Broń ikoniczna, jak sobie ją na własny użytek określiłem, stanowi zbiór heterogeniczny. Zawiera broń długą i krótką, konstrukcje dobre i złe, przemyślane i głupie, przełomowe i stanowiące ślepy zaułek w historii rozwoju broni palnej. Jedyne, co je łączy, to ich kulturowa, semiotyczna wartość. Nie będę tutaj rozważał więc technicznych cech pistoletu braci Feederle, czy historii rozwoju pistoletu maszynowego Szpagina, o których mowa będzie późnie bo dla wartości semiotycznej nie mają żadnego znaczenia.
Wartość semiotyczna plastikowego komisarza na żółte kuleczki, zakupionego przeze mnie na allegro za oszałamiającą sumę dziewięciu złotych polskich i dziewięćdziesięciu dziewięciu groszy, jest taka sama, jak wartość „prawdziwego” mauzera. Oczywiście, pod warunkiem, że odbiorca znaku nie jest świadom nikłej potęgi wyrzucanych sprężyną kuleczek – jednak, jeśli wystąpię z rzeczonym mauzerem na kulki na zdjęciu na strzelnicy, z peltorami na uszach i z podziurawioną tarczą w tle, to każdy jęknie – „rany, on ma pistolet jak Janek z Czterech Pancernych!”.
Continue reading
W armii austriackiej, podobnie jak w wielu innych armiach europejskich każdy pułk miał swojego właściciela. Inhaber, jak się po niemiecku ta godność nazywała, pokrywał część kosztów utrzymania pułku, był jego formalnym dowódcą, mianował oficerów i dodawał sobie, pułkiem, splendoru. Stąd, oczywiście, był to zaszczyt zarezerwowany dla najlepszych rodów cesarstwa.