Cytat na dziś X

Wstęp Zadie Smith do zbioru opowiadań pod jej redakcją, a pod tytułem „Księga innych ludzi”:

Wydawcy ujednolicają czcionkę, żeby odpowiadała standardom stosowanym przez wydawnictwo, jednak kiedy pisarze przesyłają swoje opowiadania pocztą elektroniczną, każdy z użytych typów czcionki opowiada swoją własną historię. Dość znaczna liczba pisarzy z tego zbioru używa różnych odmian nostalgicznej czcionki American Typewriter (wszyscy z nich to Amerykanie), jak gdyby atrament wciąż nie wysechł, a prasa wciąż była rozgrzana. Mamy tu też dwóch użytkowników eleganckiej, melancholijnej czcionki Didot (oboje są Brytyjczykami) oraz pisarza, który wyśrodkowuje tekst na stronie w jeden długi pas, niczym kolumnę w gazecie (i używa Georgii, czcionki z akademickim posmakiem). Niektórzy pisarze tworzą tekst w gigantycznym rozmiarze 18. Inni czują się lepiej, używając maleńkiej dziesiątki. Istnieje wiele dziwnych, precyzyjnych i pozornie intymnych tików, które znikają w trakcie publikacji: akapity oddzielone graficznymi symbolami, szczegółowo zaprojektowane tytuły, przerośnięte znaki interpunkcyjne, wyśrodkowane dialogi, niewyśrodkowane akapity, brak akapitów.

To w ogóle ciekawa sprawa. Kiedyś, na początku, pisałem zawsze w Garamondzie, w blokach wyjustowanego tekstu. Potem dokonałem przewartościowania w stronę modernizmu i długo pisałem tylko czcionkami bezszeryfowymi, aby następnie nihilistycznie porzucić wszelką estetykę i pisać jak leci, bez zmieniania czcionek, czyli wyrównanym do lewej Timesem rozmiar 12. W końcu jednak jakaś forma szacunku dla oczu zwyciężyła i dziś do pisania używam fonta Book Antiqua w rozmiarze 12, z podwójną interlinią i marginesami ustawionymi tak, aby na stronie mieściło się ok. 1800 znaków, czyli standardowa strona maszynopisu. Oprócz tego wracam do prostej przyjemności pisania atramentem na papierze. I tylko czarny przedwojenny Wanderer Continental po dziadku A. czeka na konserwację i nową taśmę. I nie wykluczam nawet, że popiszę sobie na nim krótsze formy, chociażby dla dyscypliny myślenia, którą się traci, pisząc w edytorze tekstu.
A jak inni? Pewien kolega pisze wyłącznie Courierem i wydaje mi się, że ta czcionka o stałej szerokości, konkretna i uporządkowana, odpowiada jakoś jego charakterowi i intelektowi. Inny kolega ma to gdzieś i pisze jak leci, pisze dobrze, pisze pięknie, a jednocześnie ten brak zainteresowania wyglądem tekstu (skądinąd racjonalny) dobrze komponuje się z jego wstrętem do form wszelkiego rodzaju.

8 thoughts on “Cytat na dziś X

  1. Hehe! A ja piszę bookmanem old style, bo wtedy sprawdzający moją pracę zaliczeniową zamiast dziesięciu stron dostaje np. czternaście. ^^,

  2. Trochę nie na temat, ale RSS Waszmościowego bloga sieje nieco spampochodnymi tekstami.

  3. Ja również ośmielę się wypowiedzieć w zupełnie innej sprawie. Otóż zabawiając w C.K. stolicy do piątku lub dłużej, będzie miał Pan (oraz oczywiście inni Forumowicze) okazję zobaczyć zabawki dzisiejszych szwejków wystawione na Placu Bohaterów.

    Kłaniam się

  4. Takoż i już widziałem. Acz przelotem jedynie i głównie helikoptery. I szwejów pięknych y dumnych, dziarsko ściskających swoje AUGi. :)

  5. I ja wykorzystam akurat to miejsce na kilka słów do autora bloga. W sprawie książki Zabawy z bronią. Wyrażał Pan tam pewne wątpliwości w kwestii używania mieczy samurajskich przez gangsterów w Wielkiej Brytanii. Przez gangsterów może nie, ale przez zwykłych debili jak najbardziej. Spędziłem kilka lat w Szkocji i tu link do jednej ze świeżych spraw http://news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/scotland/edinburgh_and_east/8272904.stm, a sam już bez szczegółów pamiętam jeszcze o przynajmniej dwóch incydentach z użyciem takiego miecza (nie wnikam, czy to jakaś podróbka niewarta nawet nazywania mieczem, a tym bardziej samurajskim). Już jako ciekawostkę podam, że tym wydaje mi się, że w jeden z wydarzeń uczestniczył aktywnie nasz rodak. Więc coś się w temacie dzieje.
    A w ramach Pana zainteresowań, polecam też przyglądnięcie się sprawie zakazu noszenia noży (na Wyspach i w Stanach – tzw. Knife legislation)) , bo przy tym miecze samurajskie to tzw. pikuś. W skrócie – pomysł (częściowo realizowany, częściowo nie) zakazu używania w ramach owych regulacji m.in. małego nożyka (Sgian dubh), będącego jednym z elementów tradycyjnego szkockiego stroju i noszonego przy łydce. I chłop, który od 50 lat ubiera kilt akurat nożyk ma zostawiać w domu, ale może zabrać plastikową imitację. Trochę dramatyzuję, bo prawo zakazu noszenia noży, omija częściowo strój ludowy, ale to tez się zmienia (przez tzw. strefy „zero tolerancji”). Chociaż nie powiem, przerażające są te brytyjskie statystyki dotyczące przestępstw dokonywanych z użyciem noży, no ale widać zakaz nie ma na to większego wpływu.
    A za Epifanię oraz Sternberg ma Pan u mnie medal :)
    Pozdrawiam serdecznie, dzisiaj jeszcze z Załęża, ale jutro już z Warmii