ordo
    • Ślůnzok ze Aldrajchu
    • Łukasz Orbitowski
    • M&M Kryjakowie – fotografia
    • Maciej Gnyszka
    • Miłośnik Ezry Pounda
    • Okiem Studyty
    • Paweł Milcarek
    • Przemek Bociąga
    • S.Michalkiewicz
    • Slavoi – Próbki
    • Tomasz Gabiś
    • Urbaniuk robi zdjęcia
    • Wojtek Wencel
    • x. Isakowicz-Zaleski
  • Łamy

    • 44
    • Arcana
    • Broń i Amunicja
    • Christianitas
    • Czas Fantastyki
    • FA-Art
    • fronda.pl
    • lampa
    • Nowa Fantastyka
    • Opcje
    • SFFH
  • Teksty

    • Babilon i mimesis
    • Jak nie zostałem Polakiem – narodowość jako akt woli.
    • Konserwatyzm jako klęska
    • Lampart na marmurowej skale
    • Pusty stryczek. O „Wieszaniu” Rymkiewicza.
    • Rozpacz, chrześcijaństwo i konserwatyzm
    • Umieranie Sándora Máraiego
  • twardoch.pl

    • Agata, żona
    • Dziennik 2004-2005
    • Ewa, siostra – w Maroku
    • Fechtunek
    • Podróże małe i duże
  • Meta

    • Zaloguj się
    • Kanał RSS z wpisami
    • Kanał RSS z komentarzami
    • WordPress.org
  • Spam Blocked

    3 292 komentarzy będących spamem odrzucone przez
    Akismeta
  • Wishful thinking


    My blog is worth $12,984.42.
    How much is your blog worth?

Copyright © by Szczepan Twardoch 2010. Strona chodzi na Wordpressie. Skórka: AskGraphics.