Dziennik 2006-2010
Strona autorska Szczepana Twardocha
GŁÓWNALITERATURANAGRODYO AUTORZEPUBLICYSTYKAKANAŁ RSS
Zapowiedzi na rok 2010
Wpisane 11:40, 24 Listopad 2009 przez Szczepan Twardoch

W nadchodzącym, 2010 roku trochę się wydarzy, jeśli chodzi o moją obecność na księgarskich półkach.

Po pierwsze, we Francji ukaże się francuski przekład mojej sensacyjnej powieści o gnozie i esbekach, tj. “Przemienienie”. Szczegóły wkrótce.

Po drugie, nakładem zaprzyjaźnionego wydawnictwa Dębogóra (wydawca “Przemienienia” i “Zabaw z bronią”) ukaże się obyczajowa, współczesna powieść apokaliptyczna, fabularnie luźno związana z “Przemienieniem” i stanowiąca “Przemienienia” wyjaśnienie i dopełnienie, której fragmenty czytałem na jednym ze spotkań autorskich, a która nie posiada na razie tytułu (w zasadzie posiada, ale taki, pod którym nie może się ukazać, załóżmy więc na razie, że nie posiada).

Po trzecie, nakładem również zaprzyjaźnionego wydawnictwa Powergraph (tzn. Kasia i Rafał Kosikowie) ukaże się zbiór opowiadań niesamowitych, nie posiadający na razie tytułu, ale co do którego już wiadomo, że na pewno zawierał będzie opowiadanie “Dwie przemiany Włodzimierza Kurczyka” (NF 06/2009), niepublikowane do tej pory “Tak jest dobrze”, “Gerd” oraz nieukończone jeszcze opowiadanie pt. “Trzech” i jeszcze więcej.

Dla nielicznych P.T. Czytelników mojego dzienniczka – fragment opowiadania pt. “Gerd”.

(…) Gerd jest sam, w dzień pracuje, je, wydala, czyta sport w gazecie, a nocami śni o śniegach, o parzącej, zmrożonej stali, o łamiących się wpół sylwetkach w okrutnym oku ze szkła. To nie marzenia, ale również nie koszmary, to podróż. Wskazującym palcem czyni dzieci sierotami, wdowami czyni nieznane kobiety od Kamczatki po Archangielsk i wdowcami nieznanych mężczyzn, bo strzela też do kobiet, do tych małych dziewczątek z wielkimi mosinami, które zabijają tak samo dobrze jak ich kochankowie.

Pije koniak z kolegami. Jedzie na pace blitza i jak wszyscy myśli tylko o latającej, pancernej śmierci, która chętnie zamieni ich ciężarówkę w splot stali, desek, paliwa i trupów i płomieni.

Śni o ukraińskiej pielęgniarce.

Śni ten sen od sześćdziesięciu lat. Nocami, kiedy jak wściekły pies waruje przy radio,  elektroniczny wyświetlacz jarzy się trupią zielenią. Dostał to radio od syna i poprosił syna, aby nastawił mu Radio Maryja i słucha Radia Maryja i dzwoni do Radia Maryja, dzwoni i rozmawia z ojcem prowadzącym.

Czasem jest Alojzym ze wsi pod Łomżą. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica. Teraz i zawsze, na wieki wieków amen. Witam ojca prowadzącego. Tu Alojzy spod Łomży. Witam pana, panie Alojzy. Alojzy jest niewidomy, to znaczy prawie niewidomy, ma białą laskę, ale odróżnia światło od ciemności. Opowiada na antenie o tym, na co wystarcza mu osiemset złotych emerytury. O tym, jak nieuprzejmie potraktował go sprzedawca w sklepie ogólnospożywczym i o tym, że kiedy idzie drogą, to żaden samochód się nie zatrzyma, więc musi iść te pięć kilometrów do sklepu. Alojzy dziękuje ojcu prowadzącemu za to, że tak dzielnie broni polskości. Przed laickimi mediami. Żydostwo cholerne, międzynarodowe, mści się na Polsce. A Polacy tacy dobrzy dla nich byli, za Niemca, tacy serdeczni, tylu uratowali.

Czasem jest panią Marylą z Warszawy, emerytowaną nauczycielką rosyjskiego. Głosy starców i staruszek nie różnią się już wiele od siebie, wystarczy, że Gerd, albo Alojzy zaczną mówić falsetem, a już stają się panią Marylą. Pani Maryla jest młoda, ma tylko siedemdziesiąt trzy lata, urodziła się w białoruskiej wsi na Podlasiu w mieszanej rodzinie, władza ludowa dała jej wykształcenie i mieszkanie w Warszawie i pani Maryla nienawidzi ojca Rydzyka. Nienawidzi go z całego serca, więc syczy tę swoja nienawiść, szybko syczy, żeby wysyczeć jak najwięcej, zanim wyłączy ją ojciec prowadzący. Syczy: maybachem jeździ. Na krowie ma jeździć? – żartuje ojciec prowadzący. Maybachem. Drogim. Klechy pazerne. Czarni. Pijawki. Ludzie z głodu umierają, a one tylko te bogactwa, chciwość. Pani Maryla swoje wie. Pani Maryla wiele widziała. Panią Marylę władza ludowa wyciągnęła z czworaków, dała wykształcenie, mieszkanie. Panią Marylę wyłącza ojciec prowadzący.

A potem pani Maryla wsiąka w ściany pokoju i kto inny przychodzi do Gerda: na przykład pan Antoni. Z Ameryki dzwoni wasz pan Antoni. Przed Maryi wrogiem czoła nie skłoni. Za to ojcu Rydzykowi nie pożałuje pomocnej dłoni. Świętą wiarę w obczyźnie obroni. Bolszewika z ojczyzny wygoni. Orła pomocą i litewskiej Pogoni. Takie rymy, moje, własne, ojcze prowadzący. Dziekujemy panu. Ja wiem, że to nie żadna poezja. Ale takie moje. Może kogoś rozweseli. To prawda, może rozweseli, prosimy bardzo, niech pan do nas dzwoni i te swoje rymy czyta, panie Antoni. Z Panem Bogiem.

A na koniec czarni bogowie kogoś innego wpuszczają w Gerda. Na koniec zawsze to jest ktoś specjalny. Drżące, zgrubiałe, stwardniałe palce z trudnością wymieniają karty sim w taniej komórce, pomaga sobie pęsetą, ale to bardzo trudne. Sam nie wie, skąd się tego nauczył. Syn przecież mu nie pokazywał, jak wymieniać kartę w komórce. Ale wie, że to konieczne, tam przecież mogliby rozpoznawać numery, tam, w tym radio i wiedzieliby, że ci wszyscy, których wpuszczają w głowę Gerda czarni bogowie, dzwonią przez niego. I jeszcze dowiedzieć by się mogli, że pani Maryla nie żyje od dwóch lat, umierała sama, wyskrobana, wypatroszona jak blady, zamarzły kurczak w supermarkecie, umarła myśląc o dziecku, które nie przyszło na świat, o dziecku, które odebrał jej lekarz pachnący tanią wodą kolońską i papierosami marki Gitanes. Pan Antoni zmarł na zawał, w swoim smutnym pokoiku o ścianach z dykty w bostońskim Dorchester, dzięki czemu nie zdążyły zabić go płuca spalone papierosami.

Na koniec czarni bogowie przysyłają Otokara (…).

Wpisane w Informacyjne | 8 Komentarzy Więcej »
W Poznaniu
Wpisane 22:10, 27 Marzec 2008 przez Szczepan Twardoch

Jutro (28 marca, piątek) i pojutrze (29 marca, sobota) będę w Poznaniu na Pyrkonie. Będę tam, ogólnie rzecz biorąc, promował nie-fantastyczne “Przemienienie” wśród czytelników fantastyki i spotykał przyjaciół.

Informacja dla tych, którzy chcieliby posłuchać co mam do powiedzenia o ostatniej książce, pogadać, ewentualnie spróbować nakłaść mi po pysku za me liczne przewiny: w piątek o godzinie 19 na ul. Łozowej 77 (szkoła podstawowa nr 21 na Dębcu) będzie moje spotkanie autorskie, potem o godzinie 20 będę na panelu razem z Lechem Jęczmykiem, Markiem Huberathem i Wojtkiem Szydą – a potem, i w sobotę, gdzieś ogólnie na terenie konwentu, najpewniej w knajpie z portrecikiem Sai Baby w Hotelu Cezamet, naprzeciwko szkoły.

Wpisane w Informacyjne | 2 Komentarzy Więcej »
Przemienienie już do kupienia
Wpisane 20:57, 18 Marzec 2008 przez Szczepan Twardoch

“Przemienienie” można już kupować w przedsprzedaży na stronie “Empiku”. W salonach do kupienia od 20 marca – czyli od czwartku. “Przemienienie” będzie dostępne wyłącznie w sieci salonów “Empik” oraz na stronie internetowej empik.com.

W dniach 28 – 30 marca książka będzie promowana podczas poznańskiego “Pyrkonu“, gdzie będę również obecny.

W początkach kwietnia zaś – data nie jest jeszcze ostatecznie ustalona – odbędzie sie impreza premierowo-promocyjna “Przemienienia” w empiku w katowickiej Silesii.

Wpisane w Informacyjne | 4 Komentarzy Więcej »
Przemienienie
Wpisane 21:08, 22 Luty 2008 przez Szczepan Twardoch

Zapowiedź trzecia i ostatnia.
“Przemienienie” z początkiem marca trafi do księgarń.

(…)Kawiarnia „Pod prasą”, zwana też “Tramwajem” była terenem neutralnym. Panowała tu niepisana zasada – bandyci nie kradną, czekiści nie aresztują i nie werbują, dziennikarze nie udają Jacka Nicholsona z filmu „Zawód – reporter” i nie wygłupiają się próbami wykorzystania zasłyszanych tu informacji.
Oczywiście, niewłaściwy tekst i tak zostałby zatrzymany, bo z każdą wątpliwością naczelni z mieszczących się wyżej redakcji „Dziennika Zachodniego” i „Trybuny Robotniczej” biegli zaraz do sekretarza wojewódzkiego, ale „Pod prasą” dziennikarze mogli czasem usłyszeć i takie rzeczy, o których nawet partia wiedzieć nie powinna, więc, kiedy pili tam swoją ciepłą wódkę i kurzyli carmeny, to usypiali swoje stępione cenzurą, dziennikarskie nosy.(…)
Czytaj dalej »

Wpisane w Informacyjne | 3 Komentarzy Więcej »
Kołysanka, Landa i Nohavica
Wpisane 15:34, 8 Listopad 2007 przez Szczepan Twardoch

Ułożyłem dla mojego synka kołysankę. Z okazji ukończenia mojej trzeciej powieści pt. “Przemienienie”, jestem intelektualnie wyczerpany, i tekst tejże kołysanki jest dla tego wyczerpania symptomatyczny. Niestety, to jedyne, czym na razie mogę się podzielić z P.T. Czytelnikami mojego dziennika:

Słonik-balonik

Słonik-balonik
Słonik, balonik (tutaj z akcentem na “nik”)
Słonik, słonik i balonik
Słonik, słonik
Słonik-balonik

da capo al fine

Śpiewać należy na melodię starej, husyckiej pieśni “Ktoz jsu bozi boyownici“, najlepiej według aranażacji ska Daniela Landy. Frankowi się podoba.

Daniel Landa, swoją drogą, jest moim drugim, ulubionym Czechem, zaraz po Jaromirze Nohavicy. Lubię obydwóch, ale nie sądzę, aby panowie się lubili nawzajem, bo Nohavica jest Czechem stereotypowym, klasycznym – plebejskim, szwejkowo-hrabalowskim, liryczno-rubasznym, zaś Daniel Landa jest Czechem takim, jakby Biała Góra się nie wydarzyła i jakby nie złamano tam Czechom kręgosłupa – to pod Białą Górą siejący postrach w Europie husyta zamienił się w Szwejka. A Landy jakby to nie dotyczy – były skinhead, nawrócony katolik, założyciel Ordo Lumen Templi, kierowca rajdowy, zupełnie pozbawiony tego hrabalowskiego nihilistycznego, biernego i jednocześnie brutalnego liryzmu, za to pełen moralnej energii, odwagi, chęci do działania. I kiedy Landa śpiewa “Bożych bojowników”, razem z wielotysięcznym tłumem – to naprawdę w jego głosie słychać raczej Jana Žižkę z Trocnova niż dobrého vojáka Švejka.
A poza tym, Nohavica jest jednak ulubieńcem czeskiego saloniku. No, powiedzmy, że może raczej był do czasu, bo i czeski salonik jest nieco inny niż polski – ale przynajmniej na pewno nie ściąga na siebie salonikowej nienawiści, a Landa wręcz przeciwnie. Nawet czeski Geremek, Wałęsa i Michnik w jednej osobie (ot, taka trójca) – czyli Havel, coś tam Landzie od faszystów nawymyślał, co od razu oczywiście sprawiło, że jeszcze bardziej Landę lubię. Ładnie zresztą Havlowi odpowiedział:

“Pane Havle, myslím, že se to k Vám určitě dostane, já bych chtěl, abyste věděl, že se na Vás nezlobím, že Vám odpouštím, přestože tenhle jedovatý plivanec, ač je to veliká křivda, která ublížila mnoha lidem… Víte, kdybych nevěděl, že jste rozumný a tolerantní člověk, musel bych říct, že lžete jako Goebels. Já ale osobně považuji Vaši zavádějící nepravdu o našem smýšlení a cílech za politováníhodný omyl pohodlného člověka, pro kterého bylo jednodušší volit rychlou střelbu, než popřemýšlet, nebo zvednout telefonní sluchátko. Strach z cizích věcí, které neznám, nerozumím jim a proti kterým ze stejných důvodu bojuji se nazývá xenofobie. Toť vše, pane Havle.“

Wpisane w Inne | 5 Komentarzy Więcej »
  • Wstecz
  • Najnowsze wpisy

    • O McCarthym na polityka.pl
    • Wpis o tym, dlaczego nie ma nowych wpisów
    • Cytat na dziś XI – żadnych marzeń, panowie
    • Aksolotl narodów
    • Powieść o ludziach radzieckich
  • Najnowsze komentarze

    • Wachmistrz o O McCarthym na polityka.pl
    • Marcin Kotowski o O McCarthym na polityka.pl
    • Jakub o Aksolotl narodów
    • 63624 o O McCarthym na polityka.pl
    • Jakub o O McCarthym na polityka.pl
    • ms o O McCarthym na polityka.pl
    • Foxx o Wpis o tym, dlaczego nie ma nowych wpisów
    • Wachmistrz o Wpis o tym, dlaczego nie ma nowych wpisów
  • Tagi

    Śląsk Ślůnsk ślůnsko godka Arcana broń Broń i Amunicja Chateaubriand Christianitas chrześcijaństwo Cioran Czas Fantastyki dukaj Ernst Jünger felieton fiderkiewicz film Fronda Jünger język śląski kaczyński kino kościół konkurs literatura lustracja Márai Mackiewicz Michalski michnik Militaria opowiadanie orbitowski podróże polityka powieść Przemienienie Rosja Sándor Márai Spitsbergen spotkanie sternberg Tocqueville twardoch zabawy z bronią zimne wybrzeża
  • Kategorie

    • Arcana (3)
    • Broń i Amunicja (15)
    • Christianitas (5)
    • Cytat na dziś (10)
    • Czas Fantastyki (6)
    • FA-Art (1)
    • Fronda (6)
    • Gazeta Polska (2)
    • Informacyjne (69)
    • Inne (147)
    • ś.p. Życie (1)
    • Militaria (13)
    • Niepublikowane (11)
    • Opcje (4)
    • Pů našymu (6)
    • Wszystko jest literaturą (15)
    • Z papieru (2)
  • Archiwa

    • Marzec 2010 (1)
    • Luty 2010 (1)
    • Grudzień 2009 (2)
    • Listopad 2009 (3)
    • Październik 2009 (4)
    • Wrzesień 2009 (5)
    • Sierpień 2009 (1)
    • Lipiec 2009 (6)
    • Czerwiec 2009 (3)
    • Maj 2009 (9)
    • Kwiecień 2009 (3)
    • Marzec 2009 (9)
    • Luty 2009 (5)
    • Styczeń 2009 (3)
    • Grudzień 2008 (3)
    • Listopad 2008 (5)
    • Październik 2008 (6)
    • Wrzesień 2008 (3)
    • Sierpień 2008 (5)
    • Lipiec 2008 (6)
    • Czerwiec 2008 (5)
    • Maj 2008 (4)
    • Kwiecień 2008 (6)
    • Marzec 2008 (7)
    • Luty 2008 (2)
    • Styczeń 2008 (4)
    • Grudzień 2007 (1)
    • Listopad 2007 (3)
    • Październik 2007 (7)
    • Wrzesień 2007 (11)
    • Sierpień 2007 (12)
    • Lipiec 2007 (10)
    • Czerwiec 2007 (10)
    • Maj 2007 (8)
    • Kwiecień 2007 (13)
    • Marzec 2007 (13)
    • Luty 2007 (8)
    • Styczeń 2007 (15)
    • Grudzień 2006 (11)
    • Listopad 2006 (9)
    • Październik 2006 (23)
    • Wrzesień 2006 (24)
  • Kalendarz

    Marzec 2010
    P W Ś C P S N
    « lut    
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
    293031  
  • Translator

    Polish flagEnglish flagGerman flagFrench flagRussian flagCzech flagHungarian flag 
    By N2H
  • Na facebooku

  • Książki



  • Tak

  • Czytam

    • A. & Ł. Oleksakowie
    • Alfy, Lancie i ciężarówki
    • Anarcha, czyli Dante
    • Andrzej Solak
    • Esthel
    • Felietony Krzyśka Łęckiego
    • Funky Dieter
    • Jacek Dukaj
    • Koty Orbitowskiego
    • Kronika Novus Ordo
    • Ślůnzok ze Aldrajchu
    • Łukasz Orbitowski
    • Maciej Gnyszka
    • Miłośnik Ezry Pounda
    • Okiem Studyty
    • Paweł Milcarek
    • Przemek Bociąga
    • S.Michalkiewicz
    • Slavoi – Próbki
    • Tomasz Gabiś
    • Urbaniuk robi zdjęcia
    • Wojtek Wencel
    • x. Isakowicz-Zaleski
  • Łamy

    • 44
    • Arcana
    • Broń i Amunicja
    • Christianitas
    • Czas Fantastyki
    • FA-Art
    • fronda.pl
    • lampa
    • Nowa Fantastyka
    • Opcje
    • SFFH
  • Teksty

    • Babilon i mimesis
    • Jak nie zostałem Polakiem – narodowość jako akt woli.
    • Konserwatyzm jako klęska
    • Lampart na marmurowej skale
    • Pusty stryczek. O “Wieszaniu” Rymkiewicza.
    • Rozpacz, chrześcijaństwo i konserwatyzm
    • Umieranie Sándora Máraiego
  • twardoch.pl

    • Agata, żona
    • Dziennik 2004-2005
    • Ewa, siostra – w Maroku
    • Fechtunek
    • Podróże małe i duże
  • Meta

    • Zaloguj się
    • Kanał RSS z wpisami
    • Kanał RSS z komentarzami
    • WordPress.org
  • Spam Blocked

    2 513 komentarzy będących spamem
    odrzucone przez
    Akismeta
  • Wishful thinking


    My blog is worth $12,984.42.
    How much is your blog worth?

Copyright © by Szczepan Twardoch 2010. Strona chodzi na Wordpressie. Skórka: AskGraphics.