Ernst Hemingway podobno twierdził, że za najlepsze swoje dzieło uznaje miniaturkę z sześciu słów:
For sale: baby shoes, never worn.
To pewnie legenda, ale faktem jest, że w tym “flashu” zawiera się świetnie cała metoda pisarska Hemingwaya – minimum słów, maksimum treści, środkiem artystycznym i stylistycznym jest treściowa potęga języka, prostota i elegancja. Podobną metodę pisarską stosuje McCarthy – jego “Blood Meridian” na tym jednym polu przerasta nawet, moim zdaniem, Hemingwaya, McCarthy pisze tam tylko to, co napisać musi, a każde zdanie nasiąknięte jest treścią do granic możliwości. Zdecydowanie warto czytać McCarthy’ego po angielsku, “Blood Meridian” jest w ogóle genialną powieścią, lepszą nawet od “Drogi”, ale o tym napiszę innym razem.
Chciałem, w każdym razie, urządzić mały konkurs i zaprosić doń nielicznych P.T. Czytelników mojego dziennika, zarówno kolegów po fachu (jeśli w ogóle, oprócz Orbita jakiś mój kolega po fachu mój dziennik czytuje), amatorów i pisarzy nieznanych jeszcze szerszej publiczności, jak Andrzej Fiderkiewicz, który, miejmy nadzieję, już w tym roku publiczności szerszej się objawi.
Do pisania tzw. “flashów” język polski powinien nadawać się nawet lepiej niż angielski – ze względu na swoją fleksyjność, chociaż w angielskim z kolei bardzo mocna jest tradycja literackiej zwięzłości. Ma jednak angielszczyzna bardzo wiele koniecznych czasowników posiłkowych, więc może po polsku jednak będzie łatwiej. Najlepsze flashe, tak w ogóle, powstają prawdopodobnie w językach aglutynacyjnych, w których za pomocą sześciu słów dałoby się pewnie zapisać co krótsze powieści, ale zostańmy przy syntetycznej polszczyźnie.
Zasady są proste: sześć słów, wliczając partykuły, spójniki, zaimki, etc, nie wliczając znaków interpunkcyjnych. Liczba zdań lub równoważników zdań – dowolna.
A sens konkursu jest następujący: ułożyć z tych sześciu słów najmocniejszą historię, najpełniejszą, posiadającą właściwą dobrym historiom dynamikę.
Swoje flashe wszyscy zainteresowani mogą przesyłać mi e-mailem, na gg, czy w dowolny inny sposób, nawet smsem. Mogą być też w komentarzach pod tym postem, gdyby jakiś komentarz nie ukazał się w ciągu paru godzin, to proszę dodatkowo e-mailem się upomnieć, czasem przegapię coś w folderze ze spamem. Każdy może zgłosić dowolną liczbę utworów.
Czas trwania konkursu: tydzień, czyli do środy 4 lutego.
Po tygodniu zrobię w nowym poście zestawienie wszystkich historii, które do mnie dotarły i pod nim, w komentarzach urządzimy otwarte głosowanie, w którym każdy głosujący (nie wyłączając uczestników konkursu) będzie mógł według uznania rozdzielić trzy punkty. Oceniane będą utwory, nie autorzy, a więc nie będziemy sumować punktów za kilka tekstów, wygrywa ten, kogo flash zbierze najwięcej punktów. Zwycięzca nie otrzyma żadnej nagrody, więc oczywiście jedynym sensem konkursu jest literacka zabawa. Jeśli tekstów będzie za mało, jeśli nikt nie będzie chciał głosować, albo wyniknie inna, nieprzewidziana trudność – to wtedy element konkursowy przepadnie, ale pobawimy się przynajmniej słowami.
Jeśli ktoś ma ochotę konkursik ten rozpropagować wśród znajomych, rodziny, na forach internetowych, tudzież wśród funfli pod celą, to bardzo proszę, konkurs jest otwarty.
Na zachętę i jako przykład zgłaszam jako pierwszy trzy moje własne miniaturki, które w konkursie, a jakże, startują:
- Nie jest bogatszy, jest lepszym kochankiem.
- Proszę, nie odchodź. Jestem w ciąży.
Żegnaj, córeczko – powiedział i schował nóż.
I tyle. Jeszcze raz: zapraszam!
Idzie. Dostał wryj. Pada. Gryzie ziemie.
Oj, nie! Błędy ortograficzne dyskwalifikują, a bez błędu “w ryj” wychodzi siedem słów. Proponuję usunąć “pada” i zostawić: “Idzie. Dostał w ryj. Gryzie ziemię.”. To, że upadł i tak wynika jasno z tego, że gryzie ziemię.
“Wryj” to neologizm. “Pada” wnosi dynamizm.
OK :)
Niech będzie więc, że błędy ortograficzne i neologizmy nie dyskwalifikują, niech każdy pisze jak chce, vox populi oceni.
Zabił, lecz żona żyje w koszmarach.
Człowiek odnalazł Eden, wciąż jednak zamknięty.
Coś takiego?
dobre! :)
Hm, a może być tak?
- Błazen przymknął oczy, spokojnie wysłucha króla.
- Fachowa robota, kat schodzi z podestu.
- Lecą żurawie, cień krat na podłodze.
- Parowóz gwizdem pozdrawia inne za horyzontem.
- Pędzle już wymyte, jej portret skończony.
- Profesor Tutka westchnął lekko, może zrozumieją…
- Sándor postawił kropkę, skończył nową książkę.
Pozdrawiam.
Mógłbym nienawidzić. Mógłbym kochać. Wolę zanikać.
Wyschniętą kroplą na Saharze pragnień Światła.
Karty zawiodły. Wieczorem stracił pierwszy palec.
Kiedyś komponował, dziś prześladuje go klawisz.
Jak tylko się dowiedziała, zatłukła pigułką.
Już podpisałem. Na stalówce krzepnie krew.
Papieros zgasł. Czemu nie dzwoni telefon?
Powiem ile trzeba. Nie mów nic.
Poczekaj chwilę. To tylko dwa słowa.
Boję się. – Pan poprosi następnego, dobrze?
Za dużo płakał. Trzepłem go. Raz.
Otoczyli stodołę. Ester uciekła, reszta spłonęła.
Nie odchodź. Kupiłam test w aptece.
“Separatyści ukraińscy zaatakowali Warsaw Trade Center”
chciał dobrze,zrobił źle.Nie wybaczy mu
paw na perskim dywanie. ledwo cieply
Gross do Grossa, nie będziesz bosa.
( z dedykacją dla Vincenzy)
Mmmmm, jakie smakowite grzybki.
Synuś podtrzymaj tapczan, ja wyjmę piłeczkę.
Kochanie widziałaś gdzieś mój portfel?
Wypuść podwozie… wypuść podwozie mówię!
-Byłbym świetnym ojcem!
-Gdybym tego chciała..
Tej nocy spalili dom Juana Podpalacza.
„I od Syna”. Od tysiąca lat.
Kraken zakaszlał. Spełniło się przeznaczenie Krakatau.
Wróciłem! Krzyknął, wyjmując pięść z kieszeni
Tu i teraz. Dwie najbardziej nieznośne rzeczy
Alkohol go przestał tolerować. Znalazł drzewo
Noc. Strach. Znów sam ze sobą
Ja. Mój osobisty wróg i prześladowca
Za dużo dziś wódki. Wypijmy jeszcze
Kiedyś się nie zjawił. Nie zauważono
Znalazł resztkę wódki i nadgryzioną nadzieję
Walka z kacem nadawała życiu sens
Kiedyś. To słowo nie pozwalało życ
Od Dickensa do Balzaca. Małżeński constans
Cierpienie i empatia. Coincidentia oppositorum
plonie stodola. palestynczycy szybko sie ucza
Gdybym wiedział, wcale bym nie zaczynał.
No to jeszcze jedno ode mnie:
Dzień dobry mamo – powiedziało martwe dziecko.
Poranną kawę prezydenta przerwał alarm przeciwatomowy.
Ja ją, ona jego, zabiję skurczybyka!
takie tam:
Aspołeczny bezruch na rzecz zgaszenia słońca.
Aborcja in vitro vs. porno eutanazja.
Kupując nasze produkty wspomagasz wysypiska śmieci.
Życie się toczy, wszystko się stacza.
To ja też dorzucę jeszcze parę swoich miniaturek.
1. Odłączył respirator.
- Dlaczego? – spytała córka.
- Musiałem.
2. Matka płakała na ganku.
- Zostań!
- Nie.
3. Transport wjechał do Auschwitz.
- Wrócimy?
- Nie.
4.
- Dlaczego powstanie?
- To wybór sposobu umierania.
5.
Wyruszyli z marzeniami. Wrócili bez honoru.
Ostatni dzień, pogarda Breslau, miłość Posen.
Słowa, których nie ma. Kartki pozgniatane.
- Mamie już wybaczyłem, Jemu… nie potrafię.
Barokowe rozpasanie przeszkadza w tworzeniu sześciowyrazowców.
A może by tak podejść do tematu historycznie? :)
Daj ać ja pobruszę, ty poczywaj.
(tak, wiem, że wyciąłem “a” :))
Gdzie Ty Kajus, tam ja Kaja.
Maszerował wytrwale próbując dotrzeć do prawdy.
Ambiwalentnie skrupulatny, przeprowadził śledztwo. Na krzyż!
Kocham! – zazdrosny mąż
-… – martwa żona.
Przygotowywali długo, repetowali broń. Godzina wybiła!
Niósł zagładę, przebiegał miasta. Zadżumiony szczur.
Zrodzony. Oddał światu wszystko. Pamiętasz Go?
Ogłosił konkurs literacki a wygrałem ja :)
Wycierając nóż, nie wiedział o kserówce.
Przywiązali go. Krzyczał. Oficer wyciągnął pilnik.
Wrzesień był tego roku wyjątkowo błotnisty.
Zdradziła.
Leży z nim
…
z nożem.
Piłsudski, Biali, Petlura, interwenci: uderzyli jednocześnie.
Królu, kasztelan moskiewski prosi o odsiecz.
No proszę, Ignac pisze historie alternatywne. Najs.
Królu, kasztelan moskiewski żąda odsieczy. Chińczycy!
Przybysz wytrącił księciu pióro. Krzyżacy zamarli.
Nerwowo zapinał sutannę. Na cmentarzu dniało.
Czyścił pistolet. Smakował ostatnie chwile życia.
Ból. Krew. Krzyk. Łzy. Jesteś syneczku!
Nie wierzę! Umieram. Dlaczego milczysz?
Przypowiastka o życiu. Sprzedam marzenia. Śmierć.
Wagon. Nie ma wolnych miejsc, ludzi.
“Dzień dobry mamo – powiedziało martwe dziecko. ”
Dzień dobry aniołku – odpowiedziała matka.
Wierzę tylko w siebie. Przez analogię.
Bóg umarł. Zmartwychwstał. Pokarał szaleństwem Nietzschego.
Sztych! Zasłona! Finta! Wypad! Szermierz ginie.
Ludzkość poddano digitalizacji. Teraz jesteśmy duchami.
A teraz seria ikonek historycznych:
Impetyczna szarża przełamała opór Rosjan. Rzeź.
Zdradzony o świcie. Trybunał orzeka: śmierć!
Wyciem sztukasów skończyła żywot najdzielniejsza barykada.
Jedna propozycja: ponieważ przyszło tu trochę ludzi z FF, których znamy i lubimy, z akcentem na lubimy – to może byłoby sensowne po zamknięciu propozycji zebrać je razem, bez podawania autorów. To trochę mogłoby ułatwić wybór, kiedy nie widzisz kto, a co pisze.
Z cyklu “W lesie” (erotyk, horror i hardkor ;-)
Las. Silnik zgasł. Noc. Wspólny koc.
Las. Kikuty. Rozorana kora. Ślady Boruty.
Las. Ognisko. Kęs. Grymas. Niedogotowany człowiek.
Inne:
Kuchenka. Swąd. Spalone sadzone. Umało jajo.
Egzekucja. “Ognia!”. “Kurrrwa, w kogo celu…!”
Śmiertelny klawisz. Zabójczy fortepian. Widownia. Rozstrzelana.
Fach w ręku. Harówka. Zapiął kaburę.
Flota. Sztorm. Katastrofa. Kałuża. Rozmokły papier.
Południe. Szeryf. Szedł. Nie doszedł. Zszedł.
Odkrył bogate wnętrze czaszki filozofa. Siekierą.
Jucha tryska. Krtań kapusia. Grypserska higiena.
Katedra. Strzelisty półmrok. Czas w bursztynie.
Pociągnął za spust. Ogień trysnął. Surówka.
Sześciosłów dwojga autorów:
Zatraciłam się. Szczęściem – jest pętla. Autobusowa.
Szpakowaty facet. Mieszka w budce telefonicznej.
Sherwood. Wściekły Robin podniósł łuk brwiowy.
Zainspirowany filmem Zacka Snydera:
Ogolił klatę. Jutro wyrusza pod Termopile.
Najazd Obcych. Ponieśli klęskę. Pijar zwyciężył.
Na końcu somossierskiej szarży znaleźli nieśmiertelność.
Ruscy tankiści wszystkich pytali o godzinę.
@Otis:
Tak zrobimy.
Tato! Mama znowu nie opuścił deski!
Czołem – powiedzieli AL-owcy. NSZ-towcy odpowiedzieli salwą.
Opuściła go. Potem odeszła nadzieja. Przytuliła kostucha.
Żona była już wierna. Po zamurowaniu.
Lubił ciąć. Strzygł artykuły, skalpował powieści.
“Jurand, miałeś przeciąć więzy, nie żyły!”
Ostanie ziarnko spadło w szklaną otchłań.
Ostatnie ziarnko spadło w szklaną otchłań.
3 godziny – 76 wpisów. Jakiś konkurs?
Zmierzch. Esemes. Przytulił poduszkę mocniej. Bezdech.
Plagiat inspirowany jednym z utworów Kurasia:
Raz w godzinie widm północnej…
Rozważałem.
– Nie zapomnisz mnie? – szepnęła.
– Nigdy. Przysięgam.
A to przykład hłaskowego “dialogu na hakach”, którym jarzył się niejaki Gruza:
Odsłoniła zasłony.
- Pada.
- Bo niedziela – westchnął.
No, odbierz… Kurwa, odbierz w końcu…
Czy program komputerowy może być zbawiony?
Troche inna kategoria, ale…
Teraźniejszość wczorajszego jutra przyszłością już dziś.
Nic, jak widać na załączonym obrazku.
- Nie ma mnie dla nikogo!
- Prawda…
Tup, tup. tup. Brzęk! Łup!! Grób…
Poza konkursem, bo stare:
“idą panny aleją i wołają “szczepanie!”"
:DDDDDDDDDDDD
Moją pryczę przejmie porucznik “Harnaś”… Cześć…
Boże, to… to ONI!!… Skręcaj!!!… MAYDA………………..
- Znam go?… ZNAM GO?!!!
- Nie!…
- Wypierdalaj.
—————————————-
strasznie wciągająca zabawa! :-))
Ogłoszenie. Bezpruderyjna studentka szuka męża. Czyjegoś.
Dwa zgłoszę. Poradźcie Koledzy, który lepszy:
Krew. Pot. Łzy. Sperma. Gówno. Plwocina.
Przepis na arcydzieło: sperma, gówno, plwocina.
Nic, zero, null, pustka, próżnia, słowa.
Głupiec – pomyślał mędrzec. Mędrzec – pomyślał głupiec.
Przypowiastka o samotności:
Mamo! …
Tato! …
Boże!
Przypowiastka eschatologiczna:
Podpiszę cyrograf
– Żelazko
Kochane życie ile Cię trzeba cenić…
I zrozumiałem: ponad nami tylko gwiazdy.
Nie dam za żadne skarby – Nimfomanka.
To tu – odparł. Policjant zatrzymał radiowóz.
Nigdy – zaprotestował. Drzwi zatrzasnęły się same.
Wymazawszy próbne dane, Bóg zrobił przerwę.
Oddam życie za odwagę – samobójca.
- Zdzisiek, po bułki!!
- Dzieci mnie oblazły!
A6 spszedam. Bagarznik sie nie otfiera.
3,5 ha, siedlisko. Po pożarze. Pilnie
Here comes a fishy one:
Nurek spuścił się do Rowu Mariańskiego.
Ustawy, rozpożondzenia. Wiejska 9, druga brama.
Biuro matrymonialne. Tylko dogłębnie sprawdzone oferty.
Zwycięzca nie otrzyma tu żadnej nagrody.
Mówi. Patrzą. Skończył. Czekają. Skoczył.
- Sowieciarz!
- Bandyta!
- Cichojta! Świnióm pierogi wyrzuce!
- Złoty róg się stłukł
- Cętkowany kręty
Czerwony Kapturek gładził osełką ostrze topora…
I’m your father. In full feather.
Była samotna. Aż,przygarnął ją nowotwór.
Gotuj z żoną: cisza z makiem.
Syci wyli z rozpaczy, tuląc kadłubki.
Pawka z uśmiechem zajadął cukierek. Krasniał.
Podniósł misia. Głowę znaleźli w zaroślach.
Ulicami Warszawy krąży nocą Czarna Łajka
Biskup Mekki objęła żonę kosmatą łapą.
- Romeo, gdzieżeś mój Romeo?!
- Tutaj, Fabianie…
TUKIDYDES – nie skorzystamy. Przyślij jakąś prozę.
Lem, “Kobieta dyskretna”. Płótno, stan zadowalający.
Siała baba mak – kupiła se awenzisa.
Okrawione paznokcie, poorane wieko… Melodyjka budzika.
- Jeden krok, sto osiemdziesiąt stopni, spektakl
- Mieszkał w grobie, stał się bogiem
- Jak żył, tym był
- Czytał książki, zapomniał o kolanach
Dla rewolucji stracił głowę.
Zasłyszane:
“Dziś będziesz ze mną w raju”
(Było jeszcze: “zaprawdę, powiadam ci”, ale to chyba przegadane)
Poprawka redakcyjna do jednego mojego “sześciopaku”:
Egzekucja. “Ognia!!!… Kurrrwa, do kogo celu…!!!”.
Detoksyzacja. Deratyzacja. Antykorupcja. Mycie posłów. Tanio.
“Było sobie życie” – serial dla dorosłych.
Zimna lufa. Czoło. Strach. Boże! Strzał.
Bombka spadła. Samolot odleciał. Las rozbłysł.
Mamo, mamusiu! – dziecięce rączki sięgają szczęścia
Człowiek leżał na kanapie. Kanapka też.
ona na to: no to co?
(to o dojrzałej miłości jest)
Na pisaniny
słów sześć, pięć, cztery… brak
Erotyk
rzęsa wyciągnięta, spośród innych sierści, opuszkiem
Bajka
Ram tara
do
bo
szszszyyyyyyyyy
Wielka powieść
Dwa pociągi strachu, salonka służyła lata
Martyrologicznie
Cierpienie odebrało mi … trzy wyrazy twarzy
Religijnie
Więcej nie pamiętam, za wszystkie ser
Pani mnie sksycała i zakablowałem wsyskich…
Głębiej! Bo cię potem psy wygrzebią.
@tataoli – gdyby to powiedział “on”, to by bylo “Pożegnanie z Afryką”.
Plagiatorsko:
Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana.
Inspiracyjnie:
Strzelać nie kazano. I tak strzeliłem.
Melodramatycznie:
- Wróć – powiedziała.
Odpowiedziało jej milczenie.
Bardziej Melodramatycznie:
- Zostań – szepnęła.
Drzwi trzasnęły. Nie płakała.
Po Bandzie:
- … imitacjo mężczyzny!
Odpowiedział jej trzask słuchawki.
Samo Życie:
Dał jej wszystko. A potem zabrał.
Historycznie:
Wołodyjowski zrobił znak krzyża. I podpalił.
Na Bieżąco:
Długo myślał o poprzedniku. Potem podpisał.
“Ojczyzna.nasza.znalazła.się.nad.przepaścią.”
“Gospodarce.zadawane.są.codziennie.nowe.ciosy.”
“Rosną.milionowe.fortuny.rekinów.podziemia.gospodarczego.”
“Chaos.i.demoralizacja.przybrały.rozmiary.klęski.”
“Gospodarkę.narodową.uczyniono.areną.walki.politycznej.”
“Nie.można.odmówić.nam.dobrej.woli.”
“Przy.wspólnym.stole.zabrakło.kierownictwa.Solidarności.”
“Jak.długo.można.czekać.na.otrzeźwienie.”
“Jak.długo.ręka.wyciągnięta.do.zgody.”
“Ma.się.spotykać.z.zaciśniętą.pięścią.”
“Obowiązkiem.moim.jest.wziąć.tę.odpowiedzialność.”
“Ukonstytuowała.się.wojskowa.rada.ocalenia.narodowego.”
“Stan.wojenny.na.obszarze.całego.kraju.”
itd… system?
“Chrestos nika!” – myśliwce “Hodegetrii” przecięły kosmos.
Arcybasileus Kaczyński ziewnął. Mars skapitulował pierwszy.
Włosy rozpuszczała zawsze gdy zakwitały kasztany.
Piłka wpadła z dźwiękiem końcowej syreny. Zwycięstwo!
Ou sziet, nie doliczyłem słówek…
Piłka wpadła z końcową syreną. Zwycięstwo!
Z rana spotkał Lewiatana
Sześć jest wyrazów w każdym utworze.
Wybitne działa składają się łatwiej po.
Wybitne dzieła posiadają pięć + spacja
Artykulacja
Brona
Mieszczuch
Kadencja
Kurwiki
Kompromitacja
Zbłądzenie żadną miarą, Ty najpierwsza Mojra.
Do teatru, tylko parą, haut wieloznaczności.
Zrewolucjonizować inter koniunkturalizm, wieczność wyjąca polemiką.
Najlepiej urządzić konkurs. Od razu sukces.
Padł pod naporem ich profesjonalizmu. Nieodwołalnie.
rozmowa z ratownikiem: co cenię? cucenie
Samoloty wodowały. Osama klął przed ekranem.
Kanalia – powiedział sam do siebie polityk.
Pistolet wypalił. To miłe. Nie zawiódł.
Gwardia ustępuje! Przegrałem pomyślał cesarz Francuzów.
Alpinistka? Przecież byłam w himalajach…
Cholera! Machnąłem się o jedno słowo!
Spełniwszy marzenia, Fiodorow zapragnął umrzeć.
Zmęczył się. Ciało dziewczyny było nadgnite.
Porażka? Gdy żałujesz już przed.
Śmiech na sali.Co powiedział lekarz?
X zdechł. w niedzielę – wyczyść.
przekopiowane z facebooka – informacje automatyczne;]
Miałem ostatnią linię. Nie bardzo smakowała.
Minąłem ostatnią linię. Nie bardzo smakowała.
Co ? Tak. Nie. Nie wiem.
Świtało. Jerozolimę ponownie wyzwolili ci właściwi.
Bambusowe drzazgi. Chwila pracy, tyle radości.
- Jeszcze tylko chwila, obiecuję. – Zacisnął palce.
Oto świat, niekoniecznie najlepszy z możliwych.
Sentymentalne bajery na czterdzieści cztery litery.
Troskliwy pijak: córciu – buciki nie piją?
Grzmi ckliwe haiku długonosych i porusza.
Koszulka z Che godna pięciu piw.
oraz w ramach nawiązania do klasyki:
Prędzej zemrę niż oddam.
pozdrawiam
Warus
Sześć słów. O dwa za dużo.
Fakap na giełdzie to dopiero początek.
Perpetuum mobile? McDonald -> jedzenie -> trawienie -> McDonald
Sztrafniki, ataka niet! – Bataliana toże, kambat.
(na tle filmowym; pospiesznie, skoro termin upływa)
Strach odjął im mowę. Przemówiły karabiny
- Nie idź, wracaj!
Poszedł, nie wrócił
Przytulił mocno misia, zacisnął powieki. Załkał.
Konkurs zdechł i dodatkowe trzy, cztery
- Idź do mamy.
- Ty tes!…
- Idź.
- Podpis.
- To konieczne? Auć!…
- Jestem tradycjonalistą.
OK, wszystkim dziękuję za propozycje i niniejszym konkurs zamykam. Jutro podsumowanie i głosowanie.
Nie czas na Sztukę. Dziecię kwili.
Autor umarł, lecz jego idee żyją.
Domagam się, stanowczo, wydania mojej nagrody!
Wiem, że po terminie. Cholera, taki fajny konkurs :(
Letarg. Pustka. Wiatr omywa me wargi.
PS. Jestem w trakcie lektury “Prawem wilka”. Niezłe, ale “Przemienienie” chyba dużo ciekawsze. Drugie opowiadanie, o nawróceniu sbeka, doskonałe.
PS2. Nie chcę kadzić, ale jest Pan pod względem warsztatowym naprawdę doskonałym pisarzem. Tylko czemu tak często wybiera Pan tak hermetyczne, mało ciekawe dla tzw. “masowego czytelnika” tematy?
…ale jaką metodą wybierzemy metodę głosowania?
@Adam
przez zaniechanie
Padł dumny Szlonzok pod polskim knutem
Erupcja grafomanii skutecznie zdławiła szczery zapał ;-)
Godzinę temu spuścił bęcki leniwemu pisarzowi…
Rewolucje i represje, dupa Jasiu karuzela.
Czytając wpis i komentarze przypomniało mi się jak w opowiadaniu “Pożegnanie” Andrzej Bobkowski przy użyciu kilku słów potrafił opowiedzieć – polskimi rzecz jasna widzianą oczami – historię II wojny. Brzmiało to tak: “wrzesień, cywilne ubranie, okupacja, podziemie, powstanie – i rozczarowanie”.
Sześć słów o prostacie: O mój Boże, on nie może!
;)