Podatek ekologiczny

Sam już nie wiem, co tutaj jest lewicowe.

Bo z jednej strony, kiedy usłyszałem dziś w radio o skurczybykach z PO, które postanowiły obłożyć podatkiem ekologicznym wszystkie samochody, jednak z założeniem, że 100 złotych rocznie zapłaci właściciel samochodu nowego, a 3000 właściciel auta starszego niż lat siedemnaście, to pierwszy odruch miałem atawistycznie korwinowski: małpy obiecywały, że obniżą podatki, a tutaj, proszę bardzo, nowy podatek – bo zamiast jednokrotnej akcyzy przy kupnie samochodu, ten miałby być do płacenia co rok.

Po korwinowskim atawizmie, wspomnieniu czasów, kiedy człowiek miał osiemnaście lat, pryszcze i wierzył, że Korwin wie wszystko najlepiej, przyszedł czas na odruch lewicowy: mendy najbardziej uderzają w ludzi ubogich, których na nowe samochody nie stać – i którzy, posiadając auta warte mniej, niż roczny podatek, będą musieli zezłomować posprowadzane z zachodu stare graty i przesiąść się z powrotem do transportu publicznego, którego jakość w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia. Słowem – auto przywilejem dla klasy średniej i wyższej, proletariat niech nam nie zagraca dróg golfami pospawanymi u wujka Józka z dwóch aut i przystanku. A przecież dla tychże ludzi ubogich, mieszkających na wsiach, z których codzień odjeżdża jeden pekaes, samochód, nawet dwudziestoletni, jest warunkiem uczestnictwa we wszlkim życiu społecznym, wykraczającym poza wypicie piwa na murku pod gieesem.

Potem znowu prawicowo: ejże, ale przecież to jednak lewactwo, promocja kolektywnego transportu i zniechęcanie do transportu indywidualnego. Sustainable development, i tak dalej. Chociaż jednak nie do końca, bo to zwykle jednak wyglądo odwrotnie: najpierw dostosowuje się infrastrukturę i organizuje transport publiczny, a dopiero potem zachęca ludzi do korzystania z tejże.

I na dodatek wszystko to wyłącznie na podstawie lewackiego zabobonu, czyli globalnego ocieplenia, które niepostrzeżenie wyparło religię wcześniejszą, tj. dziurę ozonową, w którą już nikt nie wierzy. Z drugiej strony, podstawy tego zabobonu są jednak poniekąd konserwatywne: wiara w różne cuda nie z tego świata, dziury ozonowe i inne globalne ocieplenia to surogat protestanckiej, purytańskiej skromności, która miała kiełznać pod innym względem materialistyczny purytanizm. Tam, gdzie kult globalnego ocieplenia ma się najlepiej, chrześcijaństwo jest w postępującym zaniku, ale sama forma społeczna pozostała, potrzebny był więc czynnik, który na nowo uzasadni czarne szaty purytańskiego bogacza zamiast lśniących atłasów bogacza katolickiego, dziś w postaci toyoty prius zamiast cadillaca z sześciolitrowym silnikiem.

I tak można w kółko. Prawicowe więc, czy lewicowe – niewątpliwie jednak skurwysyństwo. Do tego jeszcze bardzo polskie, klasyczna polska kretyńska polityczna kseromania. Bo Niemcy i Francuzi tak mają. Bogu dziękować, że Niemcy i Francja leżą w podobnej co Polska strefie klimatycznej, bo w innym wypadku pewnie dużo energii poświęcanoby u nas arcyważnej kwestii nawadniania pustyń piaszczystych.

41 thoughts on “Podatek ekologiczny

  1. BY WYŁO SIĘ LEPIEJ!
    PONIEWAŻ NA BUDOWY AUTOSTRAD TRZEBA CZASU I KASY A MY LEPSI Z PO CHCEMY JEŹDZIĆ JUŻ TERAZ TO WYDYMAMY TYCH JEBANYCH BIEDAKÓW CO NAM KORKI ROBIO, NIE DONEK?
    NO GZEŚ, TY MASZ ŁEB!

  2. Nie wszystko co „ekologiczne” jest lewicowe. Podatek ekologiczny, co do swojej koncepcji, jest znacznie lepszy od akcyzy – po pierwsze wiesz, że trujesz więc płacisz (i im więcej trujesz tym więcej płacisz; wprowadzenie zasady ekwiwalentności jest wg mnie super!); po drugie wprowadza świetny mechanizm redukcji obciążenia – zrezygnuj z gruchota, to zapłacisz mniej; po trzecie – 18 letnie gówniarstwo nie będzie rozbijać się 25 letnimi golfami po drogach, co wpłynie na komfort jazdy i bezpieczeństwo.

    Pytanie tylko o realizację tej koncepcji – podejrzewam – tylko podejrzewam, gdyż nie chce mi się czytać projektu ustawy – będzie to realizacja gówniana.

  3. W Polsce rządzonej obecnie przez komunistów nie produkuje się samochodów. Jeżeli Polska chce wymienić swoje samochody na nowe musi dac zarobić innemu krajowi. Oznacza to, że będzie jeszcze biedniejsza. Czy bardziej ekologiczne jest kupowanie nowego fiata, który pojeździ dwa lata i wywalanie go na śmietnik niż odkupienie 20 letniego Mercedesa, który pojeździ jeszcze 20 lat? Co bardziej zaśmieci naszą Polskę? (bo te zużyte auta i tak nigdy Polski nie opuszczą)

  4. Produkuje się np. fiaty. Jeżeli chodzi o stare auta, to nie wiem dlaczego twierdzisz, że Polski one nie opuszczą. Opuszczały Niemcy, Holandię, Belgię i szly do Polski. Opuszczą Polskę i pójdą na Ukrainę.

  5. Nowe podatki wcale nie mają służyć o dbaniu o środowisko, tylko ich celem jest zabranie więcej kowalskiemu kolejnych pieniędzy. Na szczęście jest wielu zdrowych normalnych ludzi, którzy mając swoje firmy nie dają się rżnąc zusowi i skarbówce. Tylko naiwny sie nabierze na nowe podatki, które to niby mają służyć ochronie środowiska. Chyba tak samo będą służyć środowisku jak ekologia, która za cel obrała sobie walkę z rozwojem gospodarczym. Najlepiej żebyśmy na takie złodziejskie organizacje ekologiczne płacili podatki, bo to wtedy środowisko na tym zyskuje!!!!!!!!!!!!
    Platforma Cie kocha!! Socjalliberalizm pełna gęba..

  6. Tajtus jak by rząd płacił jak w Niemczech premie za złomowane auto (2,5 tysiąca Euro)i kupno nowego z małym litrażem to ci powiem że większość ludzi z chęcią by z tego skorzystała. Ale w Polsce panuje jedna zasada jak zrobić żeby mieć więcej kasy dla siebie kosztem innych. I uważam iż jak najszybciej trzeba się z tego kraju wyprowadzić :)

  7. Słuszną linię ma nasza władza, co stwierdzam jako odwieczny zwolennik środków transportu publicznego a zaprzysięgły wróg automobilizmu w formach wszelkich.

  8. Obserwatorze, jak będziesz miał sześcioro małych dzieci, albo tylko troje, za to wszystkie w wieku „wózkowym”, to będziesz inaczej śpiewał.

  9. Bynajmniej, Felipe, gdyż albowiem emzetkafilia powstrzyma mnie przed nieodpowiedzialnym nieumiarkowaniem w pomnażaniu pasażerów transportu miejskiego.

  10. Myślisz, że emzetkafilia wpływa na niepojawianie się ciąż mnogich?

  11. Przyszło mi do głowy, że to nie podatek ekologiczny ale po prostu domiar. Komuna niestety wraca, patrz artykuły Semki i Krasnodębskiego w Rzepie!
    A tak w ogóle nie myślicie chyba, że kasa pójdzie na ochronę przyrody, o naiwni, ochrona przyrody to kolejne biura i urzędnicy z dobrą pensją i autami, oczywiście z klimatyzacją!

  12. Podatek ekologiczny? kolejny pretekst do wyrwania pieniedzy od Kowalskiego. I to od ktorego? Od najbiedniejszego, czyli jezdzacego tym, na co go w tym kraju stac – czyli 20-letnim autem. Jezeli rzad chce ekologii, to niech dokreci sruby stacjom diagnostycznym, z ktorych nie wyjada auta bez katalizatora, przekraczajace normy emisji, po prostu niesprawne. A nawet jesli auto opusci taka stacje, bo wlasciciel auta „dal w lape” to zeby diagnosta byl swiadom, ze po pierwszej kontroli drogowki takiego auta po pana diagnoste przyjedzie CBA i mu nieuczciwy interes zamknie.

  13. ale czy którykolwiek z was zastanawiał się dlaczego są te samochody?? bo kogoś nie stać na nowe, i dlatego też przerabiają je na gaz, który po spaleniu prawie nie wydziela spalin!!
    co w związku z tym mija się totalnie z nazwą i funkcją tego podatku

  14. nie stać cię na nowy samochód? to dygaj na piechotę kilkadziesiąt kilometrów bo jak zapłacisz podatek ekologiczny to na paliwo juz nie bedzie. Dzękuje PO już więcej na was nie zagłosuję. Gnębienie biedniejszych!! Wasze nowe hasło reklamowe.

  15. wszyscy któży mają teraz zachodnie samochody za ok 15 tyś stracą najwięcej, trzymając go 2 lata zapłacą kilka tyś podatku i drugie tyle stracą na nim, albo go sprzedadzą jak zostanie wprowadzony podatek oczywiście wtedy ceny takich samochodów spadną o połowe, a ci co mają samochody warte 2 tyś dadzą go na złom i tyle

  16. Projekt ustawy ktorego zalozenia juz zostaly opublikowane (w tym w Internecie) mowi o podatku przy pierwszej rejestracji auta osobowego w Polsce. Ludzie majacy juz zarejestrowane auta moga spac spokojnie. Natomiast przywozone kilkuletnie auta z zagranicy beda drozsze. O kilkunastoletnich juz nie wspomne. Ale Polak potrafi – nasciagalismy duzo starych aut do Polski, to nasciagamy i porejestrujemy nowe przed wejsciem ustawy. I czy to bedzie wtedy podatek ekologiczny? Ocencie sami…

  17. chylę czoło przed ludźmi którzy opracowali projekt. Życzę także wiele powodzenia w Maju, kiedy będzie głosowany. Kontynuując życzenia pragnę wyrazić nadzieję, że uda im się do listopada uspokoić rozjuszony naród. Bowiem skutki masowego protestu kierowców mogą być opłakane. Po ekipie zdolnej wymyslić tak fenomenalny podatek nie powinienem się spodziewać krótkowzroczności. Dlatego pełen wiary w lepszą przyszłość daję wyraz poparcia dla obecnego rządu, by lepiej żyło się wszystkim. Oprócz biednych…

  18. Widzę, że Gospodarz raczył usunąć z komentów co bardziej malownicze bluzgi. Niemniej i w pozostałych temperatura wypowiedzi potwierdza skądinąd od dawna znany fakt, iż Polacy mają klinicznego hyzia na punkcie czterech kółek, zastępujących im przede wszystkim wiadomo co, ale nie tylko, bo też np. mieszkania godne tego miana (częsty widok właścicieli spółdzielczych 60-metrowych nor w bloczydłach z wielkiej płyty parkujących pod nimi najnowsze merole etc.). Wszystko to utwierdza tylko przekonanie o słuszności linii politycznej Gabinetu Ministrów RP pod przewodnictwem Pana Premiera, w której znajduje wyraz troska o zdrowie dusz rodaków. Automobilismam esse delendam!

    • Olku, w wypowiedziach Twoich brzmią zaś echa z „Dnia Świra”, kiedy bohater włącza sobie rano radio, słucha informacji o korkach i się cieszy, że „się męczą się chuje w tych ich autach”.
      Ja tego hyzia na punkcie czterech kółek skądinąd również posiadam, chociaż zasadniczo innego, niż znakomita większość Polaków, bo serce moje śląskie poruszają a cielesność wożą raczej samochody włoskie niż niemieckie, ale problem, poruszony tutaj, nie jest kwestią zamiłowania do motoryzacji, tylko motoryzacji jako konieczności.
      Masz perspektywę ściśle śródmiejską – rzeczywiście, w centrum Warszawy auto jest raczej zbędne i trudniej się po stolicy poruszać samochodem, niż transportem publicznym. Ale większość obywateli naszej pięknej ojczyzny mieszka jednak poza Wawilonem, a kiedy mieszka się na prowincji, samochód jest koniecznością, np. z mojej wsi – wsi dużej, leżącej 10 km od granic cztery miliony mieszkańców liczącego miasta, więc bez wątpienia nie jest to jeszcze prowincja najprowincjonalniejsza z prowincjonalnych – odjeżdża w ciągu dnia bodajże 8 śmierdzących, drogich (7 zł bodajże za 15 km!) autobusów, w tym ostatni chyba w okolicach 19. Samochód jest warunkiem prowadzenia normalnego życia kulturalnego i najlepszym, najsensowniejszym środkiem transportu dla 80% mieszkańców Polski. Nie miałbym wszakże nic przeciwko temu, aby samorządy drastycznie ograniczały ruch kołowy w centrach miast, z dobrą siecią parkingów na obrzeżach i dobrym transportem publicznym – ten ostatni jednak w Polsce, poza osią Kabaty – Młociny, nie istnieje.
      To, że ludzie, posiadający 23 m2 na Wilanowie na cztery osoby wydają 200 tyś. na nowego merca, to oczywista głupota – ale ich projekt ten nie obciąży ani nie dotknie. Dotknie właścicieli piętnastoletnich golfów, mieszkających w leżących w powiecie pupskim ziemskim Dupowicach Dolnych, którzy bez tych starych golfów i opli zostaną odcięci od normalnego uczestnictwa w życiu gospodarczym i społecznym.
      To po pierwsze. A po drugie, mniej poważnie już, autobus czy pociąg to brudna, śmierdząca, kolektywna niewola ustalonej trasy, ustalonych punktów docelowych, przymus niepodlegającego wyborowi, najczęściej męczącego towarzystwa, konieczność obcowania z ohydną infrastrukturą dworców i z nieuprzejmością personelu. A w mojej alfie jestem sobie po sarmacku sobiepanem, towarzystwo dobieram sobie sam, jadę wtedy, kiedy chcę, a nie zgodnie z rozkładem jazdy i co najważniejsze, zawsze mogę zboczyć z głównej drogi, na drogę boczną, a roads less traveled są najczęściej nieco bardziej interesujące.

  19. A co z ludżmi, którzy na codzień poruszają się nowym, „ekologicznym” pojazdem a stary samochód mają z zamiłowania, od zadbanej Syrenki po dziadku, przez 20-letniego klasycznego Mercedesa na amerykańskim krążowniku szos kończąc? Samochody te najcześciej pokonują w ciągu roku niewiele ponad 1000 kilometrów, więc jaki ekologiczny sens ma obciążanie ich wielotysięcznymi podatkami? Podatek ekologiczny w tej formie doprowadzi między innymi do tego że zniknie z naszych dróg i garaży ogromna ilość pojazdów klasycznych, na które wielu miłośników tychże po prostu przestanie być stać.

  20. Mam nadzieję, że w moich wypowiedziach pobrzmiewa jednak przede wszystkim ironia i prowokacja.
    Wskazane racje „prowincjonalne” są, oczywista oczywistość, poza dyskusją. Tak samo jak konieczność drastycznego ograniczenia prawa wjazdu do centrów miast, choć pewnie jeszcze z pół wieku nikt go nie zaprowadzi, trzęsąc się o zahyziały elektorat.
    Swoją droga jednak czy sądzisz, że wśród pomstujących tutaj z takim ogniem entuzjastów czterech kółek było wielu obywateli z miejscowości bardziej ustronnych niż Twoja?
    Co zaś do samochodu jako współczesnego wierzchowca, to doceniając wskazane jego przewagi nad pojazdami transportu zbiorowego, trudno nie zauwazyć, że sama metafora sarmacka jest na miarę bliźniaczej Losowej wizji niezależnego finansisty jako ostatniego Sarmaty, która kiedyś wyszydzałeś na FF.

    • Powiedzmy, że pobrzmiewa. :)
      W kwestii sarmackiej, to pełna zgoda. Pisałem przecież, że mniej poważnie. Niestety, tak to już jest z odnoszącymi się do hic et nunc sarmackimi metaforami, wszystkie dziś wypadają komicznie jak dworek Radosława Sikorskiego albo kontusz Jacka Komudy.
      Ale dla porządku, to Losowi wtedy chodziło bodajże o „ostatniego wojownika”, czy rycerza, co było nawet komiczniejsze, niż ostatni Sarmata, w tym kontekście.

  21. @I na dodatek wszystko to wyłącznie na podstawie lewackiego zabobonu, czyli globalnego ocieplenia, które niepostrzeżenie wyparło religię wcześniejszą, tj. dziurę ozonową, w którą już nikt nie wierzy. Z drugiej strony, podstawy tego zabobonu są jednak poniekąd konserwatywne: wiara w różne cuda nie z tego świata, dziury ozonowe i inne globalne ocieplenia to surogat protestanckiej, purytańskiej skromności, która miała kiełznać pod innym względem materialistyczny purytanizm.

    Nie chciał bym Boże broń kogokolwiek obrazić, ale to jest właśnie „korwinistyczne” podejście do obecnego stanu wiedzy o Globcio i dziurze ozonowej:] Ewangelikalne mity nie mają zbyt wiele wspólnego z obecnym stanem wiedzy na ten temat, stety czy niestety. Bez względu na to co na ten temat w prasie polskiej piszą Ziemkiewicz do spółki z Rybińskim.

  22. wiecie, wkurwiaja mnie takie inteligenckie teksciki tych niby „inteligentnych” jak np tajtus czy obserwator, wogole wkurwia mnie caly pojebany ustroj w Polsce, wiec dlatego ja jako mlody wolny czlowiek zdecydowalem sie zaraz po maturze kilka lat temu opuscic ten pojebany kraj i mykac tam tylko na urlop i wiesc spokojne zycie… ale gdy widze nastepny genialny pomysl naszych pojebanych rzadzacych to widze ze bedac Polakiem i choc troche interesujac sie sprawami Ojczyzny nie da sie… poprostu piekny ale bardzo dziwny kraj…

  23. to nic innego jak nowy podatek tylko inaczej się nazywa .

  24. Polemika z emocjami nie ma najmniejszego sensu, więc może jeszcze tylko przytoczę z pamięci jedną daną. Z ze dwa lata temu opublikowano statystyki dot. rynku samochodowego po wejście RP do UE, z których wynikało, iż średnia cena auta w naszym kraju wynosi… Jak Państwo myślą, ile? Wiadomo, że nie salonowe kilkadziesiąt tysiów. Może więc te dziesięć czy naście, jak za ośmio- i więcej -latki? Nic podobnego. Statystyczna cena opiewała na całe 1500 peelenów. Co oznacza, że po polskich drogach w 90% poruszają się pralki franie na kółkach. Jeśli to nie suytuacja, z którą trzeba coś zrobić, to co nią jest?

  25. pewnie że trzeba coś zrobić ze złomem , tylko 90% takich aut jeżdzi dlatego że ludzie je posiadający nie mają alternatywy co kupi przy pensji 1500 pln .jezeli nie bedzie miał tego auta to i roboty nie dostanie , polska to nie tylko centrum warszawy.drga sprawa przy chorobie niech jeden z drugim mądralą wezwie karetke na jakiś zapiecek kiedyś wzywałem przyjechali po godzinie sam wcześniej dowiozłem chorego ,najlepiej pozabierać wszystko wszystkim dać nierobomz wiejskiej a co niech chołota wie kto jest udzielnym panem

  26. Drogi Obserwatorze – jakoś może sentymentalnie, ale nie nazwałabym mojego radosnego VW Jetty pralką franią na kółkach. Wprawdzie chwilowo wymaga małego remontu i rzeczywiście pewnie będe musiała w niego włożyć jego równowartość, żeby znów pożądnie jeździł. Ale: nie muszę wkładać w niego 5 razy więcej i jak muszę dojechać do najbliższego warsztatu to zawsze pasek klinowy mogę zrobić z rajstop ;-) I się tak zastanawiam po prostu – co przyjdzie z tego, że ja te pieniądze zapłacę nawet (albo zapłaci je ktoś, kto sobie takie auto sprowadzi). Bo sens podatku chyba wtedy jest, kiedy dzięki niemu się zmienia coś na lepsze (a przez „lepsze” nie mogę, niestety, tu rozumieć faktu, że część ludzi zostanie pozbawiona środka lokomocji umożliwiającego im pracę i sprawne funkcjonowanie w społeczeństwie). Czy projekt zakłada dopłaty do zakupu ekologicznych samochodów (w UK do elektrycznych się właśnie podobno pojawiło). Czy może zakłada, że jak zrobię „to, to i to” ze swoim samochodem, to mogę już nie płacić podatku? Czy jeśli udowodnię, że swoim „zabytkiem” jeżdżę raz do roku, to zostanę zwolniona z podatku? Takie tam, wieczorne przemyślenia.

  27. Nawet mało rozgarnięta osoba zorientuje się od razu że chodzi tylko i wyłącznie o wyciągnięcie kasy od ludzi !!!. Związku z ekologią w tym podatku nie ma żadnego, mogą się go doszukiwać tylko osoby BARDZO BARDZO naiwne !!!. Wszelkie tłumaczenia ze strony „lobby” usiłującego ten podatek wprowadzić są tylko kłamstwem, „zamydlaniem oczu” i próbą zalegalizowania tego złodziejstwa. Część „lobby” w postaci dealerów samochodów zwiększenia sprzedaży powinni poszukać w inny sposób. Gwarantowane jest że kasę do swojej kieszeni zgarną politycy a podatek uderzy we wszystkich obecnych i przyszłych właścicieli pojazdów.

  28. Te debile nie wiedzą co chcą zrobić,niemożliwe aby 75% Polaków nagle znalazło kasę na nową byczkę,a tym bardziej płacić kolosalną kasę za używany samochód .Ne pomyśleli że większość ludzi nie stać na to z powodów finansowych musieli by zezłomować bryczkę ,która służyła im kila lat i podejrzewam jeszcze długo by służyła.co idzie w paze ze zmniejszeniem aut w kraju to sprzedaż części paliwa no i wszystkich rzeczy potrzebnych do samochodu ,a co za tym idzie mniejszy popyty mniejsza produkcja i mniej miejsc pracy .Co z dzieciakami które do szkoły jeżdżą jakimś maluszkiem z mamą, piechotka? A MOŻE RZĄD ZFINANSUJE GIMBUSY-SUPER POMYSŁ NA OSZCZĘDNOŚCI PODZIWIAĆ TAK DOBRE POMYSŁY SKURW….LE.

  29. A, se rzygnę na naszych okupantów. Co mi szkodzi.

    8 — (====== o ======)

    Zawsze, ilekroć odchodzi się od pryncypiów korwinizma, pierwszy bity jest prosty, ubogi człowiek.

    Kol. Obserwatorowi nie podoba się samochód za tysionc pińcet? No to niech się Szan. Kol. zdecyduje, czy Polacy to debile bo kupujo bryki za dwie stówy czy debile bo szczypio sie i kupujo za tysiaka. No, trudno jest oba te poglądy wyznawać jednocześnie, nie?

    • Moderacja obowiązuje swoją drogą, ale komciu kolegi Ignaca nie na moderację, tylko na spamtrapa się załapał. Już wrzuciłem, anyway.

  30. A tak żenralmą, @Ałtor, to ja się zastanawiam, czy Szan. Ałtor istotnie hamletyzuje, czy lewicowo się oburza czy też prawicowo? Czy też robi sobie z nas wulgarny nabiał. Gdyż, no, generalnie, socjalizm ma to do siebie, że ubogich bije, wzbogacić się nie pozwoli, a bogatym lata koło pyty – chyba że nie zdążą wytransferować gotowizny na Wyspy Cooka, albo istotnie zostaną zjedzeni podczas przemarszu z klimatyzowanego auta do klimatyzowanego biura. (Głomby! Trzeba było na podziemnym parkingu zaparkować…)

  31. Hare Korwin Hare Korwin Korwin Korwin Hare Hare Hare Mikke Hare Mikke Mikke Mikke Hare Hare :)

  32. @Ałtor

    Hare hare mesje, wszelako: zadajmy sobie pytanie, co jest problemem? Owóż, jedyny problem związany z automobilizmem to fakt, że przez Warszawę (a może i inne miasta też) w godzinach szczytu ciężko przejechać. No to zrobić taryfę, że za wjazd do śródmieścia w godzinach szczytu becalen dwa ruble i po klockach.

    Duprawdy, z automobilizmem w naszej umęczonej Ojczyźnie nie wiążą się żadne inne doniosłe problemy.

    Przyzna jednak Kolega, że pomysł ażeby kolo, którego stać na automobil za 70.000 płacił 100 zł, a zaś kolo, który kupuje ałto za złoty 1500 płacił 3000 zł, ma w sobie perwersyjny urok.

  33. Zdaję sobie sprawę, że Ignacowi może być trudno to pojąć, ale w rzeczywistości, niech mi Ignac wierzy, teza, że rodacy cierpią na pierdolca na punkcie samochodów, nie stoi w sprzeczności z tezą, że na ogół rozbijają się blaszanymi trupami.

  34. Ktoś zrobi nowym samochdem 40.000 km w roku i zapłaci 100 zł podatku ekologicznego. Ja zrobie starym polonezem 3.000 km w roku i zapłacę 3000 zł podatku ekologiczne. Kto bardziej wpłynie na efekt cieplarniany, a kto więcej zapłaci ???????!!!!!!!!