Podręcznik autorytetu

Z okazji rocznicy zamieszek arabskich we Francji – tekst sprzed roku, z Gazety Polskiej.

Podręcznik autorytetu

Nie każdy kapłan jest urodzonym kaznodzieją, korzystają więc księża często ze zbiorów, w których zamieszczono kazania na różne tematy. W podobnej sytuacji znajdują się kapłani Tolerancji, zwani Autorytetami Moralnymi (przy czym moralność nie ma tutaj żadnego znaczenia) – słuchając ich od dłuższego czasu, dochodzę do wniosku, że również posiadają takie zbiorki, z tym, że nie są to książki, a cieniutkie broszurki. Lub może nawet pojedyncze kartki formatu a4, zalaminowane, aby mogły długo służyć.

W Usti nad Łabą, parę lat temu Czesi wybudowali mur, aby odgrodzić się o Cyganów, którzy, w swej malowniczości nie opanowali zasad współmieszkania z cywilizowanymi ludźmi. Havel ogłosił, że nielzia, albowiem obywatele są równi i zaczyna się od murów, a kończy na obozach. Polskie autorytety moralne, zamieszkujące w zamkniętych osiedlach, również uznały, że świat łaknie ich opinii – ujęły w swe czcigodne dłonie swoje laminowane karteczki i dalejże: wykluczenie, dyskryminacja, równość.

Od kilkunastu dni bandy muzułmańskich wyrostków prowadzą wojnę przeciwko Francji, która lekkomyślnie przyjęła ich do siebie. Palą samochody, kościoły, przedszkola, walczą z policją. Tymczasem, dziennikarz „Polityki”, którego nazwiska z litości nie przytoczę, przyszedł do radia i jął sumiennie recytować swoje sutry z laminowanej karteczki. Jak wiadomo, przyczyną całego zamieszania jest dyskryminacja, bezrobocie, strukturalna bieda, rasizm, wykluczenie i inne straszne opresje, które spadają na barki muzułmanów. Podręcznik Autorytetu nie wyjaśnia, po cóż w takim razie owi nieszczęśnicy walą drzwiami i oknami to Francji, w której zgotowano im takie piekło. Wyjaśnia za to doskonale, kto jest winien: dialektycznie, winnym spalenia samochodu jest jego właściciel, który epatuje arabskich wyrostków swoim dostatkiem. Winnym spalenia kościoła jest ksiądz, który fałszywie wierzy, że Jeszua, syn Miriam był Synem Bożym, podczas gdy przecież Koran twierdzi inaczej. Winnymi spalenia przedszkola są bez wątpienia uczęszczające doń dzieci, których główną winą jest chyba niedostateczna ilość pigmentu.

Na szczęście, zaklęcia nie tworzą rzeczywistości – tworzą baudrillardowską symulakrę, w której żyje Autorytet i jego wyznawcy, ale symulakra, w przeciwieństwie do rzeczywistości, nie jest obowiązkowa – skoro więc nie posiadam laminowanej karteczki, mogę napisać to, co myślę.

Francją nie po raz pierwszy rządzi rozszalały motłoch. Od roku 1789 przez kilka dobrych lat nie było w Paryżu nikogo, kto miałby odwagę przeciwstawić się zrewoltowanemu motłochowi – kilku tysiącom „zawodowych rewolucjonistów”. Jednak, w okresie Dyrektoriatu nagle pojawili się ludzie, synowie rzemieślników i kupców, którzy w sposób zdecydowany, za pomocą pałek, noży, strzelb i szabel stawili czoło sankiulotom. Nazywano ich muscadins – Elegantami, gdyż nie akceptowali rewolucyjnych kanonów w ubiorze i przypisywano im często rojalistyczne, a przynajmniej anty-rewolucyjne sympatie polityczne. Wydaje się jednak, że nie polityka bezpośrednio była przyczyną, dla której ktoś w końcu zdecydował się wystąpić przeciwko motłochowi – powodem wystąpienia była chęć powrotu do normalnego życia.
Jestem przekonany, że między sankiulotami sprzed dwustu lat, a Arabami z dzisiejszej Francji zachodzi głęboka analogia. Problem z rozszalałym, arabskim motłochem w końcu zostanie rozwiązany. Nie rozwiążą go politycy, zanurzeni w swojej tolerancjonistycznej symulakrze, rozwiążą go zwykli ludzie, Francuzi, którzy nie lubią, kiedy pali im się samochody, kościoły i przedszkola. W końcu zostanie przekroczona masa krytyczna i potomkowie Galów i Franków zdadzą sobie sprawę, że ciągle jest ich więcej we Francji niż przybyszów z Maghrebu. I zrobią z nimi porządek, prostymi, ulicznymi metodami.

Pałką i nożem.

Szczepan Twardoch
Gazeta Polska, nr 46, 16.11.2005

2 thoughts on “Podręcznik autorytetu

  1. Hmm, nie wiem czy Gryzoń by się zgodził z taką diagnozą.

  2. Kipeski tekst. Spojrzenie tylko z jednej strony na problem zamieszek we Francji. Polemika z przeciwnikami ideologicznymi, zamiast rzetelnego tekstu. Zwyczajowa praktyka polskich felietonistów obśmianie oponentów i prezentacja tylko swojego punktu widzenia, bez jakiej kolwiek próby zrozumienia kogoś innego.

    Wizja Francuzów rozprawiających się z protestującymi imigrantami, nierealna, nieciekawia, głupawa… a nie bójmy się powiedzieć żałosna. Mrzonki i zabawne wizje czy marzenia p. Twardocha.

    Tekst o p. Kutzu też cienki, ale dop. ten skłonił mnie do podzielenia się swoimi przemyśleniami.

    P.S. Czy ludzi strajkujących przeciwko komunistom, czy prostesty Solidarności, też by Pan nazwał motłochem??
    Oraz czy ujął by się Pan za dygnitarzami politycznymi z tamtych lat, gdyż żyli w dostatku podczas, gdy inni żyli w nędzy? – Bo taka logika wynnika z tego cytatu „(…)kto jest winien: dialektycznie, winnym spalenia samochodu jest jego właściciel, który epatuje arabskich wyrostków swoim dostatkiem”