Historiozofowie zasadniczo spierają się co do tego, czy historia polega na tym, że zawsze jest tak samo, czy raczej za każdym razem inaczej. Starożytni Grecy mieli kołową koncepcję czasu – dlatego Spengler uznaje ich za inną cywilizację, przyznając nam kulturową wspólnotę jedynie z Rzymianami. Nie wdając się w spór, czy czytanie Platona czyni nas spadkobiercami starożytnego narodu żołnierzy, pedałów i filozofów, musimy jednak stwierdzić, że na naszych oczach przemija postać świata, a zatem mylili się starożytni Hellenowie, uznając że z każdą olimpiadą czas zaczyna się na nowo.
Koronnym dowodem na to są te zjawiska, które uznawaliśmy za spiżowe stałe, a – tymczasem – na naszych oczach – upadają w proch.
Czy „Gazeta Wyborcza” nie była – i, co ważniejsze, nie miała być na zawsze, wzorcem kultury wybaczenia, niezłomnym przykładem, jak można nie zwracać uwagi na przeszłość, jak wyzbywać się kulturowych uprzedzeń? Czyż spodziewalibyśmy się po środowisku „Gazety Wyborczej”, że kiedyś wytknie ś.p. Jackowi Kuroniowi stalinowską przeszłość – zakładanie stalinowskiego harcerstwa? Czy kiedy na pierwszej stronie ukazywała się „Nienawiść” noblistki, ktoś z Wyborczej mógłby wypomnieć jej (noblistce, nie nienawiści) określenie Lenina per „nowego człowieczeństwa Adam” i szereg innych, podobnych wierszy z jednym, względnie dwoma bohaterami? Czy można sobie wyobrazić, aby reporter „Wyborczej” czepił się Tadeusza Mazowieckiego za jeden głupi podpis, pod dość paskudnym listem? Przecież to dawne dzieje…
Tym bardziej, cieszy mnie zmiana, jaka zaszła w umysłach redaktorów i pracowników „Gazety”. Uważam, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje i czyny. Piotr Farfał, wiceprezes TVP, jak widać, sądzi podobnie i zachował się z elegancją dżentelmena i zmysłem gry zespołowej, którego brakuje naszym piłkarzom – zgodnie z najlepszymi, chociaż już niepraktykowanymi normami, zaraz po poważnym podejrzeniu, jakie nań rzucono, podał się do dymisji. Swojego oskarżyciela zamierza pozwać do sądu, ale z dymisją (lub jej brakiem) nie czekał na wyrok.
Cóż, na oko zwykła sprawa. Istotne jest jednak, że tym, kto oskarżył Piotra Farfała o kontakty ze skinowskim pisemkiem, jest reporter „Gazety”. Chociaż w tym przypadku, siła wytoczonych dział wydaje mi się nieco niewspółmierna do znaczenia faktów, jakie podobno obciążają pana Farfała – w końcu, trudno wymagać od nastolatka szczególnej świadomości politycznej – to jednak, zasadniczo, cieszy mnie kierunek, w jakim zmierzają redaktorzy „Wyborczej”. Czekam teraz na artykuły, w których zdemaskują tuzów SLD jako byłych funkcjonariuszy reżimu komunistycznego – albo na teksty, w których wyrzekają się przyjaźni z ludźmi, których współpraca ze stalinizmem była nieco bardziej aktywna niż cztery artykuły.
Bardziej zaskakujący jest jednak nagły zwrot „Gazety Wyborczej” ku, ogólnie pojmowanej, endeckości. Toż przestrogi przed „demonami nacjonalizmu” pojawiały się na łamach „Wyborczej” częściej, niż Żydzi w pisemkach Leszka, nomen omen, Bubla, a rzeczone demony, w metafizyce politycznej Adama Michnika po 1989 roku zajęły miejsce reżimu komunistycznego. To z „Wyborczej” dowiedziałem się również, że pieniądze podobno nie mają ojczyzny, i że największym szczęściem, jakie spotkało Polskę jest napływ zagranicznego kapitału. Tymczasem, głównym zarzutem wobec springerowskiego „Dziennika”, nie nazywanego w „Wyborczej” inaczej niż „ta niemiecka gazeta”, lub, z ironią, per „Der Dziennik” jest jego obcość! Czy redaktorzy „Wyborczej” śpiewają już co rano „Rotę”, zanim zasiądą do codziennych obowiązków?
Zaprawdę, zaprawdę, nadejdą jeszcze czasy, w których endecy z „Wyborczej” zaatakują Bronisława Wildsteina i Ludwika Dorna jako elementy rasowo obce. Rację miał Adam Michnik – demony nacjonalizmu nie zasypiają nigdy. A najgorsi są ci Żydzi, co się wysługują prawicy.
Szczepan Twardoch
Niepublikowane, 12 lipca 2006
Pingback: Dziennik 2006 - 2007 » Różności, część 1
The only way to combat criminals is by not voting for them — Dayton Allen
Violence is the last refuge of the incompetent — Issac Asimov
The chain reaction of evil — wars producing more wars — must be broken, or we shall be plunged into the dark abyss of annihilation — Martin Luther King, Jr
A woman is an occasional pleasure but a cigar is always a smoke — Groucho Marx
If toast always lands butter-side down, and cats always land on their feet, what happens if you strap toast on the back of a cat and drop it? — Steven Wright
Humor is the great thing, the saving thing The minute it crops up, all our irritations and resentments slip away and a sunny spirit takes their place — Mark Twain (1835-1910)
Always go to other people’s funerals, otherwise they won’t come to yours — Yogi Berra
Who are you going to believe, me or your own eyes? — Groucho Marx
Everybody wants to go to heaven, but nobody wants to die — Joe Louis
Guard against the impostures of pretended patriotism — George Washington