Wartość semiotyczna

Broń ikoniczna, jak sobie ją na własny użytek określiłem, stanowi zbiór heterogeniczny. Zawiera broń długą i krótką, konstrukcje dobre i złe, przemyślane i głupie, przełomowe i stanowiące ślepy zaułek w historii rozwoju broni palnej. Jedyne, co je łączy, to ich kulturowa, semiotyczna wartość. Nie będę tutaj rozważał więc technicznych cech pistoletu braci Feederle, czy historii rozwoju pistoletu maszynowego Szpagina, o których mowa będzie późnie bo dla wartości semiotycznej nie mają żadnego znaczenia.

Mauser C96Wartość semiotyczna plastikowego komisarza na żółte kuleczki, zakupionego przeze mnie na allegro za oszałamiającą sumę dziewięciu złotych polskich i dziewięćdziesięciu dziewięciu groszy, jest taka sama, jak wartość „prawdziwego” mauzera. Oczywiście, pod warunkiem, że odbiorca znaku nie jest świadom nikłej potęgi wyrzucanych sprężyną kuleczek – jednak, jeśli wystąpię z rzeczonym mauzerem na kulki na zdjęciu na strzelnicy, z peltorami na uszach i z podziurawioną tarczą w tle, to każdy jęknie – „rany, on ma pistolet jak Janek z Czterech Pancernych!”.

Jakie więc są wartości broni ikonicznej według ogólnej teorii znaku?

Zajmijmy się najpierw nazwą. Proszę zauważyć, że celowo nie używam tutaj wojskowych lub technicznych terminów. Dokonałem właśnie, podczas pisania tegoż felietonu, eksperymentu. Zapytałem żonę, która całe te nasze – bądźmy szczerzy, Drodzy Czytelnicy – chłopięce zabawy z bronią ma za nic, czy mówi jej coś termin „PPSz-41”. Nastęnie spróbowałem „Pistolet-Pulemiot Szpagina”. Jako, że przyzwyczaiłem się już do tego, że żona spogląda na mnie czasem jak na wariata, to jej wysoko uniesione brwi nie zrobiły na mnie wrażenia, i przeszedłem do clou eksperymentu – zapytałem o pepeszę. Żona, przestraszona chyba, że nigdy nie przestanę zadawać jej tych idiotycznych pytań, z radością skonstatowała, iż słowo „pepesza” ma dla niej znaczenie. Ciąg asocjacji, jaki rzuciła – bolszewicy, czołgi, taki okrągły magazynek i lufa z dziurkami – wystarczył mi zupełności. Przeprowadziłem jeszcze parę testów. Kałasznikow – owszem. AKM – „ma coś wspólnego z ckm?”. Brauning – pistolet. Kolt – rewolwer. Mauzer – „jakaś strzelba, albo pistolet?” Wróciłem do laptopa, a żona z ulgą odetchnęła. Być może sądziła, że chodzi o jakiś egzamin.

Słowem, jednym z poziomów wartości ikonicznej broni jest jej nazwa. Możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że gdyby Tadeusz Kroński, po wygłoszeniu swojego sławnego cytat: ” No więc i ja czasem celowo daję się ponieść temperamentowi: My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji zostałby zapytany, o jakież to kolby chodzi, bez namysłu odpowiedziałby, że o te od pepesz. No bo jakie inne sowieckie kolby mogły wtedy pojawiać się w powszechnej wyobraźni?

Kolejnym, drugim, poziomem wartości semiotycznej broni jest jej charakterystyczny wygląd. Warto zauważyć, że broń ikoniczna, jako znak, może posiadać oba poziomy wartości semiotycznej, a może posiadać również tylko jeden.

Dobrym przykładem jest tutaj wspomniany już komisarz, mauzer, bolo, broomhandle, C96. Żadna z tych nazw nie ma dzisiaj, dla powszechnego odbiorcy komunikatu, wartości semiotycznej, natomiast wartość taką posiada sam charakterystyczny kształt pistoletu z chudą lufą, pudełkowatym czymś przed spustem i dziwną rękojeścią. Prześledźmy sobie zatem rozwój semiotycznej wartości tegoż dziwnego pistoletu.

Dla Winstona Churchilla, który używał C96 pod Omdurmanem, a potem w wojnie burskiej, C96 nie posiadał jeszcze wartości semiotycznej. Był dlań, jak sam Churchill pisze w swoich świetnych wspomnieniach pt. „Moja młodość”, po prostu nowoczesnym pistoletem – szczególnie w porównaniu z rewolwerem Webleya, którego używał wcześniej, w Indiach i na Kubie. Pod Omdurmanem, Churchill, z powodu starego urazu ramienia, nie mógł użyć szabli, co, prawdopodobnie, ocaliło mu życie podczas sławnej szarży czwartego pułku huzarów. Życie Churchilla mauzer ocalił poniekąd po raz drugi parę lat później, podczas wojen burskich. Winston wybrał się na rzeczone wojny jako korespondent wojenny, zrzuciwszy mundur kilka lat wcześniej – nie mógł się jednak opanować, i wziął czynny i zbrojny udział w walce. Został wzięty do niewoli – i, jako, że nie nosił munduru, został by zapewne zaraz powieszony, gdyby nie to, że pistolet wcześniej zostawił w kabinie lokomotywy pociągu pancernego, wokół którego toczyła się walka. Jego przygody, sławne w całej Europie, rozsławiły również samą broń. Po ucieczce z niewoli sprawił sobie nowy egzemplarz, ale później, już jako premier – kiedy dowiedział się, iż jego ochroniarz używa niepoważnego, samopowtarzalnego webleya .32 – sprawił sobie colta 1911, którego, z nabojem w komorze, nosił w kieszeni płaszcza przez całą wojnę. Na znanych zdjęciach Churchilla z Jałty, czy z Afryki Północnej, bez trudu zauważyć można odcinające się wyraźnie od miękkich linii premierowskiej tuszy, charakterystyczne wybrzuszenie pod marynarką.

Jeszcze przed pierwszą wojną światową, mauzer zdołał już zyskać więc jakąś semiotyczną wartość. Chociaż kosztowny, stał się niejako etatową bronią wszelkich rewolucjonistów – szczególnie, po sławnej swojego czasu strzelaninie na Sidney Street w Londynie, gdzie, w pierwszych latach dwudziestego wieku, fatalnie uzbrojeni londyńscy policjanci starli się z łotewskimi i rosyjskimi rewolucjonistami, mówiącymi w jidysz. Uzbrojeni w rewolwery i jednostrzałowe karabiny kal. .22 (sic!) brytyjscy bobbies mieli nielichy problem z zasypującymi ich gradem kul z mauzerów socjalistami. Inny socjalista, Józef Piłsudski, podczas sławnej akcji w Bezdanach używał brauninga (wz. 1900) – samo słowo brauning było wtedy w polszczyźnie synonimem pistoletu, jak dziś słowo adidasy oznacza po prostu sportowe obuwie – lecz już od 1907 roku nosił ze sobą właśnie mauzera, który dotrwał z Komendantem aż do aresztowania.

Rzeczoną wartość semiotyczną mauzera ugruntowali potem rosyjscy czekiści, od których krótkolufowy mauzer zyskał przydomek bolo lub komisarz, stając się znakiem rozpoznawczym wszelkich awanturników. Zyskał wielką popularność w Chinach, gdzie nazywano go hézipào, co oznacza „armatę pudełkową”. Przypadek chiński jest szczególnie wart podkreślenia – po pierwsze, Chińczycy, jak żaden inny naród, mauzera pokochali, używali go jeszcze z powodzeniem podczas wojny w Korei. Po drugie Chińczycy mauzera na potęgę kopiowali – począwszy od niezłej jakości kopii na amunicję .45 ACP, po wytwarzane w prymitywnych kuźniach jednostrzałowe, a nawet kapiszonowe, prymitywne pistolety-samoróbki, które naśladowały komisarza kształtem, przed kabłąkiem spustu posiadając atrapę magazynka. Wartość semiotyczna takich mauzerów była zapewne nieco mniejsza, niż mojego, plastikowego na kulki, który w ogólnym zarysie kształt oryginału powiela wiernie – ale posiadały tę zaletę, ważną w niespokojnych czasach, że być może dało się z nich kogoś zastrzelić.

Następnie mauzer trafił w ręce filmowych bohaterów – w Polsce posługiwał się nim Janek Kos z prymitywnej, komunistycznej propagandówki, która, Bóg raczy wiedzieć dlaczego stała się w Polsce filmem kultowym. W Ameryce zaś, szczególnie w latach siedemdziesiątych, mauzer, pojawiając się w rękach filmowego bohatera, określał tegoż bohatera, jednoznacznie jako czarny charakter.

Następnie, nieco ucharakteryzowany, pojawił się w „Gwiezdnych Wojnach”, w roli miotacza laserowego.

Dziś, nieużywane raczej (z wyjątkiem Czeczenii, o ile mi wiadomo) w roli broni innej, niż kolekcjonerska, stracił już swą wartość bojową – natomiast, w kulturze masowej ciągle mają się dobrze.

Szczepan Twardoch,
Broń i Amunicja, październik-listopad 2006

One thought on “Wartość semiotyczna

  1. Panie Szczepanie,
    jako geek ‘Gwiezdnych wojen’ spieszę donieść, że wspominany przez miotacz laserowy to najprawdopodobniej pistolet Hana Solo DL-44 produkowany przez BlasTech. Rzeczona postać kreowana na ekranie przez Harrisona Forda korzysta z owej „broni” w każdym epizodzie, w którym się pojawia. Nie piszę tej adnotacji o pojawianiu się przypadkowo, bowiem już w EV, ‘Imperium kontratakuje’ podczas scen w Cloud City w atmosferze Bespina Luke Skywalker pojawia się z inną „bronią”, w tym przypadku Merr-Sonnem „Power” 5, która również posiada pewne znamiona podobieństwa do opisywanego przez pana mauzera.
    Rozumiem bezcelowość swojego wywodu, jednak nijak mogłem się przed nim powstrzymać
    Pozdrawiam zatem ciepło i serdecznie.