Meandry konsumpcji, zwane czasem wealth of nations, a czasem waporosami leninizma, nie dają spokoju naszej oikumenie, od kiedy pierwszy Włoch ustawił swoją ławę, banka, i, za nic zgoła mając kościelny zakaz lichwy, jął handlować czasem. Konsumpcja, pod postacią zaklęć, panowała i panuje nad umysłami Europejczyków i Amerykanów – konserwatyści i postępowcy nakładają na siebie klątwy i anatemy, a imię ich: wartość dodana, laissez faire, laissez passer, konsumpcjonizm, gospodarka rabunkowa i inne, zapełniające karty czarodziejskich grymuarów Wielkich Magów: Smitha, Marksa, Milla, Keynesa, Hayeka, Friedmana, Rothbarda i innych.
W USA zaś pewna zdolna uczennica czarodzieja postanowiła na próbę, na rok, porzucić magię pieniądza. Chociaż gorliwa w wyznawaniu swego mistrza, jakimś cudem nie straciła zmysłu obserwacji.
Judith Levine, autorka „Not Buying It”, jest klasyczną amerykańską liberałką – lewaczką, w naszym pojęciu. Wierzy w akcję afirmacyjną, prawa kobiet, zwierząt i mniejszości, opowiada się przeciwko dostępowi do broni, uważa Busha za zbrodniarza i gardzi prymitywnym patriotyzmem. Jest społecznie i ekologicznie wrażliwa, popiera redystrybucję dochodu narodowego i wysokie podatki. Poza tym, przed Bożym Narodzeniem 2003, wyczerpała limit wszystkich swoich kart kredytowych – osiągając, przy niewielkich dochodach – naprawdę imponujący poziom zadłużenia.