Cytat na dziś XVIII

Pisarz, który nie potrafi się zmobilizować do napisania powieści (tłumaczenie Valéry’ego, że nie był w stanie napisać zdania typu: „o piątej po południu hrabina opuściła pałac i udała się do miasta”, a bez takiego zdania nie ma powieści!), jest podejrzany, jak zalotnik, któremu wystarczają pocałunki i nie chce niczego więcej. Może dlatego nie chce więcej, bo nie może? Goethe słusznie sądził, że „od całowania się nikt jeszcze nie miał dziecka”. Esej, monografia, te wszystkie stylizowane na literaturę hybrydy gatunkowe to ociąganie się przed podjęciem wysiłku związanego z napisaniem powieści, bo to już nie zaloty, lecz Akt.

Sándor Márai, „Dzienniki”, 1965.

Powieść w jednym zdaniu

Początkowo Güczülük był nestorianinem, jednak po zdobyciu władzy porzucił swoją żonę, chrześcijankę i zakochał się w kara-kitajskiej dziewczynie, która nawróciła go na „wiarę dziwnych bogów”.

I dalej, w przypisach:

Raszyd ad-Din podaje, że zdaniem Najmanów, Güczülük posiadał taką władzę nad duchami, że doił z nich mleko i sporządał z niego kumys.

Lew Gumilow, „Śladami cywilizacji wielkiego stepu”.

Cytat na dziś XVII

Roger Caillois, „Siła powieści”.

Powieść nie ma reguł. Wszystko jej wolno. Żadna ars poetica o niej nie wspomina i nie dyktuje jej praw. Rośnie niczym zielsko na nieuprawnej ziemi. Podczas gdy różnorodność wszystkich gatunków literackich ograniczona jest sama ich naturą i nie mogą one ulegać większym zmianom, nie tracąc swojej formy i nazwy, charakter powieści wręcz nakłania ją do tego by próbowała wciąż nowych dróg, nieustannie się przeobrażała, rozciągała i kurczyła na przemian, zawsze posłuszna zachciankom autora. Ten musi tylko opowiadać, a to, na ile sposobów to czyni i jak dziwacznych zabiegów używa, zależy tylko od niego.

Cytat na dziś XVI

Janusz Głowacki, „Jak być kochanym”

Kończąc, nie wyjaśnię, o co mi naprawdę chodziło, aby nie narazić się najpoważniejszej bojowej grupie, która źle mnie zrozumiała, w związku z czym jest ze mną. Zrobienie kariery w oparciu o czytelników, którzy cenią mnie, gdyż wszystko, co piszę, zrozumieli odwrotnie, wydaje mi się propozycją świeżą i zbyt kuszącą, abym z niej łatwo zrezygnował.

Cytat na dziś XV

Emil Cioran w liście do Petru Comarnescu, 1934:

Przeczytałem to kilka dni temu i muszę powiedzieć, że jeszcze nigdy żadna książka nie napełniła mnie taką odrazą. Opanowało mnie bezgraniczne obrzydzenie w obliczu takiej nijakości intelektualnej i moralnej. W nędzy tego człowieka jest tak mało tragedii, że nie potrafię czuć dla niego ani litości, ani pogardy. Pisałeś we „Vremea” o jakimś micie ioneskowskim; ze swej strony nic takiego nie widzę. Jeśli jednak coś takiego istnieje, to znaczy, że naprawdę niczego już nie można się spodziewać po rumuńskiej kulturze. (…) Oznajmiam, że zrywam wszelkie stosunki z tym człowiekiem.

Za: „Cioran, Eliade, Ionesco: O zapominaniu faszyzmu” Alexandry Laignel-Lavastine.

Cytat na dziś XIV – o tym, dlaczego literatura umarła

„- A co w kawiarniach literackich? – zapytał po chwili ochryple żeglarz i odkaszlnął, ponieważ płomień palinki przyjemnie rozgrzał mu gardło.
- A co ma być? – odparł pytaniem na pytanie Ede, przyjaciel literatury, i rozłożył ręce, jakby odmawiał kredytu całemu światu. – Młodzi ludzie uprawiają sporty, chodzą na pływalnię, zjeżdżają na nartach i oddają się podobnym, rzekomo zdrowym, lecz jednak podejrzanym czynnościom. Ale my obaj, panie Sindbadzie, nie chciałbym być nieskromny, my obaj wiemy przecież, że dla młodych poetów, jednym zdrowym zajęciem jest literatura i kawiania. To są żelazne prawa i nikt nie może ich bezkarnie podważać, a już najmniej ten, kto zaciągnał się na służbę u muz. Czyżby sportsmeni mieli odtąd kierować życiem umysłowym? Ja nie twierdzę, że dla płuc nie jest zdrowsze zjeżdżać na deskach ze Szwabskiej Góry niż dyskutować przez cała noc z panem Bátteszéky w „Czikago”. Ale pisarz ma się troszczyć nie o swoje płuca czy serce. Pisarz ma się troszczyć o swój umysł i ducha, i właśnie kawiarnia daje tę specyficzną, może według zaleceń lekarskich czy gimnastycznych zupełnie niezdrową, ale z literackiego punktu widzenia jedyną dobroczynną atmosferę, w której pisarze znajdują niejaką ochronę przed pokusami świata, samowolą urzędów i brutalnością pieniądza; ich płuca i serce nadweręży wprawdzie nikotyna i czarna kawa, ale ich duch rozkwitnie – i to jest ważniejsze! Wielmożny pan wie, co i ja wiem, i wiedzieli wszyscy dawni pisarze, że bez kawiarni nie ma literatury. Pan Petőfi nie chodził na narty, tylko do „Pilvaxu”, a pan Vörösmarty nie na pływalnię, tylko do „Złotego Wołu”. To są ogromne różnice, proszę uniżenie. Co ja mam czytać wiersze poety, o którym wiem na pewno, ze codziennie wykonuje ćwiczenia gimnastyczne według wskazówek „Mein System” i na rozkaz radia rankiem kładzie się na podłodze i wyrzuca nogi do góry niczym nierządnice, które żyją z tego, że dbają o linię? Dla mnie taka literatura nie ma wartości.”

Sándor Márai, „Sindbad powraca do domu”. Oczywiście.

Cytat na dziś XIII

W praktyce postrzegamy fakt życia w prowizorycznej przestrzeni, którą charakteryzuje nie tyle rozwój sam w sobie, co rozwój ku wyraźnie określonym stanom. Nasz świat techniczny nie jest obszarem nieograniczonych możliwości, ma raczej charakter embrionalny i dąży ku bardzo określonej dojrzałości. Toteż nasza przestrzeń przypomina ogromną kuźnię. Nie sposób nie zauważyć, że nic tu nie powstaje z uwagi na trwałość, którą tak cenimy choćby w budowlach starożytnych, albo przynajmniej w takim sensie, w jakim sztuka próbuje stworzyć obowiązujący język form. Każdy zastosowany środek ma w sobie raczej coś prowizorycznego, ma charakter warsztatowy, przeznaczony jest do tymczasowego użytku.

Temu stanowi odpowiada nasz krajobraz jawiący się jako przejściowy. Brak tu jakiejkolwiek trwałości form; wszystkie formy modelowane są nieustannie przez dynamiczny niepokój. Brak trwałości środków; nic nie jest trwałe, z wyjątkiem wzrostu krzywej wydajności, która narzędzie wczoraj uznawane za znakomite dziś wyrzuca na złom. Stąd brak trwałości architektury, stylu życia, gospodarki, ściśle związanych z trwałością środków, znamienną choćby dla topora, łuku, żagla czy pługa.

Jednostkę otacza krajobraz warsztatu, od niej samej wymaga się ofiary w postaci pracy cząstkowej, której przemijalność i dla niej nie ulega wątpliwości. Zmienność środków zmusza do ciągłych inwestycji w kapitał i siłę roboczą, które, choć skrywane za ekonomiczną maską konkurencji, naruszają wszelkie prawa ekonomii. Tak oto przemijają całe pokolenia, nie zostawiając po sobie ani oszczędności, ani pomników, znacząc jedynie określone stadium, znak kolejnej fali mobilizacji.

Ernst Jünger, „Robotnik”.

Cytat na dziś XII

Lud Mariny w powieści Jüngera „Na marmurowych skałach” głowę księcia Sunmyry dołączył do kamienia węgielnego odbudowywanej wielkiej katedry.

W kaplicy Sagrada Familia, blisko portu, ocalały organy, które potężnymi dźwiękami wiodły pieśń śpiewaną przez gminę:

Książęta to ludzie z kobiety zrodzeni
I także w proch się obracają;
W zamiarach swoich też są niespełnieni,
Gdy tylko grobu ofiarą się stają.
Wołamy do Ciebie o pomoc, Boże,
Gdyż człowiek już nam nie pomoże.