Teraz na poważnie

Czasem piszę tutaj dla ewentualnej uciechy P.T. Czytelników i swojej, o różnych sprawach, o literaturze lub o filmie i aby Naczelny raczył to jednak wydrukować, okraszam te moje rozważania wzmiankami o broni palnej, w ramach pretekstu.

W tym numerze natomiast będzie zupełnie poważnie o broni, bo i temat poważny.

Fakty są następujące: otóż na przełomie października i listopada w Bydgoszczy niejaki Adam K., osiemnastolatek, kupił na allegro Cola Navy, zastrzelił z tej broni swojego brata, po czym udał się do szkoły, gdzie został aresztowany przez policję, która ku przerażeniu dyrektora tejże szkoły w plecaku chłopca znalazła rewolwer. Adam K. zapewne jest wariatem: po pierwsze, Adam K. przekonywał policjantów iż brata zabił, ponieważ ma misję, a tenże brat był wielkim obciążeniem dla rodziców braci K. Po drugie, Adam K. aby brata zabić, zakupił na allegro broń wartą tysiąc złotych, do tego wydał jeszcze trochę pieniędzy aby zakupić proch (co w Polsce nie jest łatwe, szczególnie w Bydgoszczy, skąd do Czech daleko), kapiszony i kule. Pod drugie, gdyby nie był wariatem, oczywiście nie wpadłby mu raczej do głowy pomysł zamordowania śpiącego dziecka; natomiast, gdyby z jakiejś szalonej nienawiści postanowił to uczynić człowiek zdrowy psychicznie, użyłby do tego raczej siekiery lub noża do kupienia za 9,99 w każdym supermarkecie, w ten sposób optymalizując poniesione koszta względem otrzymanego efektu.

Mamy więc prawdopodobnego szaleńca, który zabija swojego młodszego braciszka. Tragiczna sprawa, przerażające objawienie działania Złego. Szkoda zabitego chłopca, szkoda również że zabójca za bratobójstwo nie trafi na stryczek, a jedynie na państwowy wikt i opierunek na kilkanaście, zapewne, lat.

Zabójstw w Polsce zdarza się wiele; najtragiczniejszym wymiarem tej szczególnie zbrodni, jest jej braterski wymiar, jako powtórzenie mordu założycielskiego ludzkości, dokonanego przez faceta imieniem Kain. Trudno wyobrazić sobie rozmiar cierpienia rodziców, którzy jednocześnie muszą unieść żal po stracie młodszego syna, jak i ciężar winy starszego. The horror, the horror! – woła conradowski Kurtz w swojej epifanii zła.

Trudno mi w zasadzie powiedzieć na ten temat coś więcej. Mi – trudno, natomiast reporterkom Polsatu nietrudno.

Teraz, P.T. Czytelnicy, proszę usiąść wygodnie w fotelach, ponieważ teraz dopiero zacznie się sensacja.

We wrześniu 2005 roku w programie „Interwencja” rozpoczęła swój staż dynamiczna absolwentka kierunku politologia na Wyższej Szkole Dziennikarstwa w Warszawie. Już jesteśmy pod wrażeniem siły przebicia młodej dziennikarki. Dziś pani Katarzyna Betcher, bo to o niej mowa, nie jest już na stażu, lecz pracuje w redakcji „Interwencji” i przedstawiając się w internecie, zapewnia swoich widzów, że jest najlepsza. Nie wątpię, w końcu dziś every absurdity has a champion.

Jak dalej opowiada o sobie wrażliwa pani Kasia, zawsze raziła ją, między innymi, niesprawiedliwość i nadużywanie władzy. Nie wiem, czymże są owe „inne”, ale muszę przyznać, że podzielam z panią Kasią tę akurat niechęć – z tego powodu pani Kasia stała się bohaterką drugiej części mojego felietonu.

Otóż pani Kasia prawdopodobnie wyzwoliła się spod czujnego i życzliwego oka swoich redakcyjnych kolegów, pod którym to okiem, jak sama deklaruje, podobno przebywała, i przejechała się do Bydgoszczy zrobić reportażyk o opisanej wyżej tragedii.

Za całą recenzję rzeczonego, niedługiego materiału powinien wystarczyć sam tytuł, który brzmi, uwaga: „Zabił, bo kupił broń w Internecie”. Ja nie będę tak litościwy, samym materiałem również się zajmę, ale przeanalizujmy sobie najpierw sam tytuł pod względem logicznym.

Teza, jaką stawia autorka jest odważna – „zabił, bo kupił broń w Internecie”. Mamy tutaj piękny przykład absurdu szkatułkowego, chowającego w sobie kolejny i kolejny absurdzik, jak rosyjskie matrioszki.

Zacznijmy więc od tego, że autorka zakłada, że Adam K. zabił, bo kupił broń w Internecie. Gdyby kupił w sklepie, to by nie zabił? Zabrońmy Internetu!

Dalej: „zabił, bo kupił broń”. Czy gdyby broń nabył w inny sposób, np. odziedziczył, to do zbrodni by nie doszło? No, dobrze, nie ciągnijmy tego.

Wykażę się teraz, chociaż nie muszę, odrobiną dobrej woli i założę, że pani Kasi chodziło o to, że przyczyną śmierci młodego K. jest nieograniczona prawem dostępność broni czarnoprochowej, którą można, o zgrozo!, kupić na allegro. To wiedzie panią Kasię do postawienia odważnego wniosku, że Adam K. nie dokonałby swojej zbrodni, gdyby nie mógł zakupić rewolweru. Być może zburzę tym przyjemny i puszysty obraz świata, który żywi pani Kasia, ale najczęstszym narzędziem, używanym w Polsce do mordowania innych ludzi jest nóż kuchenny. Można więc podejrzewać, że gdyby Adam K. nie zakupił na aukcji internetowej rewolweru, znalazłby inną metodę, aby popełnić swoją zbrodnię – mógłby chociażby zamordować śpiącego brata nożem, nie musiałby strzelać. Był wystarczająco zdeterminowany – wydał co najmniej tysiąc złotych, kwota to przecież dla osiemnastolatka niemała, więc z braku broni zapewne poszukałby innego narzędzia.

Pani Kasiu, co powiedziałaby więc pani na odważną tezę, iż winien jest nie rewolwer, ale Adam K.? Rękę karaj, nie ślepy miecz – rzecze poeta, ale poeta sądził, że to metafora, natomiast świat, w którym żyje pani Kasia dogonił metaforę. Pani Kasiu, a może należałoby przede wszystkim aresztować ten straszny rewolwer, który posiada moc zamieniania ludzi w morderców?

Może zaryzykowalibyśmy raczej tytuł następujący – „Zabił, bo był szaleńcem” a może „Dlaczego zabił?”. Chociaż nie, pytania nie są wystarczająco dobre dla dzielnych reporterek Polsatu, które są przecież najlepsze.

O samym materiale dobrze mówi następujący fakt: otóż osobą, wypowiadającą się w tym materiale najbardziej sensownie jest były milicjant, były poseł, aktualny ochroniarz do wynajęcia Jerzy Dziewulski. Wyobrażają sobie teraz P.T. Czytelnicy na jakim poziomie sensowności są inne wypowiedzi, skoro Dziewulski przemawia najsensowniej? Tym razem jednak pan Jerzy z właściwą sobie trudnością z zachowaniem wewnętrznej spójności wypowiedzi mówi rzeczy banalnie oczywiste, tj. że takich sytuacji nie można uniknąć oraz że winny jest raczej nie człowiek, a nie rewolwer. Dziękujemy.

Oprócz tego występuje Pan Anonimowy Kolekcjoner na tle wiszących na ścianie naganów, z coltem w łapie, bredzący coś o tym, „posiadanie broni czarnoprochowej która de facto może być użyta w każdej chwili musi być jakoś uwarunkowane” – „uwarunkowaniem” tym miałoby być członkostwo w „stowarzyszeniach wyższej użyteczności publicznej”. Może w stowarzyszeniu hodowców kanarków harceńskich?

Oprócz Pana Anonimowego Kolekcjonera mamy również narratora, który sprzedaje nam jeszcze większą bzdurę, lub zwykłe kłamstwo: otóż „policja ustaliła że to nie pierwszy wybryk (sic! – podkreślenie moje) Adama K. Adam K. podobno parę miesięcy wcześniej postrzelił ze swojej broni dwie osoby, powiadomił o tym policję ale nie zgłosił się na komisariat (!). Czy bydgoska policja, w przypadku zaobserwowania postrzelenia kogoś z broni palnej czeka na telefon strzelca i prosi go o stawienie się na komisariat, a jeśli ten się nie stawia, to sprawa leży?

Dobrze, nie będę więcej się znęcał, bo przydział znaków się kończy, a sprawa jest jasna. I chyba odmówię sobie tym razem przyjemności komentarza; nie będę obrażał inteligencji P.T. Czytelników wyciąganiem oczywistych wniosków.

Szczepan Twardoch,
Broń i Amunicja, nr 06/2006

11 thoughts on “Teraz na poważnie

  1. „Chociaż nie, pytania nie są wystarczająco dobre dla dzielnych reporterek Polsatu, które są przecież najlepsze.”

    Nieprawda. Po prostu żeby dobrze obsługiwać pytania, trzeba być i dzielnym, i ze stażem. Czy to prawda, Szczepanie, że brałeś narkotyki w latach siedemdziesiątych? A czy przestałeś już bić żonę?

    W znanej mi skądinąd gminie jeden polityk potrafi na przykład zapytywać retorycznie drugiego, czy to prawda, że napisał on reportaż z bicia seksualnego rekordu świata. Ów drugi polityk (którego Jezus miłował) ma bowiem tę cechę, że nosi nazwisko takie samo, jak kilka tysięcy osób w tym kraju i imię takież. Ów rzeczony gminny polityk, autor sprawozdania dla „Przeglądu” z bicia seksualnego rekordu świata, występuje wręcz trzy razy na liście Wildsztajna! Trzy razy! Wyobrażacie sobie, co musiał zrobić człowiek dla esbeków, żeby wpisali go na tę listę trzy razy?

    Młoda zdolna polzadu ma przed sobą waaaaay to go :)

  2. A, jeszcze jedno: „że takich sytuacji nie można uniknąć oraz że winny jest raczej nie człowiek, a nie rewolwer. ”

    Mam nadzieję, że w takim kształcie to nie poszło do druku, co? :)

  3. Coz dawny to artykul i nie iwem czy ktos go jeszcze czasem przeczyta a zwalszcza autor, niemniej chce pewien fakt sprostowac. Otoz prawda – Adam K. mial lat 18 jak tu napisano i zabil brata we snie – tylko ze zamordowany ALeksander nie byl „dzieckeim” czy „mlodszym braciszkiem” tylko 20 letnim staryszm bratem – reszta w zasadzie sie zgadza. Mam nadizeje ze ten blad byl wynikiem niedoinformowania a nie celowym dzialaniem dodajacym dramaturgi sytuacji, ktora i tak mi sie w glowie nie miesci…

  4. I took a course in speed reading and was able to read War and Peace in twenty minutes It’s about Russia — Woody Allen
    The right of the people to keep and bear…arms shall not be infringed. A well regulated militia, composed of the people, trained to arms is the best and most natural defense of a free country… JAMES MADISON, 1 Annals of Congress 434 (June 8, 1789).

    Mit der Dummheit kmpfen Gtter selbst vergebens Against stupidity the (very) gods themselves contend in vain — Friedrich von Schiller
    I don’t approve of political jokes I’ve seen too many of them get elected — unknown