Przemienienie

„Piotr Czetwertyński przez okno patrzył na błyszczący po deszczu bruk ulicy Dominikańskiej i czuł, jak z każdym oddechem opuszczają go resztki wiary w Boga. Upozował się przy parapecie jak dandys z romantycznej ryciny, łokieć o ścianę, skroń wsparta na dłoni i przyglądał się, jak przechodnie wysypują się znów na drogę, spod markiz i z knajpianych przedsionków, gdzie schowali się przed ulewą. Strząsają krople wody z parasoli i wracają do swoich pieszych podróży. Parowały granitowe kostki, mokre i rozgrzane upałem i deszcz wracał, skąd przyszedł, w niebo.
Biurko Czetweryńskiego przemówiło. Dźwięk był stłumiony przez spiętrzone kolumny książek, zadzwoniła łyżeczka o porcelanę spodka i filiżanki, a cały mebel, potężny, mieszczańsko poważny i stuletni, rezonował jak pudło kontrabasu: to wibrowała leżąca na blacie komórka. Piotr podniósł drgający, ale cichy aparat i wpatrywał się przez chwilę w cyfry numeru, z którego doń dzwoniono. Odebrał.”

8 thoughts on “Przemienienie

  1. Ja w kwestii formalnej – dział „w przygotowaniu” przydałoby się zaktualizować. „Epifania” wciąż tam wisi, za to „Przemienieniu” nie ma ani słowa.

  2. Ja w kwestii formalnej – dział „w przygotowaniu” przydałoby się zaktualizować. „Epifania” wciąż tam wisi, za to o „Przemienieniu” nie ma ani słowa.

  3. Wow. Czasem googlam własne imię i nazwisko, tak z ciekawości. Nie spodziewałem jednak, że ktoś napisze o mnie powieść.
    Czy mogę zapytać co umotywowało Cię do wybrania takiego (mojego!) imienia i nazwiska bohatera?

  4. Tez sobie googlnelem swoje imie jakos duzo tych Czetwertynskich