Márai i Cioran

Dwóch emigrantów z Europy Środkowej, dwie postawy.

Cioran: nawet listy do matki pisze po francusku, wypiera się swojej rumuńskości. Wypiera swoją narodowość, nie tylko w sensie odrzucenia przynależności do oświeceniowej wspólnoty społeczno-politycznej, ale nawet w sensie wyparcia się swojej etniczności.
Gardzi światem, bytem, Bogiem, nawet samobójstem – światem Ciorana jest przerażająca, lodowata pustka najgłębszej otchłani ludzkiej rozpaczy. Szczyty są jedynie w tytule.
Cioran jest jak tomista bez Boga. Najbliższy, jakby mogło się wydawać, odebrania sobie życia, umiera naturalnie; bo nawet samobójstwo nie ma sensu dla tego bhikku – nihilisty, tylko cierpienie jest rzeczywiste.


Márai: węgierskość kurczowa, rozpaczliwa i tragiczna. Mówią mu: „Gdybyś nie był pisarzem węgierskim, gdybyś pisał po niemiecku lub francusku…” a on pisałby po węgiersku, nawet, gdyby nie było już na świecie ani jednego Węgra.
A mógł przecież, bo niemiecki był jego muttersprache i, jak sam pisze, umarli ludzie i klasa dla której pisał, dla Máraiego nie ma już Węgier i Węgrów. Doświadczony śmiercią swojego kraju, swojej klasy, swojego dziecka – a potem adoptowanego syna i ukochanej ponad wszystko żony, Márai zachowuje pogodny spokój. Spokój świadomy ponurej kondycji ludzkiego trwania na tym świecie, a jednak pogodny. Pogodnie znosi cierpienie, jak katolicki święty.
I odbiera sobie życie, i nawet jego samobójstwo jest szlachetne.

Cioran był synem popa, Márai był patrycjuszem. To wiele tłumaczy.

3 thoughts on “Márai i Cioran

  1. And that said Constitution be never construed to authorize Congress…to prevent the people of the Unites States, who are peaceable citizens, from keeping their own arms… SAM ADAMS, in the Philadelphia Independent Gazetteer, Aug. 20, 1789.