Otwarty konkurs sześciu słów

Ernst Hemingway podobno twierdził, że za najlepsze swoje dzieło uznaje miniaturkę z sześciu słów:

For sale: baby shoes, never worn.

To pewnie legenda, ale faktem jest, że w tym „flashu” zawiera się świetnie cała metoda pisarska Hemingwaya – minimum słów, maksimum treści, środkiem artystycznym i stylistycznym jest treściowa potęga języka, prostota i elegancja. Podobną metodę pisarską stosuje McCarthy – jego „Blood Meridian” na tym jednym polu przerasta nawet, moim zdaniem, Hemingwaya, McCarthy pisze tam tylko to, co napisać musi, a każde zdanie nasiąknięte jest treścią do granic możliwości. Zdecydowanie warto czytać McCarthy’ego po angielsku, „Blood Meridian” jest w ogóle genialną powieścią, lepszą nawet od „Drogi”, ale o tym napiszę innym razem.

Chciałem, w każdym razie, urządzić mały konkurs i zaprosić doń nielicznych P.T. Czytelników mojego dziennika, zarówno kolegów po fachu (jeśli w ogóle, oprócz Orbita jakiś mój kolega po fachu mój dziennik czytuje), amatorów i pisarzy nieznanych jeszcze szerszej publiczności, jak Andrzej Fiderkiewicz, który, miejmy nadzieję, już w tym roku publiczności szerszej się objawi.

Do pisania tzw. „flashów” język polski powinien nadawać się nawet lepiej niż angielski – ze względu na swoją fleksyjność, chociaż w angielskim z kolei bardzo mocna jest tradycja literackiej zwięzłości. Ma jednak angielszczyzna bardzo wiele koniecznych czasowników posiłkowych, więc może po polsku jednak będzie łatwiej. Najlepsze flashe, tak w ogóle, powstają prawdopodobnie w językach aglutynacyjnych, w których za pomocą sześciu słów dałoby się pewnie zapisać co krótsze powieści, ale zostańmy przy syntetycznej polszczyźnie.

Zasady są proste: sześć słów, wliczając partykuły, spójniki, zaimki, etc, nie wliczając znaków interpunkcyjnych. Liczba zdań lub równoważników zdań – dowolna.
A sens konkursu jest następujący: ułożyć z tych sześciu słów najmocniejszą historię, najpełniejszą, posiadającą właściwą dobrym historiom dynamikę.

Swoje flashe wszyscy zainteresowani mogą przesyłać mi e-mailem, na gg, czy w dowolny inny sposób, nawet smsem. Mogą być też w komentarzach pod tym postem, gdyby jakiś komentarz nie ukazał się w ciągu paru godzin, to proszę dodatkowo e-mailem się upomnieć, czasem przegapię coś w folderze ze spamem. Każdy może zgłosić dowolną liczbę utworów.
Czas trwania konkursu: tydzień, czyli do środy 4 lutego.
Po tygodniu zrobię w nowym poście zestawienie wszystkich historii, które do mnie dotarły i pod nim, w komentarzach urządzimy otwarte głosowanie, w którym każdy głosujący (nie wyłączając uczestników konkursu) będzie mógł według uznania rozdzielić trzy punkty. Oceniane będą utwory, nie autorzy, a więc nie będziemy sumować punktów za kilka tekstów, wygrywa ten, kogo flash zbierze najwięcej punktów. Zwycięzca nie otrzyma żadnej nagrody, więc oczywiście jedynym sensem konkursu jest literacka zabawa. Jeśli tekstów będzie za mało, jeśli nikt nie będzie chciał głosować, albo wyniknie inna, nieprzewidziana trudność – to wtedy element konkursowy przepadnie, ale pobawimy się przynajmniej słowami.

Jeśli ktoś ma ochotę konkursik ten rozpropagować wśród znajomych, rodziny, na forach internetowych, tudzież wśród funfli pod celą, to bardzo proszę, konkurs jest otwarty.

Na zachętę i jako przykład zgłaszam jako pierwszy trzy moje własne miniaturki, które w konkursie, a jakże, startują:

- Nie jest bogatszy, jest lepszym kochankiem.

- Proszę, nie odchodź. Jestem w ciąży.

Żegnaj, córeczko – powiedział i schował nóż.

I tyle. Jeszcze raz: zapraszam!

189 thoughts on “Otwarty konkurs sześciu słów

  1. Kanalia – powiedział sam do siebie polityk.
    Pistolet wypalił. To miłe. Nie zawiódł.
    Gwardia ustępuje! Przegrałem pomyślał cesarz Francuzów.

  2. X zdechł. w niedzielę – wyczyść.

    przekopiowane z facebooka – informacje automatyczne;]

  3. Świtało. Jerozolimę ponownie wyzwolili ci właściwi.

    Bambusowe drzazgi. Chwila pracy, tyle radości.

    - Jeszcze tylko chwila, obiecuję. – Zacisnął palce.

  4. Oto świat, niekoniecznie najlepszy z możliwych.

    Sentymentalne bajery na czterdzieści cztery litery.

    Troskliwy pijak: córciu – buciki nie piją?

    Grzmi ckliwe haiku długonosych i porusza.

    Koszulka z Che godna pięciu piw.

    oraz w ramach nawiązania do klasyki:

    Prędzej zemrę niż oddam.
    pozdrawiam
    Warus

  5. Perpetuum mobile? McDonald -> jedzenie -> trawienie -> McDonald

  6. Sztrafniki, ataka niet! – Bataliana toże, kambat.

    (na tle filmowym; pospiesznie, skoro termin upływa)

  7. Strach odjął im mowę. Przemówiły karabiny

    - Nie idź, wracaj!
    Poszedł, nie wrócił

  8. Przytulił mocno misia, zacisnął powieki. Załkał.

  9. - Podpis.
    - To konieczne? Auć!…
    - Jestem tradycjonalistą.

  10. OK, wszystkim dziękuję za propozycje i niniejszym konkurs zamykam. Jutro podsumowanie i głosowanie.

  11. Wiem, że po terminie. Cholera, taki fajny konkurs :(

    Letarg. Pustka. Wiatr omywa me wargi.

    PS. Jestem w trakcie lektury „Prawem wilka”. Niezłe, ale „Przemienienie” chyba dużo ciekawsze. Drugie opowiadanie, o nawróceniu sbeka, doskonałe.

    PS2. Nie chcę kadzić, ale jest Pan pod względem warsztatowym naprawdę doskonałym pisarzem. Tylko czemu tak często wybiera Pan tak hermetyczne, mało ciekawe dla tzw. „masowego czytelnika” tematy?

  12. Erupcja grafomanii skutecznie zdławiła szczery zapał ;-)

  13. Czytając wpis i komentarze przypomniało mi się jak w opowiadaniu „Pożegnanie” Andrzej Bobkowski przy użyciu kilku słów potrafił opowiedzieć – polskimi rzecz jasna widzianą oczami – historię II wojny. Brzmiało to tak: „wrzesień, cywilne ubranie, okupacja, podziemie, powstanie – i rozczarowanie”.

  14. Sześć słów o prostacie: O mój Boże, on nie może!

    ;)