Jedyną drogą do patosu przekraczającego kicz są ćwiczenia w cynizmie, lecz kiedy w końcu osiągnie się cyniczną biegłość, żaden patos nie jest już interesujący.
Jedyną drogą do patosu przekraczającego kicz są ćwiczenia w cynizmie, lecz kiedy w końcu osiągnie się cyniczną biegłość, żaden patos nie jest już interesujący.
Nie przecenia Pan cynizmu? Nie lekceważę go, ale też mało się lękam uprawiających tę nie zawsze dowcipną labilność intelektualną (o moralnej nie wspominając). Cynizm szkodzi bardziej cynikowi, aniżeli tym, w których jest wymierzono, a jeszcze częściej przed którymi się broni. LeW
Chyba nie przeceniam, tak mi się wydaje, bo uczynienie z cynizmu jedynej zasady działania (jak u Allena: „cynism, sarkasm and orgasm”) jest mało produktywne. Ale bez cynizmu intelektualista staje się całkowicie bezbronny wobec cwaniaków – na przykład cwaniaków od patosu.
A przy okazji – dziękuję Panu za wnikliwy tekst w ostatnich „Arcanach”. Jestem naprawdę zaszczycony. Z jedną tezą nie mogę się, co prawda, zgodzić (z tym, że fantastyka to tylko przedsionek literatury) – ale wydaje mi się, że chyba rozumiem Pańską argumentację tutaj i – nie odrzucam jej, przynajmniej jeśli chodzi o moje własne pisanie.
Pańskie prawo nie zgadzać się z tezą, że fantastyka to „rozbiegówka” do literatury (świetna zresztą, angażująca wyobraźnię i testująca warsztat pisarski, zwłaszcza w konstrukcji fabuły). Trwam przy swoim z uporem ś.p. Muniaka, jak wielu chyba z pokolenia „naznaczonych” przez Lema. Rzecz będzie dopełniona w zapowiadanym tekście o fantastyce. O czym może lepiej pomarudzić poza scripturam internauticam (na prywatnym adresie), gdyż Pańskie doświadczenia są ciekawe?
Z ciepłymi (ale nie fantastycznie) myślami – LeW