Jest taki styl literacki, którego wewnętrzna struktura nie pozwala na fałsz tak, jak nie sposób śpiewać pędzlem. Nawet kiedy autor pragnie kłamstwa. Zdania napisane tym stylem są najpotężniejsze. To marzenie Ciorana o języku, którego słowa, niczym pięści, gruchotałyby szczęki.
Nie sposób się go nauczyć, więc tylko czasem znajduję go u innych i pokornie godzę się z jego wyrokami. A gdyby dotknęło kogoś przekleństwo pisania tylko tym stylem, niechybnie musiałby się rozstać z samym sobą.