Podziękowania dla Rafała Pankowskiego

Rafał Pankowski bohatersko walczy z faszyzmem. Ma taką brawurową przenikliwość intelektualną, która pozwala mu dostrzec złowrogi cień drutów Auschwitzu w dowolnym w zasadzie miejscu – i robi na tym Rafał Pankowski swoją małą karierkę etatowego bojownika, często przychodzą doń dziennikareczki i dziennikarczyki z Wyborczej i wypytują o różne straszne zagrożenia, a Rafał Pankowski opowiada, czym one grożą, te zagrożenia. Redaguje również Rafał Pankowski swoje satyryczne pismo „Nigdy więcej”, w którym zwalcza faszyzm na sposób komediowy, zapewniając szerokim rzeszom dobrą zabawę i źródło anegdotek do opowiadania na imprezach. Albo, inaczej, na mrocznych zebraniach faszystowskich spiskowców, którzy, jak Pinky and the Brain chcą rządzić światem.

Ma Rafał Pankowski również taką właściwość, że czasem znajdzie sobie jakąś ofiarę, pisemeczko czy zina, w który następnie wbija swoje antyfaszystowskie kły i nie spocznie, póki nie dopnie swego. Klepie w „Nigdy Mniej”, przynudza w „Gazie” a ostatnio szturmem zdobył łamy cotygodniowego dodatku do Wyborczej, stargetowanego na światopoglądowo wrażliwych katolików z dużych miast, a zwanego enigmatycznie „Tygodnikiem Powszechnym”.

Pismem, w które Pankowski ostatnio wczepił swoje ząbki, jest „Templum Novum” – gniazdo faszystowskiej reakcji. Jakich faszystów tam nie ma: straszny włoski faszysta Julius Evola, straszny polski faszysta filozof-odlotowiec Jan Stachniuk, czy jeszcze straszniejszy polski faszysta rzeźbiarz Stanisław Szukalski. Czy Pankowski wie, że wielkim admiratorem i wychowankiem faszysty Szukalskiego jest aktor Di Caprio? To chyba również stawia go w kręgu podejrzeń. Mam nadzieję, że w następnym numerze „Nigdy więcej” Pankowski dokona szczegółowej analizy ról faszysty Di Caprio pod kątem faszystowskiej zawartości. Np. w filmie pt. „Krwawy Diament”, mówiącym o Afryce, DiCaprio jest biały, mówi z południowoafrykańskim akcentem, oraz strzela do Murzynów. Czy to nie znamienne? Czy to nie wystarczy? A nieświadome niczego nastolatki wieszają sobie plakaty z tym faszystą nad łóżkiem i nieświadomie ulegają faszystowskiej propagandzie.

Wracając do Templum Novum i tytułu tego wpisu. Dlaczego jestem wdzięczny Pankowskiemu?
Otóż dlatego, że nigdy nie opublikowałem niczego w „TN” i Pankowski mi przypomniał o tym bolesnym zaniedbaniu. Jakoś tak się złożyło – w 2004 Ryszard Mozgol, autor bardzo ciekawy i redaktor „TN”, zaprosił mnie do współpracy, zareagowałem z entuzjazmem, po czym sprawa jakoś upadła, pewnie za sprawą mojego sangwinicznego temperamentu.
A skoro ostatnio umówiłem się na współpracę z lewicowym „Obywatelem” (który, wg. Pankowskiego, wcale nie jest lewicowy, lecz kryptofaszystowski – za dowód wystarczy, że piszą tam o „Wyborczej” bez entuzjazmu, a to pierwszy krok do Kryształowych Nocy i Auschwitza), oraz z szacownymi, konserwatywnymi „Arcanami”, to dla zbalansowania oferty publicystycznej, za sprawą Pankowskiego może redakcja „TN” raczy mnie przyjąć na swoje łamy. Co prawda, z hasła „TN”, czyli z „kanonady narodowego romantyzmu” interesuje mnie w zasadzie tylko kanonada, ale może to wystarczy?

4 thoughts on “Podziękowania dla Rafała Pankowskiego

  1. A ja pamiętam jak się kolega wysmiewał z tego peridyku na chacie FF. No cóż antyfaszyzm zmienia ludzi.

    Antyantyfaszyści wszystkich krajów łączcie sie.;)

  2. Z całym szacunkiem – chyba źle Kolega pamięta. Przypominam sobie tylko wyśmiewanie się z „Pro fide coś tam coś tam” i to nie na czacie raczej, bo też byłem na tym czacie chyba ze dwa razy w życiu i nie poczułem sie zachęcony do dalszej obecności.
    Nie żebym wykluczał samą możliwość wyśmiewania sie z „TN”, bo żaden periodyk na tym świecie nie niesie w sobie takiej przyrodzonej godności, która nie pozwalałby mi zeń podrwić, ale – jak mówię – drwin z „TN” akurat sobie nie przypominam.
    Przypominam sobie tylko, że ktoś na FF nawet całkiem celnie z intelektualnych fascynacji redakcji „TN” drwił i było to nawet zabawne – ale to akurat nie byłem ja.

  3. Cóż, nie pisze o profide, ale o TN. Jasne, że żadne pismo nie ma „przyrodzonej gosności”, ale to była odpowiedź w stylu „trzeba dowalić tym, pożal sie Boze, prawakom”.

    Jesli jednak sobie Kolega nie przypomina, to … nie ma sprawy I tyle. Pozdrawiam.