Post-endek różni się od endeka inkorporowanym do endeckiej myśli politycznej całym, romantycznym balastem polskiej płaczliwości, martyrologii, Matek-Polek, powstań, kultu klęski i rzekomej „moralnej wyższości”. Endecy, z właściwą im pozytywistyczną energią planowali polską przyszłość, sens upatrywali w celowym i skutecznym działaniu (a nie w podejmowaniu aktów symbolicznych, w których specjalizują się post-endecy). Endecy wierzyli, że Polacy mogą być nowoczesnym europejskim narodem (oczywiście w rozumieniu z przełomu XIX i XX wieku), który stanowił dla nich wartość najwyższą, acz relatywną, nie ogólnoludzką.
Dla endeka polskość była wartością najwyższą, ale rozumiał on dobrze, że dla Niemca wartością najwyższą jest niemieckość – konflikt z nacjonalistą niemieckim dla przedwojennego endeka należał do rzeczywistości geopolitycznej, nie moralnej. Post-endecy wierzą, że Polaków Bóg osobiście wybrał, aby przez swoje trzystuletnie cierpienia i męki odkupili grzechy Europy; post-endek konflikt między narodami postrzega w kategoriach moralnych. Niemiec, Czech albo Litwin, realizując swoje interesy narodowe wbrew interesom Polski, wg post-endeka skazuje się na potępienie, ponieważ powinien dostrzegać i uznawać polską wyjątkowość.
Dlatego, dla endeka narzędziem realizacji celów była walka polityczna i praca ograniczna – dla post-endeka narzędziem jest rachunek krzywd.
Co ciekawe, analogiczne postawy można dostrzec wśród Żydów. Judeo-post-endecy swoją tożsamość budują na przekonaniu o żydowskiej wyjatkowości i historycznej nadzwyczajności żydowskiej krzywdy, Holocaustu. Tam, gdzie polscy post-endecy mają ludowy katolicyzm przepleciony z ckliwą martyrologią, judeo-post-endecy mają swoją religię holocaustu. Próby racjonalnego dyskursu w kwestiach niemieckiego ludobójstwa na Żydach są z zasady uznawane za bluźnierstwo przeciwko tej religii. Podobnie reagują post-endecy – kiedy okazało się, że ulubione zdjęcie polskich martyrologów, wianuszek zamordowanych dzieci, przywiązanych drutem kolczastym do drzewa, to nie polskie dzieci, ofiary Ukraińców, lecz zamordowane przez własną matkę potomstwo jakiejś szalonej Cyganki, samo zdjęcie pochodzi zaś z lat dwudziestych – post-endecy zareagowali oburzonym wyciem – nie interesował ich stan faktyczny (a na podstawie zdjęcia miał powstać w Warszawie pomnik ofiar Ukraińców), interesował ich tylko fakt uderzenia w to, co Polacy mają najdroższego – w niewinne trupy. Metodyka działania dokładnia taka sama jak żydowskich wyznawców religii holocaustu – tylko skuteczność daleko mniejsza.
Żydowskim odpowiednikiem endeckości oryginalnej jest, oczywiście, państwo Izrael.
Co do Izraela – to trochę daleko posunięta generalizacja. O ile państwo zaczęło powstawać za pomocą owej pracy u podstaw, o tyle żelazną legitymację dla istnienia dał mu Holocaust. Połowa premierów Izraela należała twardo do drugiej opisanej przez Ciebie kategorii, na czele z Beginem, który chwilami nie wiedział który właściwie jest rok, wszędzie widział gestapowców zaś Bejrutu nie odróżniał od Berlina.
Zabawne, dziś rozmawialiśmy z Dantem na mniej więcej podobny temat, zaczęło się od stosunku Dmowskiego do Niemiec. Jakieś fluidy latają, czy cuś?
PS
Mości Gospodarzu, czy włączycie się do łańcuszka, do którego Was pokornie wytypowałem?
Tiaa, tyle, że ja wyrażałem się o endecji z mniejszym szacunkiem niż Szanowny Gospodarz.
Pisze Pan:
„Endecy wierzyli, że Polacy mogą być nowoczesnym europejskim narodem (oczywiście w rozumieniu z przełomu XX i XXI wieku)”
Czy aby jednak nie skoczył Pan o stulecie do przodu…?
Rzeczywiście, dzięki za wskazanie pomyłki. Już poprawiłem.
Ciekawe, co by powiedział Dmowski na Giertychowską krucjatę antyewolucyjną. :DDD
I już? Ten tekst wygląda jak urwany w połowie, a szkoda bo dobrze się zapowiadał.
Celny wpis, gratulacje!
Pomnik poświęcony polskim ofiarom ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu czy Podolu może wykorzystać autentyczne zdjęcia z masakr UPA, w tym na polskich dzieciach, których trochę się zachowało. Nie mniej wstrząsających. Bo właśnie niesłychany i masowo praktykowany przez Ukraińców sadyzm i znęcanie się nad mordowanymi Polakami był czymś bardzo charakterystycznym w ówczesnych „czystkach etnicznych” na terenie dzisiejszej zachodniej Ukrainy. Czytając wspomnienia ocalałych Polaków można się dowiedzieć, że wielu modliło się o szybką śmierć i o uniknięcie np. obdzierania ze skóry czy cięcia piłą.
Ale cały wpis jest interesujący.
Pozdrowienia, Mariusz
Czy moge poprosic o zrodlo informacji w kwestii tego zdjecia?
pozdrawiam
s.lis.
Trafiłem tu dość przypadkowo, poprzez wyszukiwarkę, ale nie żałuję! I mam na myśli całą witrynę! Gratulacje dla autora!
A powyższy tekst jest świetny… choć posiada niestety wyraźne ułomności…
Tezom postawionym przez autora w większości wypadków ciężko odmówić słuszności, ale jest to nie tyle systematyczny wykład, co raczej zbiór pewnych bardzo interesujących spostrzeżeń, jednak dość ogólnej, a nawet wyraźnie zbyt ogólnej natury. Powoduje to trudną do uniknięcia wieloznaczność niektórych ważnych sformułowań. Na pewno by warto przedstawione tezy uszczegółowić w jakimś szerszym opracowaniu.
Warto zauważyć, że w osobnicy określani mianem ‘post-’, których nie brak dzisiaj także wśród działaczy LPR, czy MW, nie mają z oryginalnymi endekami nic wspólnego, choć za endeków się uważają i nawet chętnie sami siebie takim mianem określają. Ciężko zresztą zrozumieć, czy jest to wynikiem braku rozumu, braku wiedzy, czy wynika ze złej woli. „Inkorporacja (jak to nazywa autor) do endeckiej myśli politycznej” wymienionych obcych „elementów”, obala bowiem same fundamenty oryginalnej doktryny, stanowiące jej esencję, w związku z czym pozostaje tylko nazwa. Jest to zarazem największa krzywda, jaką można wyrządzić tej najbardziej dojrzałej z koncepcji politycznych powstałych w Polsce. Krzywda gorsza nawet, niż nie mówić o niej inaczej, niż jedynie w aspekcie historycznym, a nawet nie mówić wcale.
Jednak jak dla mnie, a dodam, że sam uważam się za „ortodoksyjnego” reprezentanta myśli politycznej Romana Dmowskiego, najbardziej kontrowersyjna jest teza zawarta w ostatnim zdaniu, wyraźnie zakłócająca wcześniejszy, spójny wywód, a nawet niejako oderwana od całości, i to przez samego autora. Jako wyjątkowo wieloznaczna, na pewno wymaga dopowiedzenia, czy też wyjaśnienia, co konkretnie autor ma na myśli. Bowiem w zależności od jej interpretacji, jest ona albo z gruntu fałszywa, albo też może zawierać pewną bardzo ogólną prawdę. Fałszywa – bo oryginalna ideologia endecji utkana została na osnowie myśli politycznej Romana Dmowskiego, czyli na gruncie zupełnie odmiennego systemu etycznego i cywilizacyjnego, o czym wie każdy, kto ją dostatecznie poznał i zrozumiał. Ma to bardzo doniosłe konsekwencje, o których nie miejsce tu szczegółowo pisać. Natomiast prawda częściowa, która może być zawarta w ostatniej tezie autora polega na tym, że zarówno endecka myśl polityczna jak i twórcy państwa Izrael, wyraźnie odwołują się do pierwiastka nacjonalistycznego. Jednak jest to podobieństwo w gruncie rzeczy bardzo złudne.
W przypadku polskich Narodowców, nazywanych endekami, do czynienia mamy z polską formą nacjonalizmu, ukształtowaną na gruncie kulturowym rzymskiej (łacińskiej) Europy, natomiast w drugim wypadku przyjmuje to formę rasizmu, a nawet skrajnego szowinizmu, charakterystycznego dla cywilizacji żydowskiej opartej na etyce Talmudu.