Żywot i śmierć św. Felicjana

Po rocznym z górą milczeniu, przerwanym tylko „Exodusem…” z Fa-ARTu, nastąpił nagły wysyp moich opowiadań. Po „Rondzie…” z SFFH, dzisiaj ukazała się „Fantastyka Wydanie Specjalne”, nr 4(13)/2006, którą otwiera mój stosunkowo nowy tekst pt. „Żywot i śmierć św. Felicjana”.

Pozwolę sobie zacytować niezbyt precyzyjnego blurba z ostatniej strony:

Autor powieści „Sternberg”, historiozoficznej przypowieści o Rewolucji Francuskiej, która wybucha w Wiedniu, daje nam tym razem fantastyczny wgląd w kulisy czerwonej rewolucji w czasach szczytującego PRL-u. Przed Państwem splątane w pasjonującą awanturę losy XV-wiecznych świętych, dzieje relikwii strzeżonych jak oczko w głowie, przygody wrednych ubeków, cynicznych szpicli, złamanych książy i współpracujących z bezpieką naukowców oraz postępowych dziennikarzy z prasy katolickiej. Twardoch nie idealizuje Rzeczpospolitej Drugiej i Pół, nawet przeciwnie, ale szczęśliwie nie wszyscy wychodzą u niego na bydlęta. Komu takie pozbawione nostalii spojrzenie na PRL nie odpowiada, niech nawet nie przymierza się do lektury

Święty jest z XVII wieku, i na dodatek tylko jeden – tym niemniej – zapraszam do lektury.

„Epifania…” – zapowiedź pierwsza

„Sternberg” ukaże się wczesną wiosną 2007, nakładem Supernowej, natomiast kilka miesięcy później, może pod koniec maja, może później, nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego ukaże się powieść „Epifania wikarego Trzaski” (tytuł jeszcze może ulec zmianie). „Epifania…” różni się zasadniczo klimatem od „Obłędu rotmistrza vonEgern” oraz od „Sternberga” – akcję osadziłem na moim – bo bliskim i teraźniejszym – Górnym Śląsku, elementów fantastycznych nie ma, albo prawie nie ma (w zależności, od tego, jaką przyjmie się definicję fantastyki).
Poniżej – na zachętę, krótki trailer – sam początek powieści.

Continue reading

Aktualności z września 2006

W nowym (03/2006) numerze „Broni i Amunicji” ukazał się kolejny felieton z cyklu, oraz tekst o mauserach na Svalbardzie. Będący pokłosiem tej wyprawy

W następnym numerze „Christianitas” ukaże się tekst pt. „Umieranie Sándora Máraiego”, w nowych „Opcjach” zaś zabawny szkic pt. „Katolicyzm jako czad/Postmodernizm jako acedia”.

Po długim (jak na współczesne standardy, oczywiście) milczeniu literackim, przerwanym jedynie przez „Exodus”, opublikowany w „FA-Arcie”, mogą się P.T. Czytelnicy spodziewać pewnego wysypu moich tekstów. W nowym, jesiennym „Nowej Fantastyce – Wydaniu Specjalnym” ukaże się długie (100 000 znaków!) opowiadanie pt. „Żywot i śmierć św. Felicjana”, zaś w październikowym numerze „Science Fiction, Fantasy i Horroru” opublikowane zostanie „Rondo”, które szczególnie lubię.
Natomiast, w pierwszym kwartale 2007 roku, nakładem wydawnictwa Supernowa ukaże się spora powieść pt. „Sternberg”, z której fragmentami P.T. Czytelnicy mogli się zapoznać w „Czasie Fantastyki”, a którą właśnie kończę.

Pogranicza

W czasach i miejscach, pasujących do znanego od czasów pierwszych państw toposu pogranicza, człowieczeństwo ma inny wymiar, niż na miejskim bruku. Piszę – w czasach, gdyż pogranicza niekiedy przewalały się przez interior Imperiów, z prędkością i siłą pancernego walca, jak pogranicze, które za radziecką ofensywą przetoczyło się przez ziemie polskie pod panowaniem niemieckim w styczniu 1945 i trwało rok – a w górach, lasach i bunkrach, nawet kilka lat.

Pogranicze bowiem nie musi wcale być przemytniczym rajem na obłożonej celnymi posterunkami granicy, jak w Pirenejach, czy cieśninach i otwartych wodach Morza Śródziemnego. Pogranicze może rozdzielać cywilizację i anarchię, jak Dzikie Pola w XVI i XVII wieku, na których polska, chwiejna państwowość graniczyła z tatarsko-kozackim chaosem, czy sławny Dziki Zachód, gdzie Europejczycy parli na ludy w chronologii historiozoficznej młodsze o pięć tysięcy lat, tkwiące bowiem w epoce kamienia. Pogranicze może tkwić również w duszach i sercach ludzi, rozdzielając szlachetnie naiwnych w swym heroizmie antykomunistycznych partyzantów Ognia, Łupaszki i innych zapomnianych bohaterów, od tych, którzy po prostu chcieli ułożyć sobie spokojnie życie oraz od tych, którzy zamierzali żyć na pewnym poziomie, więc zostawali towarzyszami.

Continue reading