Lem o pisaniu

Z całego bełkotu tzw. „późnego Lema”, wydobyłem jakiś czas temu mądrą myśl. W wywiadzie mówi o materii dzieła literackiego – tworząc, nie przepisuje obrazów, w ogóle nie myśli obrazami, lecz tworzy bezpośrednio w języku.
To tak, jakby rzeźbiarz powiedział, że nie rzeźbi Apolla, lecz marmur.

Continue reading

Laguna w Longyearbyen

Nieziemska obcość. Właśnie – nieziemska. Wiatr, zimno, obca i zimna przyroda. Zimne wybrzeże – zimne nie tylko chłodnym powietrzem, ale zimne nagimi, brunatno-zielonymi górami, przystrojonymi czapami śniegu jak brytyjscy prawnicy perukami. A śnieg brudny, bo czerwcowy, zwiesza się w żlebach i roztapia na stokach, nie biały, lecz przyjmujący pełne spektrum szarości, aż do czerni.

Małe, po dantejsku zamarłe piekło.

Continue reading