Studyta, w komentarzu do wpisu o Wielkiej Sobocie i Evoli skromnie wspomniał, że napisał kiedyś spory tekst o Duginie.
Wzmianka ta wywołała łańcuch asocjacji, który zasługuje na umieszczenie w osobnym wpisie, nie tylko w komentarzu.
Krótko mówiąc, tekst o Duginie pamiętam doskonale.
„Fronda” w latach 1994-1998, z takimi tekstami, jak Studyty Prawosławny Ezoteryzm miała na mnie, wtedy licealistę, bardzo duży wpływ formacyjny. Towarzyszył temu wylobrzymiony nastoletnią wyobraźnią dreszczyk antysystemowości – pierwsze „Frondy” (razem ze stertą archiwalnych, punkowych zinów) przyniósł mi kolega z klasy, A., otwierając, wybaczcie duże słowa, bramy do nowego świata – ale to na tekstach z „F” uczyłem się myśleć.
Z tego powodu potem, na przełomie 1998/1999 pojechałem, jako student pierwszego roku MISH, porozmawiać o „F” ze Smoczyńskim, z okazji pisanej na temat „F” pracy semestralnej. Kilkugodzinna rozmowa utwierdziła mnie chyba w kwestii wyboru przyszłej drogi życiowej, w sensie zawodowym, którego trzymam się do dziś. Do dziś mam nagranie tamtej rozmowy i bardzo żałuję, że Smoczyński zastrzegł, że gadać możemy, ale niczego z tego nie wolno mi nigdzie opublikować.
Przypominając sobie samego siebie, sprzed dziesięciu lat – widzę wyraźnie, że to co robię dzisiaj, gorzej czy lepiej, ma sens, bo słowa mają konsekwencje.