Czytając dobre nawet recenzje moich książek, czasem zarzucam sobie, iż nie udało mi się spełnić podstawowego w pewnym sensie celu literatury, tj. jej komunikatywności – ponieważ widzę, że treści, komunikaty które chciałem przekazać w tekście, nie dotarły do czytelnika – i to do czytelnika, jak zakładam, wyrobionego, jakim jest recenzent. Przyznaję, że chętniej nawet czytam recenzje niezbyt pochlebne, z których wynika jednak, że komunikat, który chciałem przekazać, do czytelnika dotarł – tyle, że się nie spodobał.
Z tym większą przyjemnością przeczytałem recenzję mojego ostatniego zbiorku, zamieszczoną na wp.pl -po lekturze której ucieszyłem się, że do tego czytelnika bez wątpienia dotarło właśnie to, co chciałem przekazać pisząc opowiadania, które złożyły się na „Prawem wilka”. A że na dodatek jeszcze książka się podobała – to tym lepiej.
Jedna uwaga i jeden zarzut.
Zgadzam się z opinia wielu recenzentów, co do braku szuflady gatunkowej w stosunku do pana nie których książek(np. Epifania Wikarego Trzaski). Jednak zbiór „Prawem Wilka” w dużej części zaliczył bym do gatunku literatury grozy:
Bodhisatwa
Maniera Tenebrosa
Rondo na maszynę do pisania…
Zwłaszcza ostatnie dwa, to majstersztyk grozy!! Pasowały by jak ulał do jednej wielkiej Polskiej antologii literatury grozy.
A zarzut? Jako wredny krwiożerczy kapitalista czuje nie dosyt.
Tylko 4 opowiadania? Jestem fanatykiem formy książkowej i z tego względu nie lubię czytać opowiadań w fanzinach czy różnej maści periodykach. Ma Pan 9 opowiadań nie opublikowanych w formie książkowej. W przyszłości liczę na gruby zbiór opowiadań:P:)
Pozdrawiam Serdecznie
Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!!
Dopiero teraz, z opóźnieniem i złożony wirusem-mutantem, za to dosłownie jednym tchem przeczytałem tę znakomitą książkę. Recenzja faktycznie z gatunku efektownych i miód na serce autora lejących, choć miałbym wątpliwość, czy aporia literatura dla czytelnika / literatura dla autora – to akurat najważniejszy motyw tej książki.
IMO tutaj wyraźniej może niż w innych tomach SzTw na pierwszy plan wysuwa się centralny temat jego pisania: wolność oraz to, jaki użytek i dlaczego akurat taki poszczególni bohaterowie z nią robią w swoich momentach faustowskich. Stosunkowo najtrudniej odnaleźć ten motyw w „Rondzie…”, ale i tam da się go wskazać :-)
Poza wszystkim aś mam nadzieję, że w samej finalnej postaci książkowej „Prawem wilka” (dobór tytułu skądinąd nie narzuca bynajmniej się trafnością, co sugeruje, że w tej mierze przewagę zyskała instancja pozaautorska) chochlik drukarski oszczędził autorowi bonusowego chwytu, polegającego na czterokrotnym powtórzeniu tych samych 4 stron w całej przedostatniej składce, jak to miało miejsce w przysłanych mi przez wydawcę próbnym wydruku.
Szkoda że znikła moja recenzja