Dziennik 2006-2010
Strona autorska Szczepana Twardocha
GŁÓWNALITERATURANAGRODYO AUTORZEPUBLICYSTYKAKANAŁ RSS
Wpis o tym, dlaczego nie ma nowych wpisów
Szczepan Twardoch,9.02.2010, 15:18

Moją próżność mile zaskoczyło to, że w ciągu mojego z górą miesięcznego, internetowego milczenia znalazło się paru P.T. Czytelników, którzy w drodze korespondencyjnej lub werbalnej wyrazili swoje niezadowolenie z faktu, że nic tu nie piszę. Jest to oczywiście uczucie niskie i raczej podłe, ta przyjemność z bycia proszonym, ale cóż poradzić. Muszę na dodatek przyznać, że nie zapowiada się, abym mógł w najbliższym czasie wznowić regularne pisanie na moim dzienniczku. Z różnych powodów – spróbuję je pokrótce przedstawić, zgodnie z zasadą, że jak się nie ma nic do powiedzenia, to należy mówić o tym, dlaczego nie ma się nic do powiedzenia.

Po pierwsze więc, jestem zmęczony i zapracowany. I ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę po całym dniu klepania w klawiaturę jest klepanie w klawiaturę. Wieczorem wolę otworzyć wino, zrobić coś dobrego do jedzenia i obejrzeć kolejny odcinek „The Sopranos”. Albo poczytać. Z poczytania mogłoby się coś wykluć, ponieważ książki czasem jeszcze wyzwalają we mnie potrzebę ekspresji. A czytałem ostatnio sporo książek z różnych powodów dobrych i ważnych: „Szepty” i „Tragedię narodu” Figesa, „Morderców” Kazana, „Kawior i popiół” Marci Shore, „Endurance” – świetną książkę Caroline Alexander o wyprawie Shackeltona, „Wielką ucieczkę” Thorwalda, „Ducha Liturgii” Wiadomo Kogo, J.D. pożyczył mi Tiplera i Kurzweila i jeszcze więcej książek sobie kupiłem i odłożyłem do późniejszej lektury, a w te które już przeczytałem powklejałem karteczki, zaznaczając sobie co bardziej interesujące momenty, co znacznie ułatwia późniejsze przelewanie refleksji na klawiaturę. I tak o „Tragedii narodu” Figesa chciało mi się pisać przez porównywanie go do Gaxotte’a, bo też sam Figes się o to prosi, ale jakoś straciłem serce. O „Endurance” chciało mi się coś napisać, bo to wspaniała historia, świetnie napisana, bardzo conradowska – ale jakoś odpuściłem, wolałem przemilczeć. O „Wielkiej ucieczce” też chciało mi się pisać, szczególnie w biorąc pod uwagę „sprawę śląską” – ale dałem sobie spokój. Chciałem napisać coś o „Synecdoche, New York” Kaufmana, bo to jeden z najważniejszych filmów, jakie widziałem w życiu, ale jakoś zabrało mi słów.
Podobnie rzecz się ma z tzw. „wydarzeniami” – a to Michalski w pokutnym worku napisze, że redakcja „KP” zostawia mu nawet pewną autonomię, za co Kinga Dunin dała mu placet, Piątek wypluł zatrutą hostię kłamstwa, a Orliński jak zwykle niczego nie zrozumiał, a to Braun i Kaczmarek nie tylko zrobią świetny film o Jaruzelskim, ale jeszcze puszczą go w TVP, żeby Żakowski z Mazowieckim mogli się zapisać do moczarowców, a Kuczyński z właściwym sobie wdziękiem mógł oświadczyć, że film ów nie wywołał w nim żadnego zastanowienia nad życiorysem generała Jaruzelskiego. Nie żeby ktokolwiek spodziewał się zastanowienia po Kuczyńskim. Jak już kiedyś pisałem, pan Waldemar to klasyczny półinteligent – posiada tę połowę inteligenta odpowiedzialną za intelektualne i społeczne aspiracje, nie posiada zaś tej połowy, która pozwalałaby te aspiracje realizować. No i właśnie: po cholerę mam to pisać, skoro już to kiedyś napisałem? Więc nie piszę. To znaczy w tej chwili piszę o tym, że nie piszę, ale to na jedno wychodzi.

Po drugie. Po drugie mam wrażenie, że moja ogólna postawa, stosunek do świata i bliźnich, jest postawą bardzo mało chrześcijańską. Raczej cioranowsko-maraiowską, toutes proportions gardées, oczywiście. Z czego jakoś nie jestem już ostatnio specjalnie dumny. Tym bardziej, że w życiu prywatnym i zawodowym nic mi nie dolega, a wręcz przeciwnie, z tajemniczych powodów życie jest mi nadzwyczaj przychylne. Z tej postawy, z odrazy do wszelkiego entuzjazmu (a szczególnie do entuzjastów, niezależnie czego ich entuzjazm miałby dotyczyć), do ludzkiego optymizmu, werwy, energii, chęci do działania, do junackości, dziarskości i przebojowości, a więc z wymieszania melancholii, czy może raczej acedii z mizantropią (chociaż oczywiście Ł.O. twierdzi, że mizantropem to można być przyglądając się światu z okien bentleya, ja zaś jestem co najwyżej zgorzkniałym skurczybykiem) i tak wynika już gros mojej publicystycznej i literackiej twórczości. Po co więc mam jeszcze zarażać innych tą postawą via www.dziennik.twardoch.pl? Nic dobrego z tego chyba nie wynika. Gdybym się czymś zachwycił – to od razu napiszę, obiecuję.
No dobrze, zachwyciłem się ostatnio przykrytą śniegiem monochromatyczną Polską, widzianą z okien pociągu, bo ciągle gdzieś się ostatnio pociągami tłukę. Ale zaraz potem pomyślałem, że podoba mi się tylko dlatego, że jej nie widać, że to jak zachwycić się kobietą tylko dlatego, że przykryła się prześcieradłem i nie widać chwilowo, że jest szpetna. Więc trochę lipny był ten zachwyt. Poza tym nienawidzę zimy. Autentycznie zachwyciłem się zaś krótką, pieszą pielgrzymką do sanktuarium w Rudach, ślicznym, zimowym marszem przez dawne cysterskie folwarki, lasy i pola i pustym, ciemnym, gotyckim kościołem, w którym światło paliło się tylko przy obrazie. Ale byłem zbyt zmęczony, żeby o tym napisać.

Po trzecie. Jak już koniecznie muszę coś napisać, to skrobię sobie piórem w notesiku. Dzięki temu nie wylewa się to od razu w świat, tylko sobie leży na papierze i dojrzewa. Za rok to przejrzę i może znajdę tam coś, co będzie się nadawało do podzielenia się z P.T. Czytelnikami. A poza tym, to piszę książki, opowiadania i publicystykę, i jeszcze inne rzeczy, redaguję książki już napisane i robię tysiąc innych rzeczy, które pisarze robią, a o których nie wiedziałem, póki nie zostałem pisarzem zawodowym.

Informacyjnie jeszcze: ukazują się właśnie nowe „Czwórki” w których P.T. Czytelnicy znajdą moje opowiadanie o Poli, które napisałem kiedyś na zamówienie NCK, ukazują się nowe „Arcana” nr 91, gdzie tradycyjnie wypisy z mojego dzienniczka i przedruk „Aksolotla narodów” z CzF. Się polecam życzliwej uwadze.

Kategoria: Inne, Wszystko jest literaturą | Komentarzy: 20 Więcej »

Komentarze


Piotr
dnia 9.02.2010 o 20:02

No nareszcie; dziękuję. Pisze Pan „Wieczorem wolę otworzyć wino, zrobić coś dobrego do jedzenia i obejrzeć kolejny odcinek ..”. Każdy by wolał. Ale jak komuś więcej dano, to i więcej sie od niego wymaga… ukłony.



Marcin
dnia 9.02.2010 o 22:33

Waldek Kuczynski cierpi ma syndrom sztokholmski. Brakuje mu milicyjnej paly na dupie.



eR
dnia 10.02.2010 o 00:19

Ufff, dobrze że Pan odniemiał.Z Pańskiej strony być może dziennik powoli staje się rytuałem klawiatury [generalnie przy zachowaniu równego,wysokiego poziomu wpisów],dla nas-czytających swoistym rytuałem potwierdzeń,niezgody,niepokojów i wątpliwości.Proszę przeczytać „Zbuntowanych” Marai’a.Nabierze Pan dystansu.Pozdrawiam kreśląc się z należnym szacunkiem.



Szczepan Twardoch
dnia 10.02.2010 o 01:44

Czytałem, czytałem. Dystansu to ja mam ogólnie rzecz biorąc zbyt wiele. Pozdrawiam.



63624
dnia 12.02.2010 o 17:11

No i bardzo dobrze, że się Pan odezwał! Mnie trochę już niepokoiło pańskie milczenie, zwłaszcza, że U Ł.O wpisy regularne. A definicja Kuczyńskiego tak śmieszna, że aż straszna!
Pozdrawiam!



mirek
dnia 12.02.2010 o 23:18

Też się zastanawiałem, dlaczego nie ma nic nowego.
Ale skoro zawodowo nulla dies sine linea to nie jest źle.
Pozdrawiam



MP
dnia 13.02.2010 o 14:25

2009-2010



ptasznik z Wilna
dnia 13.02.2010 o 15:46

Ekipa \dunin, piatek, michalski, orlinski sie ladnie dobrali. Brakuje mi tylko propagandzisty literackiego jakim jest Dunin Wąsowicz. Wszyscy to ponoc \krytycy literaty – Ale dla tych co czytaj Niezbędnik Inteligenta pod redakcja największego inteligenta jakim jest Zakowski



pawcio.s
dnia 14.02.2010 o 14:50

Nie miałem możliwości nagabywania pana tete a tete (może i dobrze, bo ja systansu mam zdecydownanie za mało), ale niniejszym chcę dać upust mojemu zirytowaniu: Nie po to na szerokich torach postempu wkleiliśy waszo strone do szybkiego wybierania w Operze*, żebyście teraz nie pisali! *Jako Ctrl+5 konkretnie.
PS Jak już żywcem nie ma co, kiedy i dlaczego, to choć listę lektur mistrzu wklejaj. Jako zawodowy dentysta sobie na pułeczce pokładam i z tęsknotą będę spoglądał mając nadzieję na emeryturze przeczytać. Jakiś cel w życiu trzeba mieć, nie?



nelka
dnia 15.02.2010 o 01:13

Dzięki, za podtrzymywanie na duchu. Dziwnie można to osiągać piórem mizantropa.
I bez stresu. Nawet gdyby miało zostać 2009. Byle zostało.



Paweł Jędral
dnia 17.02.2010 o 23:49

Śliczna jest ta Pana alegoria w nowych czwórkach!



Szczepan Twardoch
dnia 19.02.2010 o 17:41

Dunin-Wąsowicz jest bardzo ok. Lampa jest chyba najbardziej pluralistycznym pismem literackim w Polsce.



Wachmistrz
dnia 23.02.2010 o 15:39

Może i jest ok, ale do krytyka literackiego takiego jak choćby prof. Bolecki, to mu dużo brakuje.



Szczepan Twardoch
dnia 23.02.2010 o 15:44

Bo też nie jest naukowcem jak Bolecki, tylko redaktorem pisma literackiego.



Radek
dnia 24.02.2010 o 07:55

Znakomita POLA! Dziękuję i pozdrawiam!



Wachmistrz
dnia 24.02.2010 o 12:02

Szczepanie ów Dunin Wąsowicz zarzucił Ci fascynacje nazizmem. To jest typowe dla środowiska z którego On sie wywodzi.



Szczepan Twardoch
dnia 24.02.2010 o 12:14

Może i typowe. Nie wiem, z jakiego wywodzi się środowiska, wiem, że zinowa „Lampa i Iskra Boża” była moją kultową lekturą piętnaście lat temu, a dla środowiska z jakiego miałby się wywodzić, chyba mniej typowe jest to, że najpierw zarzuca się komuś fascynację nazizmem, a potem zmienia się zdanie i pisze parę pochlebnych recenzji i publikuje rzekomego nazisty opowiadanie. PDW po prostu pisze to co myśli. Nie muszę się z człowiekiem we wszystkim zgadzać, żeby go szanować: a bez wątpienia jest PDW nieuprzedzony. Koniec tematu.



Wachmistrz
dnia 28.02.2010 o 02:23

Szczepanie, kiedy dostaniemy powieść napisaną na konkurs pt Zwrotnice Czasu.
Pytam, bo Parowski i Wolski już swoje książki wydali. Czy została ukończona i ewentualnie kiedy zostanie wydana na rynku



Foxx
dnia 28.02.2010 o 13:07

Witam,

Trafiłem na „Aksolotla…” właśnie dzięki „Arcanom”. Bardzo dobry tekst, który pozwoliłem sobie rozpropagować w części prawicowej blogosfery, która sądząc po „polecanych” znajduje się w innej galaktyce ;)

Pozdrawiam.



asasello
dnia 12.04.2010 o 21:45

Człowiek całe życie się uczy.
Ja np. odbierałem półinteligentów jako ludzi którzy coś robią (niekiedy nawet zręcznie) ale nie wiedzą po co to robią.Częstokroć dali by sobie spokój ze swymi wysiłkami gdyby zastanowili nad ich sensem.Skondensowanego sensu szukają np.w „GW”.Czy można rozpatrywać inteligencje w kategorii aspiracji?Trzeba się nad tym zastanowić


Napisz Komentarz
Imię:
Email:
Strona WWW:
Komentarze:
  • Najnowsze wpisy

    • Krótko mówiąc V
    • Święci
    • Historiozofia dla trzylatków
    • Cytat na dziś XIII
    • Różności, zapowiedzi
  • Najnowsze komentarze

    • mbw o Krótko mówiąc V
    • Szczepan Twardoch o Krótko mówiąc V
    • mbw o Krótko mówiąc V
    • Wachmistrz o Krótko mówiąc V
    • Wojciech z Młyna o Krótko mówiąc V
    • Szczepan Twardoch o Różności, zapowiedzi
    • dejwi dżones o Święci
    • mbw o O McCarthym na polityka.pl
  • Tagi

    Śląsk Ślůnsk ślůnsko godka Arcana broń Broń i Amunicja Chateaubriand Christianitas chrześcijaństwo Cioran Czas Fantastyki dukaj Ernst Jünger felieton fiderkiewicz film Fronda Jünger język śląski kaczyński kino kościół konkurs literatura lustracja Márai Mackiewicz Michalski michnik Militaria opowiadanie orbitowski podróże polityka powieść Przemienienie Rosja Sándor Márai Spitsbergen spotkanie sternberg Tocqueville twardoch zabawy z bronią zimne wybrzeża
  • Kategorie

    • Arcana (4)
    • Broń i Amunicja (15)
    • Christianitas (5)
    • Cytat na dziś (12)
    • Czas Fantastyki (6)
    • FA-Art (1)
    • Fronda (6)
    • Gazeta Polska (2)
    • Informacyjne (73)
    • Inne (148)
    • Krótko mówiąc (4)
    • ś.p. Życie (1)
    • Militaria (13)
    • Niepublikowane (11)
    • onet.pl (2)
    • Opcje (4)
    • Pů našymu (6)
    • Wszystko jest literaturą (21)
    • Z papieru (2)
  • Archiwa

    • Wrzesień 2010 (2)
    • Sierpień 2010 (2)
    • Lipiec 2010 (3)
    • Czerwiec 2010 (5)
    • Maj 2010 (6)
    • Kwiecień 2010 (2)
    • Marzec 2010 (1)
    • Luty 2010 (1)
    • Grudzień 2009 (2)
    • Listopad 2009 (3)
    • Październik 2009 (4)
    • Wrzesień 2009 (5)
    • Sierpień 2009 (1)
    • Lipiec 2009 (6)
    • Czerwiec 2009 (3)
    • Maj 2009 (9)
    • Kwiecień 2009 (3)
    • Marzec 2009 (9)
    • Luty 2009 (5)
    • Styczeń 2009 (3)
    • Grudzień 2008 (3)
    • Listopad 2008 (5)
    • Październik 2008 (6)
    • Wrzesień 2008 (3)
    • Sierpień 2008 (5)
    • Lipiec 2008 (6)
    • Czerwiec 2008 (5)
    • Maj 2008 (4)
    • Kwiecień 2008 (6)
    • Marzec 2008 (7)
    • Luty 2008 (2)
    • Styczeń 2008 (4)
    • Grudzień 2007 (1)
    • Listopad 2007 (3)
    • Październik 2007 (7)
    • Wrzesień 2007 (11)
    • Sierpień 2007 (12)
    • Lipiec 2007 (10)
    • Czerwiec 2007 (10)
    • Maj 2007 (8)
    • Kwiecień 2007 (13)
    • Marzec 2007 (13)
    • Luty 2007 (8)
    • Styczeń 2007 (15)
    • Grudzień 2006 (11)
    • Listopad 2006 (9)
    • Październik 2006 (23)
    • Wrzesień 2006 (24)
  • Kalendarz

    Luty 2010
    P W Ś C P S N
    « gru   mar »
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
  • Translator

    Polish flagEnglish flagGerman flagFrench flagRussian flagCzech flagHungarian flag 
  • Na facebooku

  • Książki



  • Tak

  • Czytam

    • A. & Ł. Oleksakowie
    • Alfy, Lancie i ciężarówki
    • Anarcha, czyli Dante
    • Andrzej Solak
    • Esthel
    • Felietony Krzyśka Łęckiego
    • Funky Dieter
    • Jacek Dukaj
    • Koty Orbitowskiego
    • Kronika Novus Ordo
    • Ślůnzok ze Aldrajchu
    • Łukasz Orbitowski
    • M&M Kryjakowie – fotografia
    • Maciej Gnyszka
    • Miłośnik Ezry Pounda
    • Okiem Studyty
    • Paweł Milcarek
    • Przemek Bociąga
    • S.Michalkiewicz
    • Slavoi – Próbki
    • Tomasz Gabiś
    • Urbaniuk robi zdjęcia
    • Wojtek Wencel
    • x. Isakowicz-Zaleski
  • Łamy

    • 44
    • Arcana
    • Broń i Amunicja
    • Christianitas
    • Czas Fantastyki
    • FA-Art
    • fronda.pl
    • lampa
    • Nowa Fantastyka
    • Opcje
    • SFFH
  • Teksty

    • Babilon i mimesis
    • Jak nie zostałem Polakiem – narodowość jako akt woli.
    • Konserwatyzm jako klęska
    • Lampart na marmurowej skale
    • Pusty stryczek. O „Wieszaniu” Rymkiewicza.
    • Rozpacz, chrześcijaństwo i konserwatyzm
    • Umieranie Sándora Máraiego
  • twardoch.pl

    • Agata, żona
    • Dziennik 2004-2005
    • Ewa, siostra – w Maroku
    • Fechtunek
    • Podróże małe i duże
  • Meta

    • Zaloguj się
    • Kanał RSS z wpisami
    • Kanał RSS z komentarzami
    • WordPress.org
  • Spam Blocked

    3 292 komentarzy będących spamem odrzucone przez
    Akismeta
  • Wishful thinking


    My blog is worth $12,984.42.
    How much is your blog worth?

Copyright © by Szczepan Twardoch 2010. Strona chodzi na Wordpressie. Skórka: AskGraphics.