Cezary Michalski pisze o końcu polityki historycznej w dzisiejszym „Dzienniku”. Zgadzam się z częścią zarzutów Michalskiego, zupełnie niepotrzebnie Komendant angażuje ludzi skompromitowanych zbyt aktywnym udziałem w strukturach satelickiego PRL. Nie jest to oczywiście poziom tego procederu, jaki praktykował Adam Michnik, który do swej piersi przytulał generałów, podczas kiedy Kaczyński rzuca ochłap kapralom, ale i tak jest niesmaczne.
Jednak, zupełnie nie rozumiem, jak można czynić zarzut Kaczyńskiemu z tego, że próbuje osłabić swojego najsilniejszego przeciwnika, PO, wzmacniając LiD.
Czyżby Michalski również rozumiał politykę jako sztukę gestów, nie sztukę realizacji celów? Zagranie na wzmocnienie słabego przeciwnika kosztem groźniejszego jest przecież elementarną częścią każdej strategii, wojennej, politycznej, biznesowej czy jeszcze innej, w sytuacji, w której występuje więcej niż jeden gracz.
Wzmacniając pozycję LiD, kosztem PO, Kaczyński zmniejsza szanse na powstanie po wyborach koalicji PO-LiD, zmniejszając tym samym szanse na dojście lewicy do władzy. Czy powinien takiego działania zaniechać z powodu moralnego obrzydzenia względem Kwaśniewskiego (który, oczywiście, obrzydliwy jest) , którego to obrzydzenia jednak zdają się nie podzielać Tusk czy Komorowski i pozwolić aby ten moralnie obrzydliwy Kwaśniewski został premierem?
Wrażliwość moralna Michalskiego zdaje się być wewnętrznie sprzeczna.
Michalski jest oburzony, że Kaczyński rozgrywa Kwaśniewskiego przeciwko Tuskowi, uważając to za niegodne, za „odejście od ideałów sierpnia” nie oburza zaś go oczywista po zwycięstwie PO koalicja Tuska z Kwaśniewskim. Mnie nie oburza ani jedno, ani drugie, bom do oburzeń niezbyt skłonny, ale skoro Cezary Michalski jest tak moralnie pobudzony, to mógłby posiadać wrażliwość jednak bardziej uniwersalną albo większą przenikliwość.
Dalej Michalski wzrusza się i zasmuca, że gra Kaczyńskiego nie ma już dziś nic wspólnego z emocjami stanu wojennego. Witamy na ziemi, panie redaktorze! Dopiero teraz się pan redaktor połapał, że Rosjanie już raczej nie wejdą a Jaruzelski jest na emeryturze? Stan wojenny wydarzył się ćwierć wieku temu z kawałkiem i polityk, kierujący się dziś emocjami sprzed dwudziestu sześciu lat nie wystawiałby swojemu intelektowi zbyt dobrego świadectwa. Czy zgodzi się pan redaktor, że emocje z bitwy pod Mątwami również się nieco już przeterminowały?
Na koniec, Michalski wytacza swe najcięższe działo. Kaczyński „emocjami stanu wojennego” gra na zimno. Tutaj pan redaktor przekroczył granice groteski. Czyżby chciał, aby politycy wierzyli we własną propagandę? Myślę, że nawet w tej zasadniczo upośledzonej intelektualnie grupie społecznej, jaką są politycy, takich idiotów jest niewielu. Michalski jest wielbicielem demokracji i liberalnego konsensusu – jakim cudem może więc zarzucać komuś, że sprawnie i racjonalnie posługuje się jednym na podstawowych narzędzi demokratycznej polityki?
A że Komendant gada bzdury, gadając o tym, że koalicja PO i LiD będzie jak stan wojenny? Oczywiście, że to bzdury, równie dobrze ktoś mógłby mówić, że koalicja PSL i PiS będzie jak rozbicie dzielnicowe, a koalicja PO i PiS jak henrykowskie pacta conventa, potop szwedzki albo śmierć króla Władysława pod Warną. Czy jakieś inne wydarzenie historyczne.
Jednak semantyczną bzdurą jest w zasadzie każde działanie propagandowe. Hasła nic nie znaczą, nic nie znaczą hasła PO o „spokoju” i „budowaniu”, hasła nie odwołują się przecież do inteligencji adresata, lecz mają działać na emocje. Hasła wyborcze ocenia się pod względem ich skuteczności, nie sensu. Z tego punktu widzenia, wygłoszenie bzdury o koalicji stanu wojennego nie jest zagraniem genialnym, ani nawet szczególnie mądrym, ale też nie jest jakimś strasznym kiksem. Nie jest szczególnie skuteczne, ale na pewno nie jest przeciwskuteczne.
Na brak skuteczności Komendant jednak nie narzeka. Od 1989 roku żaden polityk z taką łatwością nie kontrolował całego politycznego spektaklu w Polsce.
Jedno zastrzeżenie: Kaczyński nie tyle rzuca ochłap dawnym kapralom, co raczej każe im aportować, co jeszcze uwyraźnia różnicę względem Michnika, warującego w nogach spokojnie odpoczywających generałów :->
„Komendant” :)) – rozumiem, potomek nie daje się wyspać i zaczęły się majaki na jawie. Chociaż jest jedno podobieństwo – rządy PiSiorów są równie nieudolne jak rządy sanatorów. I bogoojczyźniana frazeologia również podobna.