Napisali o „Sternbergu”…

Zgodnie ze złożoną spory kawałek czasu temu obietnicą, mogę dziś odnieść się w paru słowach do artykułu Jacka Dukaja z „Tygodnika Powszechnego” pt. „Rewolucja której nie było”. Dukaj stawia tezę, że mój „Sternberg” jest próbą zbudowania mitologii IV RP. Nawiązuje przy tym do „Wieszania” Rymkiewicza, i do mojego szkicu o „Wieszaniu”, pt. „Pusty stryczek„.

Trudno oczywiście autorowi spierać się z tym, co o jego książce pisze krytyk. Mogę jednak stwierdzić, jaki był mój literacki zamiar – a P.T. Czytelnicy sami ocenić mogą, czy był to zamiar sensowny oraz czy udało mi się go zrealizować.
Otóż, pisząc „Sternberga” chciałem napisać powieść, której bohaterkami będą Polityka i Historia, odgrywające sztukę pt. „Rewolucja i kontrrewolucja”. Jacek Dukaj odszyfrowuje bez trudu szereg nawiązań do polskiej rzeczywistości lat 1989 – 2007, na ich podstawie budując swoją tezę o „Sternbergu” jako o literaturze budującej mit założycielski IV RP.
A przecież w „Sternbergu” bez wątpienia więcej jest nawiązań do historii początków III Rzeszy, z ledwie zakodowanymi SA, SS, Waffen-SS, Nocą Długich Noży na czele. Równie wiele jest bezpośrednich odniesień do rewolucji francuskiej – a wszystko to właśnie po to, by więcej napisać o Rewolucji jako takiej, nie zaś o mitologii IV RP. Dość powiedzieć, że koncepcja całej powieści oraz dwa z jedenastu rozdziałów powstały jeszcze w 2003 roku, kiedy o IV RP niewiele było jeszcze słychać.

Tak czy inaczej, interpretacja Jacka Dukaja jest bardzo interesująca i stawia odbiór „Sternberga” na takim poziomie, na jakim liczyłem go zobaczyć, więc Jackowi za ten – miejscami mocno krytyczny tekst, co sami P.T. Czytelnicy mają okazję sprawdzić – serdecznie dziękuję.

Zgodnie z moim literackim zamiarem, zrozumieli „Sternberga” Maciej Urbanowski, który w krótkiej wzmiance na łamach sobotniej „Rzeczpospolitej” określił go jako „kontrrewolucyjne capriccio historyczne” oraz Arseniusz Studyta, autor mojego ulubionego bloga – Studionu, w obszernej notce poświęconej moim obu moim powieściom.
Wielość interpretacji tej powieści sprawia mi, swoją drogą, sporo frajdy – tak czy inaczej, mój zamiar bliższy był interpretacji studyckiej, niż dukajowskiej.

Swoją drogą, widzę, że nie spotkała się z dobrym przyjęciem P.T. Czytelników moja koncepcja uczynienia bohaterów powieści egzemplifikacjami konkretnych, ludzkich postaw wobec rewolucji. Faktycznymi bohaterkami „Sternberga” miały być Polityka i Historia – podczas kiedy bohaterowie fabularni, ludzcy, mieli być tylko typami ludzkimi, możliwie szczelnie pokrywającymi szerokie spektrum postaw, od ortodoksyjnego, transcendentnego odrzucenia Rewolucji, przez odrzucenie umiarkowane, polityczne (to oczywiście bracia Sternbergowie), przez cały przegląd wielowymiarowych akceptacji i odrzuceń, z różnych przyczyn i pobudek. Dlatego właśnie narracja często porzuca głównych bohaterów, aby zająć się prowincjonalnymi
urzędnikami.

Czuję się również w obowiązku wspomnieć o dwóch bardzo interesujących i obfitych w treść wpisach na forum „Nowej Fantastyki”, pióra kol. Fauconniera, którego znam wyłącznie z internetowego pseudonimu, poświęconych, odpowiednio „Sternbergowi” i „Epifani”.
Przyjemnie – acz niełatwo – jest pisać dla tak wymagającego Czytelnika.

Zamiast podsumowania – odpowiedź na pytanie, które zadał Studyta, kończąc swój tekst o moich książkach: na razie, próbuję jednocześnie iść obiema drogami, czasem nawet w jednej książce, co stwierdzam, przeglądając dwa, gotowe już rozdziały „Przemienienia”.

Comments are closed.