Varia

Tematy z różnej parafii, zbyt błahe, aby zasłużyć sobie miały na osobne notki.

1. Andrzej Czuma o powszechnym dostępie do broni. Inicjatywa tego posła PO – zacna, jej polityczna realizacja – poniżej wszelkiej krytyki. Po pierwsze, powoływanie sie na przykład USA jest w Polsce najlepszym sposobem, żeby wszelkie próby liberalizacji dostępu do broni stłumić w zarodku. USA kojarzą się Polakom ze strugami ołowiu, przemierzającymi ekran kinowy w filmach sensacyjnych, ze strzelaninami w szkołach, oraz z tym, że broń można kupić w sklepie jak gazetę. Co jest oczywiście bzdurą, ale takie są społeczne skojarzenia i o tym należy pamiętać. Po drugie, zdanie „broń dostępna jak w USA” nic nie znaczy – bo kwestia dostępności broni palnej i prawa do jej noszenia w USA w bardzo dużym stopniu zależy od lokalnych regulacji i zupełnie inaczej sprawy mają się w stanach gun-friendly, jak Vermont czy Alaska, a zupełnie inaczej chociażby w Washington D.C..
Jeśli poseł Czuma musiał się powoływać na przykład zagraniczny, to trzeba było się odwołać do przykładu czeskiego – czeskie regulacje dotyczące broni palnej są rozsądne, sensowne, występują w bardzo podobnym kontekście kulturowym do naszego, są w pełni godne tego, aby je wręcz skopiować. A przede wszystkim – nikogo nie odstraszą, bo mało kto był w USA, ale w Czechach był każdy i jeszcze nikogo tam chyba szalony Pepik ze strzelbą nie zastrzelił.
Odebranie poli-milicji prawa do reglamentowania broni i przeniesienie tego prawa na administrację cywilną to pomysł jak najbardziej godzien pochwały. Ale po co mówić o „powszechnym dostępie do broni”? Ludzie się przerażą, inni posłowie PO się przerażą ludzkiego przerażenia i sprawa ugotowana – należy mówić o „jasnych kryteriach dostępu do broni”, mówić o bandytach, którzy wbrew prawu dostawali od poli-milicji pozwolenia na broń, mówić ewentualnie o „ułatwionym dostępie do broni palnej dla uczciwych obywateli”.

2. Zbigniew Bauman w mundurze kabewiaka, walczący z terroryzmem. Dobry artykuł Gontarczyka w świątecznej Rzepie. Nie poczuję ulgi, mało tego – ubolewał będę, kiedy w końcu guru polskiego postmodernizmu odejdzie na łono laickiego, liberalnie ironicznego Abrahama, chociaż przecież nie uroniłem łzy za Anatolem Fejginem. A dlaczego?
Niech odpowie za mnie Hillaire Belloc:

Here richly, with ridiculous display,
The Politician’s corpse was laid away.
While all of his acquaintance sneered and slanged
I wept: for I had longed to see him hanged.

2. W Wielki Piątek klasycznie nowoczesny ksiądz, którego nazwiska szczęśliwie zapomniałem, a który jest organizatorem inicjatywy skądinąd zacnej, szkoły dla spowiedników, wypowiedział w radio sąd, który podziela, jak mi się zdaje, większa część współczesnego kleru (cytuję za pamięci): „dzisiejszy człowiek, który ma komórkę, palmtopa i pisze e-maile wymaga zupełnie innej formuły spowiedzi; to nie może być już hierarchiczny stosunek spowiednik-penitent, a raczej partnerska rozmowa”.

To oczywisty błąd antropologiczny: człowiek, w swej grzeszności, jest i był zawsze taki sam. Zmieniają się okoliczności w których grzeszy – kiedyś oczernić bliźnich mógł listem nadanym przez umyślnego, potem telegramem, a dziś mailem, zamiast podglądania dziewek w kąpieli można oglądać porno w sieci – ale w żaden sposób nie wpływa to na naturę grzechu. Grzech jest zawsze taki sam, bo i ludzie się nie zmieniają. Motywacje bohaterów Szekspira i Homera rozumiemy równie dobrze jak Faulknera i Irvinga, bo ludzkie namiętności wynikają z przyrodzonej człowiekowi natury – a okoliczności, w jakich daje im upust nie stanowią wcale o ich istocie.

Czy jednak ten błąd antropologiczny wynika z niewiedzy? Nie sądzę, księża są na ogół nieźle wykształceni. Jest to błąd, wynikający z formacji, którą, jak mi się zdaje, często dostrzegam u młodych księży, a której charakterystyczny rys polega na tym, iż księża ci bardzo przejmują się tym, co teraźniejsze: dbają o to, aby być na czasie, aby nie uchodzić za wstecznych czy zapóźnionych. Jakby sam fakt noszenia sutanny (oczywiście, metaforycznej, bo prawdziwej młodzi księża nie noszą) zmuszał ich do ciągłego deklarowania swojej nowoczesności w dwójnasób.
Wynika to z pewnego anachronizmu: wychowawcy tych księży, którzy skądinąd słusznie powiedzieli im, iż ksiądz powinien odpowiadać na wyzwania teraźniejszości, zapomnieli dodać, iż ich pierwszorzędnym obowiązkiem jest troska o to, co Wieczne. Jako kapłani mają być najpierw depozytariuszami Sacrum – dopiero potem fajnymi chłopakami z gitarą, co prowadzą młodzież na górskie wędrówki. Zamiast być strażnikami Tajemnicy, młodzi księża postanowili się zaprzyjaźnić z ludem – znakiem tego są opustoszałe ambony w starych kościołach – a lud wcale nie potrzebuje takich przyjaciół – w dyskretnych koloratkach pod garniturem.

2 thoughts on “Varia

  1. Właśnie oglądałem rozmowę z posłem Czumą w TVN24. Stwierdził, że nie należy powoływać się na doświadczenia amerykańskie, bo tam w każdym stanie jest inaczej, a raczej europejskie, np. fińskie czy czeskie i zacytował statystyki z tych krajów. Dodatkowo powiedział, że nie chodzi o powszechny dostęp do broni, w sensie noszenia broni w kieszeni, ale o prawo do posiadania broni w domu. A więc usłyszałem coś dokładnie odwrotnego niż Pan usłyszał. Gdzie Pan usłyszał o inicjatywie posła Czumy? Warto to skonfrontować, bo okazuje się, że dwie osoby dostały sprzeczne informacje.

  2. Panie Grzegorzu, takie informacje podawało rano TVN24. Pewnie w ciągu dnia poseł Czuma przemyślał swoją nieprzemyślaną taktykę, być może jakiś jego asystent zajrzał np. na forum Frondy – http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1554041#p1554744 i doradził panu posłowi zmianę retoryki.
    W każdym razie, bardzo się cieszę, że poseł Czuma zaczął mówić o Czechach, szanse na pozytywne zmiany są bardzo małe, ale dobrze, że coś się przynajmniej dzieje w tę stronę.